Kiedy miłość odchodzi...

Zakochani, zauroczeni, przepełnieni szczęściem dopiero co napotkanej najbliższej sobie istoty cieszymy się, wariujemy wręcz z radości.

Życie staje się wspaniałe, problemy właściwie znikają, a jakiekolwiek złe myśli chowamy w najskrytsze zakamarki duszy. To jest to! Osobom, które tego nie zaznały, trzeba tego życzyć, a tym, którzy są lub wkrótce będą w tym stanie warto uświadomić, że ... czasem miłość odchodzi!

Reklama

Czasem odchodzi, bo jej wcale nie było, bo tylko wydawało się, że jest. Na to nic nie poradzimy. Niestety, wtedy zwykle bywa tak, że jedna strona kocha lub czuje coś na kształt pełnego uczucia, a druga sztucznie to uczucie podsyca, po czym po prostu odchodzi.

To - wbrew pozorom nie jest taki błahy problem. Dodatkowo komplikowany tym wszystkim, co dwoje ludzi może do siebie powiedzieć, ich pragnieniami i oczekiwaniami, urasta do rangi jednego z najważniejszych problemów ludzkości.

Czasem miłość (uczucie) odchodzi za obopólną zgodą. Była, było wspaniale, po czym oboje uznają, że mogą się rozstać i się rozstają. Kropka! OK., jest to spokojny sposób odejścia uczucia, pod warunkiem jednak, że żadne z dwojga nie zostawia drugiego losowi na pastwę, no i pod warunkiem, że w takim związku nie było dzieci...

Czasem tego najwspanialszego uczucia w związku nie ma wcale, albo jest go niewiele, a Jego i Ją łączy coś, co można nazwać uczuciem, ale nie do końca miłością. Zdarza się tak podczas powstawania związków osób "z przeszłością" lub "po przejściach". Wiedzą one o tzw. życiu więcej niż inni i potrafią na swój sposób stworzyć nową wspólnotę, w której bywają szczęśliwi.

Czasem wielka miłość odchodzi w przeszłość tragicznie, wraz ze śmiercią ukochanej osoby. Tu niczego nie można właściwie sensownego powiedzieć. Jedynym wsparciem dla osoby, która nagle zostaje sama, oprócz opieki ze strony najbliższej rodziny, może być tylko ... czas. Czas, który w łagodny, sobie tylko wiadomy sposób potrafi powolutku zabliźnić się takiej ranie w sercu...

Bywa też niestety tak, że miłość odchodzi z naszej winy: nie potrafimy jej podtrzymać, lekceważymy sygnały, które wysyła nam z codzienności, tracimy kontakt z ukochaną osobą... Tu zaczynają się schody, na których można się zatrzymać razem, albo można nie zatrzymać się wcale.

A co zrobić, żeby miłość nie odeszła? Może trzeba ją o to spytać wtedy, kiedy jeszcze nie jest za późno?!

Ola

Dowiedz się więcej na temat: uczucia | miłość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje