Kiedy seks to obowiązek...

Od prawie 6 lat jestem w związku z obcokrajowcem. Dodatkowo jest miedzy nami różnica wieku, on - 52, ja - 30 lat. Półtora roku temu urodziła nam się córeczka. Ale ja wcale nie jestem szczęśliwa...

Wszytko wydawałoby się ok, jednak nasz związek się rozpada. Jeśli chodzi o nasze stosunki partnerskie, to jest ok, prowadzimy firmę wszystko robimy razem, nic mi nie brakuje, kupiliśmy dom z ogrodem itd.... to jeśli chodzi o materialną stronę.

Reklama

Jednak w naszym związku nie ma miłości, namiętności, bliskości, pocałunków, uczucia - i to mi bardzo doskwiera. Próbujemy ze sobą rozmawiać, ale to nie przynosi efektów. Próbowałam dwa razy to wszystko zostawić i wrócić do Polski, jednak on zapewniał, że mnie kocha, więc wróciłam do niego. Zastanawiam się jednak, czy było warto...

Nie układa nam się kompletnie w łóżku, a seks jest teraz dla mnie jak obowiązek. Zero uczuć, zero namiętności i zero orgazmów, no chyba, że te udawane. Seks w jednej pozycji od 6 lat staje się nudny. Kiedy próbuję o tym z nim rozmawiać, twierdzi, że to wszytko leży we mnie( mój problem) a nie w nim i kiedy udaję to jest ok.

Pyta mnie, dlaczego na początku byłam inna niż teraz. Kiedy tłumaczę, że na wtedy miałam tyle miłości i namiętności, robiłam dla niego wszytko, bo chciałam mu pokazać, jak bardzo go kocham i potrafię mu się cała oddać. Jednak z jego strony już od początku nie było tej iskry, teraz wydaje mi się, że myślał, że on nie musi już nic dla mnie robić, żeby spełnić moje fantazje erotyczne...

Kiedy ostatnio zapytał mnie, dlaczego znowu jestem oschła, odpowiedziałam za czym tęsknię i jakie są moje marzenia - jego zdaniem znów coś ze mną nie tak i właśnie postanawia się przeprowadzić do drugiego pokoju. Nie wiem, co robić dalej, jak się zachować, czy dalej udawać?

Dodam jeszcze, że on bardzo by chciał jeszcze jednej kobiety w łóżku, tłumaczę, żeby najpierw zajął się mną, później pomyślimy o przygodach. W ostatniej naszej rozmowie powiedział, że jestem przeszkodą - on chce korzystać z życia. Czuję się zmęczona i wypalona od środka, czy jest jakakolwiek szansa na uratowanie naszego związku?

Myślę, że na razie nie ma jeszcze innej kobiety, ale niebawem zacznie szukać. Powiedział mi otwarcie, że choć jestem dla niego na pierwszy miejscu i nasza rodzina jest najważniejsza, to chce mieć jeszcze drugą kobietę dla swoich potrzeb.Jak mam to wszystko rozwiązać?

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: 6 lat | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje