Jestem dla niego zerem

Mój mąż, ojciec naszej dwójki dzieci, znęca się nade mną psychicznie. Tak to muszę określić, mimo że nie dzieje się tak codziennie.

Zdarzają się sytuacje, np. gdy dostanie w pracy jakieś dodatkowe pieniądze, że kupuje dzieciom ekstraprezent. Ale z każdym rokiem staje się coraz bardziej nerwowy, wścieka się z byle powodu. Wtedy wyzywa mnie, drze się, że on musi harować na cały dom, a ja nic nie potrafię. A ja najpierw zajmowałam się małymi dziećmi, potem pracowałam - krótko, bo mnie zwolniono. Nie mam możliwości dorobić. Chciałam zapisać się na kurs komputerowy, ale wydarł się na mnie, że nie ma zamiaru za to płacić. I tak koło się zamyka.

Reklama


Przed ślubem tego nie dostrzegałam, może to przez zaślepienie miłością, że jest apodyktyczny. Próbowałam porozmawiać o tym z jego matką. Tylko pokiwała głową: On taki jest, nic nie zmienisz. Nawet jego brat nie chce z nim utrzymywać kontaktów. Jak kiedyś remontował dom, wolał wynająć obcych ludzi, chociaż mój mąż jest budowlańcem.

Nie wiem, co zrobić. Czuję się zahukana, często poniżona. Mąż nie używa przemocy fizycznej, ale nie wiem, czy i do tego nie dojdzie. Nie wiem, gdzie szukać pomocy. Boję się pójść na policję, bo myślę, że to zbagatalizują. Albo przeciwnie - przyjadą, a wtedy dopiero mąż da mi do wiwatu!
Joanna, 36 lat



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje