Kocham, więc mówię "nie"

Nikt nie lubi odmawiać! A zwłaszcza tym, których pragniemy uszczęśliwiać, czyli naszym bliskim. Czasem jednak nie ma wyjścia, musimy się na coś nie zgodzić. O czym dobrze wtedy pamiętać?

Problem z mówieniem "nie" polega na tym, że często to my odmawiając, czujemy się gorzej niż druga strona. Bo nie chcemy robić kochanej osobie przykrości. Boimy się, że nasze stosunki się popsują albo nie jesteśmy całkiem pewni, czy mamy rację. W dodatku rodzina zna nasze słabości i potrafi je sprytnie wykorzystać w negocjacjach lub... manipulacjach. A jednak stawianie granic w relacjach jest korzystne. W ten sposób jasno komunikujemy swoje potrzeby, a nawet zapobiegamy ewentualnym kłopotom. No i troszczymy się o swoich ukochanych, choć w tym momencie oni wcale tak nie uważają. Pamiętaj: czasem mówiąc "nie", mówisz jednocześnie "tak" czemuś dobremu w swoim życiu.

Reklama

Jak odmawiać partnerowi

Zasada, która pomaga w bezstresowym odrzucaniu propozycji, brzmi: nie jesteś odpowiedzialna za to, jak druga osoba czuje się w związku z twoją odmową. Oczywiście, nie ma sensu niepotrzebnie prowokować partnera i nakręcać konfliktu. Ale reakcja męża jest jedynie dowodem na to, jak radzi sobie z przeszkodami i nie powinnaś się za nią obwiniać. Zwrócić jednak uwagę, jak często mówisz mu "nie". Specjalista od związków John Gottman obliczył, że optymalna ilość to jedno "nie" na pięć "tak". Zbyt częste negowanie pomysłów partnera skończy się tym, że przestanie on słuchać twoich racji. Bez względu na to, czy masz słuszność, czy nie.

ROZEGRAJ TO DYPLOMATYCZNIE

Co uczynić, by gorzka pigułka była dla niego bardziej strawna? Wyobraź sobie, że każdego lata jedziecie na spływ z jego kolegami. Ale w tym roku masz inny pomysł na wakacje. Rozegraj to dyplomatycznie. Zamiast od razu stawać okoniem, powiedz, że wiesz, jak bardzo lubi kajaki. Możesz dodać, że i ty świetnie się na nich bawiłaś. Ugodowy wstęp spowoduje, że rozmówca nie przygotuje się natychmiast do konfrontacji. Potem stwierdź jasno: "W tym roku chciałabym wybrać się z tobą i dziećmi w góry. Potrzebuję odmiany".

Jeżeli partner dalej usiłuje cię przekonać, wysłuchaj jego argumentów. Nawet jeśli jesteś przekonana, że nie ustąpisz, daj mu się wypowiedzieć, zamiast kategorycznie ucinać rozmowę. Ważne jest, żeby on nie miał wrażenia, że automatycznie przestawiłaś się na tryb "nie", ponieważ to z góry wyklucza pokojowe porozumienie. Kiedy wyrzuci z siebie, że przecież już umówił się z chłopakami, że tylko na wodzie odpoczywa itd., powtórz: "Od dawna nie byliśmy w Tatrach. Zobaczysz, spodoba ci się". A gdy widzisz szansę na zmianę swego stanowiska w przyszłości, dodaj: "Za rok znowu chętnie popłynę".

TRZYMAJ SIĘ KONKRETÓW

Częsty błąd, jaki popełniamy, odmawiając, polega na tym, że naszym zamysłem jest nie tyle powiedzenie "nie", ile zmiana przyzwyczajeń partnera. Kiedy on upiera się, by jeść niedzielne obiady u rodziców, a ty wolałabyś czasami wyskoczyć za miasto lub zostać w domu, nie próbuj przekonać go, że odwiedzanie teściów jest w ogóle złym pomysłem. Nie dawaj mu do zrozumienia, że uważasz go za maminsynka, który nie odciął jeszcze pępowiny. Ponieważ twoim celem jest spędzanie niedzieli po swojemu, ogranicz się do zakomunikowania mu swych zamiarów. Czyli: "Mam ochotę odpocząć na działce" zamiast: "Nie sądzisz, że to gruba przesada biegać w każdy weekend do mamusi?". W ten sposób będziecie trzymać się konkretów. Jeżeli postawisz męża w sytuacji, w której uzna, że powinien się bronić, zaczniecie się atakować, a wówczas on nie skapituluje, choć wcześniej nie miałby z tym problemu.

