× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

Kiedy kończy się miłość...

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

zakochałam się po uszy, choć na początku wcale nie chciałam się z nim spotykać... Ale on za mną chodził i chodził... Śmiałam się, że sobie tę miłość wychodził.

Zdjęcie

/ 
I zawsze miało już być tak pięknie. Mieliśmy być razem na dobre i złe. Myślałam, że kocha mnie tak, jak ja jego, albo nawet bardziej, bo to on zabiegał o tę miłość. Ale z miłością nie miało to chyba nic wspólnego... Prawdziwe uczucie trwa nawet, jeśli nie jest zbyt wesoło...

Zaczęło się psuć, od kiedy mnie oszukał, niby nie zdradził, ale kłamstwo też boli. Stałam się podejrzliwa, nieufna, a on wcale mi nie ułatwiał. Najpierw błagał o wybaczenie i przysięgał, że zrobi wszystko, żebym tylko znowu mu uwierzyła. Ale skończyło się na gadaniu i pretensjach z jego strony, że jestem "taka".

Reklama

teraz jest coraz gorzej, im bardziej się staram, tym jest gorzej... Czuję, jak się od siebie oddalamy.

Za tydzień wyjeżdżam na kilka miesięcy i czuję, że nie będę miała do kogo wracać.

To boli tak bardzo, że nie mam siły wstawać rano z łóżka. Serce mi pęka. Płaczę i nie mogę nad tym zapanować. I co, mam sobie powiedzieć, że będzie dobrze? Że jakoś się ułoży, że zapomnę? Kocham tego człowieka całym sercem i marzyłam tylko o tym, żeby on kochał tak samo mnie...

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia

Więcej na temat:miłość

Zobacz również

  • ​Faceci i miłość

    Superfacet powinien nie tylko wielbić twoje ciało, lecz także wytwarzać wibracje, od których szybciej zabije ci serce: powinien cię w sobie rozkochać! Jak oni kochają - analizuje Catherine Grey,... więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 237

Reklama

Skomentuj artykuł: Kiedy kończy się miłość...

Przejdź do forum »

Wasze komentarze (209)

Dodaj komentarz
strapiony

~strapiony -

kiedy konczy sie milosc konczy sie sens zycia czujemy ze stracilismy cos czego juz nigdy nie odzyskamy.przynajmniej ja sie tak czuje juz nie zawioze swojej ksiezniczki do pracy juz nie bede czekal o piatej zeby zawiesc slonko do domku.juz nie mam do kogo sie usmiechnac z kim sie powyglupiac kogo przytulic i to jest najbardziej bolesne.

Zuzka29

~Zuzka29 -

Ja już nie wiem co mam ze sobą zrobić. Myślę, że nie ma miłości, jest ale zauroczenie, które trwa tyle ile drugi człowiek sobą reprezentuje. Czasem miesiąc, czasem rok. Zauroczyłam się tak pożądnie 4 razy w życiu (za każdym razem od pierwszego wejrzenia). Każdego z nich zdobyłam. We wszystkich przypadkach były to kilkuletnie związki. Ale ja po roku związku już nic nie czułam natomiast druga strona wręcz odwrotnie. Pomimo próśb i lamentów z trzema się rozstałam bo nie miały dla mnie te związki żadnej przyszłości. Teraz jestem z czwartym i też dla mnie ten związek chyli się ku końcowi. Nie wiem o co chodzi. Moi dotychczasowi faceci są napradę porządnymi i dobrymi ludźmi. Dzieciństwo miałam szczęśliwe w pełnej rodzinie, jestem normalną dziewczyną, nie przeżyłam żadnych traumatycznych doświadczeń, które mogłyby rzutować na późniejszy przebieg moich związków z mężczyznami. Ja chyba kur.. nie potrafię kochać.

mala

~mala -

kiedy juz nie milosci jest przyzwyczajenie albo nagle wszystko zaczyna przeszkadzac widzimy w tej drugiej polowce wszystkie te wady ktorych wczesniej nie widzielismy...tak jest z nami:(((((

taki jeden

~taki jeden -

Poznałem fajną dziewczynę. Spotkaliśmy się w towarzystwie znajomych. Po bolesnych doświadczeniach chciałbym, by wreszcie to było to. Zawsze bałem się zepsuć relacje i to mnie spinało tak bardzo, że faktycznie nic nie wychodziło. Nauczyłem się, ze najważniejsze jest być w porządku wobec dziewczyny i wobec siebie. Bardzo mi zależy, zrobię co w mojej mocy. Wierzę, że byłbym dla niej troskliwy, opiekuńczy i tylko dla niej. Ale czy ona zechce... Będzie, co ma być.

ktoś

~ktoś -

Bardziej kochasz samą siebie i już wybrałaś samotność. Boisz się zaufać, przebaczyć, zdobyć na wyrozumiałość a miłość nie szuka poklasku i nie żąda nic w zamian. Miłość to wiara w cud czyjegoś istnienia. Motyle są tylko dodatkiem (:

smutna

~smutna -

a ja niestety muszę z przykrością stwierdzić ze faceci to kawały chamów, damskich bokserów i ignorantów. Niestety tylkio takich miałam okazję poznać w moim życiu choć mam dopiero 23 lata już wiem ze zawsze bedę sama bo juz nigdy nie zaryzykuje być w związku z żadnym facetem, bo takich którzy szanują kobiety i są dobrzy i odpowiedziałni po prostu nie ma..:((((

iselin

~iselin -

Jesli czujesz ze jest cos nie tak powinnas zakonczyc ten zwiazek, ja mialam podobna sytuacje. Na poczatku zwiazku bylo milo, sympatycznie i romantycznie, moj byly bardzo sie dla mnie poswiecal, potrafil siedziec u mnie do nocy, mimo ze rano szedl do pracy. Ja bardzo sie "wkrecilam w to wszystko" bylam zauroczona nim, bo nie wiem czy to mozna nazwac zakochaniem. Ze wzgledu na to, ze znalismy sie juz dosc dlugo, nasz zwiazek szybko sie "rozwijal", po jakis 2 mies zachowywalismy sie jak "stare dobre malzenstwo", juz nie bylo winka, kwiatkow i romantyzmu,ale bylo nam dobrze razem, a przynajmniej mi bylo dobrze. Niestety czar prysl, bo nagle moj eks przestawal miec czas dla mnie i w sumie spotykalismy sie tylko raz ewentualnie dwa razy w tygodniu i to praktycznie wieczorami, ale uwielbialam sie budzic obok niego i wcale mi to nie przeszkadzalo, cieszylam sie , ze choc tyle znajduje dla mnei czasu.Za kazdym razem go tlumaczylam. Moi przyjaciele zaczeli mi zwracac uwage, czy oby nie poswieca mi za malo czasu i ze zasluguje na kogos "lepszego". Bylo mi bardzo przykro slyszac te slowa, ale dalo mi to do myslenia. Po pol roku klapki z oczu mi spadly i zauwazylam ze od jakiegos czasu mecze sie w tym zwiazku, bo tylko sie denerwowalam na niego, ze nie znajduje dla mnie czasu. Pytalam go czy jest cos nie tak, on twierdzil, ze jest wszystko w porzadku, ze zalezu mu na mnie, ale sytuacja zmusza go do pracy, przez ktora coraz rzadziej sie widywalismy. W koncu zaczelam sie zastanawiac nad sensem istnienia tego zwiazku i stwierdzialm, ze mimo ze bardzo mi na nim zalezy, nie mozemy byc dluzej razem, bo to dzialalo na mnie destrukcyjnie. Podjelam rozmowe na ten temat i oboje stwierdzilismy ze takie bedzie najlepsze rozwiazanie. Pierwszy tydzien byl dla mnie najgorszy, bo odruchowo siegalam po tel, zeby do niego zadzwonic, zeby napisac na dobranoc... ale potem jakos doszlam do siebie. Nie mamy ze soba kontaktu, spotkalismy sie jedynie po mies. na urodzinach u kolezanki i bylo bardz sympatycznie, ale zachowalismy relacje czysto kolezenskie. Nie powiem ze teraz, gdy minely niecale dwa miesiace nie tesknie za nim, bo tesknie, brakuje mijego osoby, tego jak do mnie mowil, jak mnie przytulal, tego ze moglam z nim zasypiac i budzic sie w jego ramoionach, ale taka jest kolej rzeczy, stalo sie trudno, widocznie nie bylismy sobie pisani. Wynioslam wnioski z tego zwiazku i wiem ze to doswiadczenie dobzre na mnei podziala :) Takze zycze powodzenia, moze Ci sie ulozy, ale wierz mi nie warto czasem sie ludzic, bo im dluzej bedziesz przeciagac tym bedzie gozrej dla Ciebie.

Marcin

~Marcin -

A kto powiedział że jest miłośc??? To tylko kwestia spasowania sie dwójki osób o podobnym sposobie na życie. Nic więcej

Agata_22

~Agata_22 -

Hej Kobietki! Poznałam fajnego chłopaka a raczej dojrzałego mężczyznę. Było podobnie jak w tym artykule, ja nie chhciałąm sie z nim spotykać, a on latał za mną.Teraz mi sie naprawde spodobał, jest bardzo wartosciowym człowiekiem.Tylko że on jest starszy ode mnie o 8 lat, jak dla mnie to dużo.Chodz moi znajomi tak wcale nie uważają.On ma 30 lat a ja 22 lata.Nie wiem czy mam dalej to ciągnąć, czy coś bedzie z tego, czy kiedys ta róznica nas rozdzieli.Co mam robić? Byłyscie kiedys w takich związkach?Mają one przyszłosć? Pozdrawiam was !!

...

~... -

czuje sie jakbym czytala o sobie tyle ze ja nie wyjechalam .. on mial jechac do anglii ale w koncu i tak zostal ale co z tego... nie wyszlo posypalo sie brak zaufania podejrzliwosc niepewnosc powstale na skutek wydarzen z przeszlosci wszystko zniszczyly .. a teraz jestesmy osobno i nie jest latwo :( brakuje nam siebie nawzajem kocham a niemoge z nim byc bo wiem ze nic by sie nie zmienilo bylyby te same zle sytuacje te same powody do klotni... on niechce ranic ja nie chce cierpiec.. 3-letni zwiazek... pytanie: jak teraz zyc? co dalej?

Reklama