× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

  • ×

    Treść dostępna również w wersji mobilnej
    na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

  •  

    Jak żyć po rozstaniu?

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Pewnie jeszcze kilka miesięcy temu upierałabym się, że prawdziwa miłość istnieje. Będąc małą dziewczynką chyba każda z nas marzy o tym, by spotkać tego jedynego. Mężczyznę, który będzie nas wielbił ponad wszystko, kochał wiecznie... Też, tak kiedyś myślałam.

Zdjęcie

/ThetaXstock
/ThetaXstock
Jestem, a raczej byłam, typem marzycielki, bujającej w obłokach. Wyobrażałam sobie jak będzie wyglądała miłość, która do mnie przyjdzie. Godzinami potrafiłam siedzieć i rozmyślać.

No i wymarzyłam...

Reklama

To wszystko zaczęło się w momencie, gdy już straciłam nadzieję, że znajdzie się kiedyś mężczyzna inny od wszystkich, których do tej pory los stawiał mi na drodze. To stało się nagle, spadło na mnie jak grom z jasnego nieba.

Było cudownie! Na pierwszą randkę przyszedł w sandałach (uwielbiam facetów w sandałach) i przyniósł moje ulubione niezapominajki.

Pomyślałam sobie, że jednak chyba marzenia się spełniają. Spotykaliśmy się tak często, jak to tylko było możliwe. Nie mogliśmy żyć bez siebie. To było coś cudownego. Po kilku miesiącach wprowadził się do mnie. Było jeszcze wspanialej! Spędzaliśmy ze sobą jeszcze więcej czasu. Nocne rozmowy na balkonie, spacery. Byłam szczęśliwa.

Byliśmy w siebie tak zapatrzeni, że wszystko dookoła zeszło na boczny tor, również szkoła...

Oboje zawaliliśmy studia. Zaczęliśmy pracować. Coraz częściej się mijaliśmy. Pracowaliśmy na różne zmiany, wiec często ciężko było zorganizować czas tylko dla siebie. Ale jak się już udało, to było jak dawniej. I tak sobie żyliśmy w tej naszej sielance. Mijały miesiące. Wszystko było niby dobrze, ale jakoś tak inaczej. Nasze życie powoli stawało się monotonną gonitwą za nie wiadomo czym. Mijaliśmy się. On z pracy, ja do pracy. A gdy już udało się nam wygospodarować czas na bycie razem, nie było jak dawniej.

Przestaliśmy się rozumieć. Staliśmy się dla siebie obcy. Prawie w ogóle nie rozmawialiśmy, a jeśli już to o sprawach przyziemnych, codziennych np.: czy kupić mleko do kawy, czy jeszcze jest w lodówce.

Nie wiedziałam co się dzieje, co mam robić. Gdy próbowałam z nim rozmawiać twierdził, że wszystko jest w porządku, że to przez pracę jest taki zmęczony. Było coraz gorzej, ale nie spodziewałam się tego co mnie spotkało.

Byłam w pracy, kiedy zadzwonił do mnie. Umówiliśmy się na spacer. Cieszyłam się, że wreszcie porozmawiamy, wyjaśnimy sobie wszystko i że wreszcie wszystko wróci do normy.

Ale ta rozmowa wyglądała inaczej niż to sobie wyobrażałam. To on mówił, bo ja nie mogłam z siebie wydobyć ani słowa. Płakałam jak dziecko.

Okazało się, że mnie zdradził i zostawił dla tej drugiej! Chyba nie ma nic bardziej upokarzającego dla kobiety!

Nie wiedziałam co mam robić. Nie mogłam przestać płakać. Błagałam go, żeby mnie nie zostawiał. Całe życie zawaliło mi się w jednej sekundzie. Wszystkie marzenia, plany, nasz ślub - wszystko to nie było już nic warte.

Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia

Więcej na temat:rozstania | miłość

Zobacz również

  • 1. Staraj się zrozumieć dziecko i okaż mu to. Na przykład, gdy córka urządza awanturę, bo chce założyć na dwór pantofle, a nie botki - zamiast krzyczeć i na siłę zakładać jej ciepłe buty, powiedz:... więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 94

Reklama

Skomentuj artykuł: Jak żyć po rozstaniu?

Przejdź do forum »

Wasze komentarze (284)

Dodaj komentarz
ona

~ona -

Dokładnie jakbym czytała swoją historie... Kropka w kropke

Monika

~Monika -

Tak doskonale rozumiem yo co czuje ,to tak jakby wyjela mi z ust ,identyczne tylko autorka poswiecila 3 lata mezczyznie ,ja 15 ,tak sporo czasu.Bylam zaslepiona ta miloscio,byl dlamnie bogiem,jednak tylko w mojej wyobrazni.

Mycha

~Mycha -

Przepraszam za bledy lub 'brak literek'pisze szybko jak czuje! Nie przywiazuje wvtym momecie DO TEGO MEJ UWSGI!,,

Mycha

~Mycha -

Hej ja wlasnie kocham szalenie !Trwa to juz kilka lat .Bylismy razem pare lat wstecz'msialam sie odizolowac.Bladbyc moze z mojej strony.Wyszlam za maz bo tak rzeba bylo zrbic,Zaluje bardzo 'o jakims czasie zaczelam zyc obok niego nie orzy nim !J bylam przy mojej milosci -szczerej!Po paru latach wrocilam ,myslalm ze bedziemy dobrymi znajomymi ,poprostu chcialam sie oszukac,ale niestety ! Ja dalej go Bardzo Kocham!!!!!Przez ostatnie mesiace bylam jak w niebie!Bylam do dzis !Drugi raz go dtracilam!,,Moevtaka karma'Szczescie nie jest mi pisane.Kolejny raz trace to czego mi w zyciu bardzo brakuje Jego!,,,,

Kubalak

~Kubalak -

Wyprowadzić się. Najlepiej z Przeprowadzki Kubalak!

lajla12

~lajla12 -

kazdego dnia..a teraz jeszcze swieta..mysle dlaczego..i wybacz ale Twoje rady nie daja ukojenia..nie cierpales bolu porzucenia. nie waiesz chyba ze ani rozum ani wiara nie pomoga. kazdy dzien jest cierpieniam. kazda mysl jest..wolalabym umrzec niz myslec dlaczego.. i nic ... nic tego nie zmieni. czas...ale jak bardzo odlegly..ile nocy i dni..dlaczego ludzie ktorzy tak bardzo nas rania tego nie licza..oby ich szczescie bylo o tyle krotsze..i nie wazne jak bardzo grzesze,,ja cierpie..blagam wytrwajcjie..ja juz nie moge

porzucona

~porzucona -

Właśnie, w każdym związku pojawia się ta trzecia... W moim przypadku była to najbliższa koleżanka, która na jednej imprezie odebrała mi wszystko, marzenia, wspólne plany...Pozostał ból, smutek, żal i ogromna pustka oraz wspomnienia, które uderzają we mnie każdego dnia... Nie było rzeczy której nie zrobiłabym dla niego, kochałam go bez granic. Najgorsze, że nie potrafię zapomnieć, mimo iż zranił mnie tak bardzo... Był zbyt pewny mnie, a ja byłam mu na tyle oddana, że potrafiłam zostawić wszystko i za to wszystko przyszło mi zapłacić najwyższą cenę... Ta męka trwa już rok...Z własnej autopsji wiem, iż czas wcale nie leczy ran, jedynie z czasem uczymy się żyć z tym co nas spotkało.

dobrus1

~dobrus1 -

Cały monolog zachwyca, jednak fragment: "A jeśli jeszcze kiedyś jakiś facet mnie skrzywdzi... nie ręczę za siebie. Ps. Dziewczyny! Uważajcie i miejcie oczy dookoła głowy, bo nigdy nie wiadomo gdzie czai się ta trzecia, która spapra wam życie!" przekresla cały sens wypowiedzi. Wszystkie kobiety są jednakowe, to jest prawda to jest fakt!

eRka

~eRka -

Bardzo mi przykro, że autorkę spotkał taki bolesny zawód, ale ostatnie zdanie trochę mnie zirytowało. Czy ma ono znaczyć, że wszystkiemu winna jest "ta trzecia"? A jej partner to co? Biedny, niewinny i bezbronny facet, którego ktoś uwiódł wbrew jego woli? Drażni mnie coś takiego. Jeśli wchodzę w związek i wiem, że dla naszego związku jedną z podstaw jest wierność, to my i tylko my, ja i mój partner, musimy pracować nad tym, by ją zachować. Jakim prawem mam mieć pretensję do jakiejś obcej kobiety, że podoba jej się mój mężczyzna. Ona może robić co zechce, flirtować z nim, próbować go uwodzić i nic mi do tego. To nie z nią się umawiałam na wierność. Dla mnie ważne jest, jak postępuje moja druga połowa. To on ma się zachować fair wobec mnie i nie dać się skusić. I odwrotnie. Jeśli ja ulegnę komuś, to to będzie tylko i wyłącznie moja wina, nie tej osoby trzeciej. Facet może próbować, ale to ja obiecałam być wierna. Przecież nie jestem jakąś głupią gąską, która nie wie co robi. Mój partner też nie. To tylko i wyłącznie od nas zależy czy dochowamy obiecanej sobie wierności. Oczywiście wiadomo, że o związek trzeba dbać i go pielęgnować, bo jeśli się tego nie robi, to z biegiem czasu pokusa zdrady jest silniejsza. Ale to ciągle tylko i wyłącznie nasza wina, jeśli sami się jej nie oprzemy, a nie tzw. osoby trzeciej.

Justyna

~Justyna -

Tak nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić co czuje kobieta , gdy mąż po 10 latach małżeństwa stwierdza że jej nie kocha i chce rozwodu . Zastanawiam się co mam zrobić nie ma wsparcia nie mam dokąd iść w rodzinnym domu Pijamy ojciec , który wypędza z domu . Z mężem nie mamy domu wynajmujemy i co z 8 letnim dzieckiem .. Co teraz zrobić ..... Czy jest sens życia?..

Reklama