Brak zgody na coś, nie wynika często z racjonalnych przesłanek, tylko z urażonej dumy albo złości. Dlatego sposób, w jaki poprowadzisz rozmowę, ma duże znaczenie. Wypróbuj metodę przekierowania, polegającą na tym, że podsuwasz partnerowi inne opcje. Jeśli odmawiasz zaciągnięcia pożyczki na auto, zaproponuj, żeby rozważył tańszą ofertę twojego znajomego z pracy. Przekonaj go, że w mieście i tak nie wykorzysta mocy 300-konnego silnika z napędem na cztery koła. Negocjacje pokażą mu, że mimo różnic, gracie w jednej drużynie.

Jak odmawiać rodzicom

Bywa, że rodzicom trudno pogodzić się z myślą, że jesteśmy dorosłe, a oni stracili wpływ na nasze życie. I kiedy napotykają na sprzeciw, niekiedy próbują odzyskać kontrolę, wywołując poczucie winy. "Już idziesz? Całe dnie siedzę tu sama jak palec! Nigdy nie masz czasu mi pomóc", "Kiedyś liczyłaś się z moim zdaniem, ale teraz nie jestem ci do niczego potrzebna!"... Znasz to? A może pod wpływem gorzkich słów zgadzasz się na coś wbrew swojej woli?

NIE DAJ SIĘ MANIPULACJI

W opisanych przypadkach racjonalne tłumaczenia, niestety, nie na wiele się zdają. Na szczęście jest inny sposób radzenia sobie niż wyjaśnienia, że jesteś zajęta lub masz na jakiś temat własną opinię. Skuteczną metodą na poczucie winy jest odparowanie ciosu. Ponieważ problem nie dotyczy faktów, lecz emocji, nie powołuj się na zdarzenia, lecz na swoje odczucia. Gdy rodzic mówi: "Zaharowywałem się dla ciebie, a teraz proszę, czarna niewdzięczność!", odpowiedz: "Bardzo mnie boli, kiedy tak mówisz. Czuję się wtedy okropnie!". Bo manipulatorzy będą starali się podważyć fakty, ale wrażeń nie mogą kwestionować.

Pokaż, że wywieranie presji na ciebie nie skutkuje. Nie daj się wciągnąć w negocjacje i licytowanie krzywdami. Po prostu zmieniaj temat, a kiedy rodzice się obrażą, wyjdź lub przerwij grzecznie rozmowę telefoniczną. A następnego dnia zacznij ją jak gdyby nigdy nic.

Jak odmawiać dziecku

"Mamooo..., mogę nocować u Karola?" - słyszysz bez przerwy, chociaż oznajmiłaś synowi, że dziś nie pójdzie do przyjaciela. Ale kiedy on zadaje to pytanie po raz setny, masz ochotę zgodzić się dla świętego spokoju. Nie łam się! Konsekwencja w postępowaniu z dzieckiem jest kluczowa. Jesteś przecież osobą, która powinna nauczyć je, że reguł się nie nagina. Poza tym jeśli syn zauważy, że nie trzymasz się tego, co mówisz, przestaniesz być dla niego autorytetem. Nie rób wyjątków, ponieważ nawet gdy będziesz twarda w 99 przypadkach, a ulegniesz raz, ono i tak zapamięta jedynie chwilę twojej słabości i będzie próbowało coś utargować.

PRZYDATNE TAKTYKI

Żeby przerwać słowny ping-pong, skróć dyskusję do minimum. Małemu dziecku nie trzeba przedstawiać długich uzasadnień. Za każdym razem, kiedy syn do ciebie przybiegnie, powiedz zwięźle: "Dostałeś odpowiedź". Nie pocieszaj go, nie okazuj współczucia. To wymaga wytrwałości, ale wkrótce dziecko porzuci swoją taktykę. Po prostu przekona się, że nie działa.

Niekiedy warto przetestować inną sztuczkę. Załóżmy, że córka nie daje ci spokoju, bo chce pójść do McDonalda. Nie krzycz: "Absolutnie wykluczone!", tylko odwróć jej uwagę, zadając pytania: "Co jest lepsze? Musztarda czy keczup?", "Wolisz Happy Meal czy zwykły zestaw?", a potem pozwól jej mówić. Szczególnie młodsze dzieci mogą się zadowolić samym opowiadaniem. Czasem nawet zapominają, na czym im zależało.

TEST NA CIERPLIWOŚĆ

Nie martw się, gdy córka albo syn reagują złością. Zazwyczaj tak testują naszą cierpliwość, a jej gwałtowność zwykle nie odzwierciedla skali przykrości. Im wcześniej nauczą się radzić z przykrymi emocjami, tym lepiej. Na widok smutnej buzi czujesz wyrzuty sumienia? Pamiętaj, że wychowanie jest jak puzzle: wiesz, jaki obraz ułożyć, ale musisz składać go mozolnie dzień po dniu. Nawet jeśli na razie nikt nie rozumie twego zamysłu.

Maria Barcz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje