Kto rano wstaje, ten... jest uporządkowany

Czym różnią się ludzie, którzy lubią wcześnie wstawać od osób, które późno zasypiają? Choćby tym, że prowadzą bardzo regularny tryb życia

Jak wyjaśnia dr hab. Wanda Ciarkowska, psychofizjolog z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, osoby o chronotypie porannym, czyli takie, które poranek uważają za ulubioną porę dnia, zwykle o godzinie 6- 7 są już na nogach. Z radością witają kolejny dzień, a żeby wstać, nie potrzebują budzika. Zasypiają o godz. 22 lub wcześniej. Ich przeciwieństwem są osoby o chronotypie wieczornym. Ich tryb życia nie jest tak regularny. Do łóżka chodzą po północy i lubią spać do późna. Najlepiej czują się po południu i wieczorem, a niektórzy nawet nocą. Wtedy mają najwięcej siły. Żeby wcześnie wstać potrzebują budzika. Ich sen jest często zbyt krótki, a to, jak mówi badaczka, nie jest korzystne dla zdrowia.

Sowa czy skowronek?

Reklama

Z badań wśród osób "wieczornych", które przeprowadzała Ciarkowska, wynika, że aż 85 proc. "sów" ocenia swój sen jako nieefektywny, a aż 30 proc. deklaruje, że chciałoby spać o 3 godz. dłużej.

Jak uważa Ciarkowska, chronotyp wieczorny jest o wiele mniej korzystny niż poranny. Osoby, które lubią chodzić spać późno mają większy poziom lęku i częściej zapadają na depresję niż osoby poranne. Częściej wśród nich się zdarza korzystanie z używek i występuje wśród nich więcej problemów społecznych.

Jednak jak stwierdza naukowiec, zauważono, że osoby "wieczorne" nieco częściej lepiej wypadają w testach inteligencji. Ale jak podkreśla badaczka, nie jest to silna zależność.

Ciarkowska zaznacza, że z chronotypem wieczornym związany jest bardziej imprezowy tryb życia. Osoby o takich preferencjach najwięcej energii mają w czasie, który społeczeństwo przeznacza na odpoczynek i rozrywki, dlatego lepiej czują się w towarzystwie i więcej jest wśród nich ekstrawertyków.

Statystyczny Polak

Polacy są jednak narodem raczej porannym. "Statystyczny Polak o 22 już śpi. Ma to m.in. związek z długim czasem dojazdu do pracy w naszym kraju, który wymusza wcześniejsze wstawanie" - uważa rozmówczyni PAP.

Bo chronotyp nie musi być przez całe życie jednakowy. Może się w ciągu życia zmieniać. Ciarkowska zwraca uwagę na to, jak preferencje dobowe zmieniają się z wiekiem.

"Wśród dzieci bardzo mało jest tych o chronotypie wieczornym - stwierdza naukowiec. "Rodzice, ze względu na czas społeczny muszą wstawać w godzinach porannych i do tego trybu życia muszą przystosować się ich dzieci" - zaznacza. Chociaż, jak dodaje badaczka, dzieci matek niepracujących wstają później, bo ich mama nie spieszy się do pracy.

Ciarkowska zauważa, że wśród amerykańskiej młodzieży w wieku 14-15 lat aż 80 proc. spontanicznie budzi się do szkoły. Jednak u osób już o rok starszych chronotyp gwałtownie się zmienia na wieczorny. Wśród 16-latków zdecydowana większość woli wstawać późno. Najwięcej osób "wieczornych" jest jednak wśród studentów.

Biologiczny zegar

Jak wyjaśnia Ciarkowska, zmiana preferencji co do pór dnia wśród młodych osób może mieć związek z biologicznymi uwarunkowaniami, zmianami zachodzącymi w organizmie, podczas okresu pubertalnego (dojrzewania), gdy obserwuje się zwiększone wydzielanie hormonów płciowych. Czynnikiem nie bez znaczenie jest również czynnik psychospołeczny, zwłaszcza wpływ rówieśników oraz potrzeba demonstrowania swojej niezależności w ustalaniu godzin chodzenia spać.

Ciarkowska zaznacza, że osobom wieczornym trudniej jest zdobyć pracę - większość stanowisk wymaga wczesnego wstawania, a zamiłowanie do spania do późna nie jest mile widziane przez wielu pracodawców. Pracodawcom bardziej też zależy na osobach regularnych i uporządkowanych, a to cechy związane z chronotypem porannym.

Z wiekiem chronotyp staje się coraz bardziej poranny. Wśród ludzi powyżej 65. roku życia osoby wieczorne są bardzo rzadko spotykane. Nawet ci, którzy w młodości preferowali późne chodzenie spać stopniowo zmieniają swoje przyzwyczajenia i kładą się do łóżka dużo wcześniej niż dawniej.

Mimo to odsetek osób wieczornych w społeczeństwie stale rośnie. Zdaniem Ciarkowskiej, może to wynikać z coraz większym zapotrzebowaniem pracodawców na pracą zmianową lub nocną.

Ciarkowska w ramach swoich prac nad preferencjami czasu dobowego przebadała w Polsce ok. 10 tys. osób.

Ludwika Tomala

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje