Klucz do orgazmu

Osiągniecie orgazmu przez kobietę nie jest rzeczą łatwą, ale też nie niemożliwą. Paradoksalnie - im bardziej partner stara się do niego doprowadzić, tym rzadziej się to udaje.

Do osiągnięcia udanego kobiecego orgazmu nie wystarczy wytrawny kochanek. Każdej z nas orgazm "siedzi" w głowie, trzeba go tylko umieć stamtąd uwolnić.

Reklama

Żeby tego dokonać, spełnionych musi być kilka warunków, niekoniecznie związanych z samą sztuką kochania. Są to m.in. poczucie bezpieczeństwa, stabilności związku oraz zaufanie do partnera.

Zazwyczaj poziom potrzeb seksualnych każdej kobiety równy jest możliwościom ich zaspokojenia. Na początku każdego związku, kiedy jeszcze "płonie" fascynacja partnerem, możliwość osiągnięcia - jak to się fachowo określa - następujących po sobie odruchowych skurczy mięśni okołopochwowych, jest bardzo duża. Maleje wprost proporcjonalnie do stażu związku. Wtedy nasze potrzeby są mniejsze, a i partner jakiś taki mniej atrakcyjny...

Doktor Wiesław Ślósarz, psycholog i seksuolog zaznacza, że niektóre kobiety potrzebują do osiągnięcia pełnej satysfakcji z seksu dodatkowych emocjonalnych bodźców. Dzieli się je na pozytywne i negatywne. Te dobre to uwielbienie dla swojego kochanka, przywiązanie, wręcz gloryfikacja jego osoby. Są bardziej ulotne. A z serii bardziej wybuchowych są: złość, pogarda, wręcz poniżanie partnera. W skrócie: do dobrego seksu potrzebna jest porządna awantura.

Chcąc zasłużyć na tytuł kochanka stulecia można skorzystać z pewnego klucza doboru partnerek. Otóż badania potwierdziły, że szybciej doprowadzić do szczytowania kobiety... wykształcone. Powody? Mają większą wiedzę na temat fizjologii, większą wyobraźnię seksualną, mniejsze opory przed zmianami pozycji czy też miłosnymi "gadżetami". Wykształceni panowie odpłacają się im tzw. kulturą współżycia, delikatnością i większą dbałością o ich zaspokojenie.

Kobiecy orgazm może trwać od kilku sekund do kilku minut. Towarzyszą mu objawy fizjologiczne: rytmiczne skurcze pochwy, wzrost ciśnienia, skurcze macicy, seksualny rumieniec ciała. A po nim uczucie błogości i ulgi. Dzielone są na dwa rodzaje: pochwowy i łechtaczkowy. Pierwszy zwykle trwa dłużej, narasta wolniej i z mniejszym natężeniem, ale dostarcza pełniejszej rozkoszy. Łechtaczkowy jest krótki, intensywnie narasta i szybko wygasa.

Niestety nie ma "technicznej" recepty na ich wywołanie. Jedną ze wskazówek może być odnalezienie spędzającego sen z męskich powiek punktu G. Osławiona przestrzeń Grafenberga to drugie po łechtaczce najczulsze miejsce na ciele kobiety. Mężczyzna zlokalizować ją może, kiedy jego partnerka leży na plecach i ma lekko uniesione nogi. Palec wskazujący wprowadzony do pochwy i lekko wygięty do góry trafia dokładnie w to miejsce. Jego stymulacja najczęściej doprowadza do rozkoszy.

Z kolei pozycją sprzyjającą szczytowaniu jest "modo bestiarum", czyli od tyłu. Panowie najczęściej osiągają orgazm w pozycji "na łyżeczkę" (boczno-tylnej, kiedy partner leży na boku za plecami partnerki).

Jedno jest pewne - kobiecy orgazm jest nierozerwalnie związany ze stopniem podniecenia. Czasami wystarczy tylko jeden pocałunek...

Dowiedz się więcej na temat: partner | klucz | orgazm

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje