Kiedy seks nie cieszy

Na początku znajomości wasze łóżkowe historie były pełne fajerwerków, z biegiem czasu i ognia i wybuchów jest coraz mniej, a bocznymi drzwiami do sypialni wkrada się nuda i rutyna?

Kobiecy orgazm dawno już przestał być tematem tabu. Dzisiejsze kobiety - w przeciwieństwie do swoich babek - chcą się cieszyć seksem i czerpać z niego satysfakcję. Udane życie erotyczne stawiamy na równi z przyjaźnią, dobra pracą i zdrowiem. Jednak zdaniem seksuologa prof. Lechosława Gapika "współcześnie pojawiają się różne naciski kulturowe wynikające ze swoistej mody, na przykład na szczupłe ciało, określony sposób odżywiania się, reguły spędzania wolnego czasu lub właśnie... konieczność przeżywania orgazmu". Z badań zaś wynika, że ok. 60-65 proc. kobiet przeżywa orgazm zawsze lub prawie zawsze przy jakiejkolwiek aktywności seksualnej. Ok 15 proc. jest w stanie przezywać orgazm kilkakrotnie podczas jednego zbliżenia, natomiast 1-2 proc. uzyskuje orgazm ciągły trwający kilka minut.

Reklama

Opowieści koleżanek i nauki wyniesione z filmów dla dorosłych każą nam wątpić, czy to, co przeżywamy, to rzeczywiście orgazm. Okazuje się bowiem, że ile kobiet, tyle sposobów odczuwania rozkoszy seksualnej - od fajerwerków akcentowanych różnego rodzaju odgłosami, aż po uczucie zadowolenia, o którym można by pomyśleć, że wcale nie jest orgazmem.
Po co komu orgazm
Jednak od kiedy kobiecy orgazm przestał być tematem tabu, okazało się, że wiele kobiet nigdy w życiu go nie przeżyło - zgodnie ze starym dowcipem: kiedy kobieta ma orgazm? a kogo to obchodzi... Nic więc dziwnego, że wiele z nas uważa seks za przykry obowiązek, skoro nigdy nie czerpało z niego satysfakcji.

Jeśli kobieta ma uczucie niezaspokojenia, przedwcześnie przerwanej gry miłosnej, któremu niejednokrotnie towarzyszy uczucie rozbicia zły nastrój a także bóle podbrzusza, wynikające z zalegającego przekrwienia narządów płciowych zewnętrznych i wewnętrznych wynikające z ciągłego niezapokojenia ( bo, np partner zbyt szybko kończy), konieczna jest wizyta u seklsuologa - uważa prof. Gapik. Problem bowiem sam się nie rozwiąże a doprowadzić może do nerwicowej oziębłości płciowej. Zdaniem prof. Gapika to reakcja obronna kobiecego organizmu - "lepiej się wcale nie podniecać i nie przezywać, niż narażać się na dyskomfort po nieudany stosunku płciowym".

Dowiedz się więcej na temat: uczucie | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje