Reklama

  •  

    Łączy ich tylko miłość

Gdyby nie uczucie, nie byłoby nic, co mogłoby ich łączyć. Odmienne obyczaje, inna kultura czy obcy język, to bariery które codziennie pokonują w imię miłości. Jak naprawdę wyglądają mieszane związki?

Zdjęcie

Związek z obcokrajowcem, to szansa na poznanie nowej kultury i obyczajów. /ThetaXstock
Związek z obcokrajowcem, to szansa na poznanie nowej kultury i obyczajów.
/ThetaXstock
Na pierwszy rzut oka, wydają się być bardzo trudnymi i wymagającymi układami, w których liczne ograniczenia utrudniają komunikację i wręcz uniemożliwiają codzienne, stateczne życie. W dzisiejszych czasach jednak, mieszane związki nie są już niczym egzotycznym.

Języki świata
W "Widnokręgu" Myśliwskiego przeczytamy, że "miłości trzeba się razem ze słowami uczyć. A może wcześniej od słów?". Oczywistym jest, że język to podstawa komunikacji międzyludzkiej. Jeśli jej zabraknie, trudno mówić o porozumieniu. A jednak... Zdarzają się ludzie, którzy wydają się nie dostrzegać tego problemu. To właśnie oni decydują się na związki z obcokrajowcami.

Reklama

Kasia, anglistka, miała szczęście. Michael, z którym od ośmiu miesięcy tworzy szczęśliwą parę, pochodzi z USA. Dzięki swej profesji i znajomości jego rodzimego języka, nie dostrzega problemu. - Wolę szybko zapytać po angielsku, niż czekać pięć minut na odpowiedź po polsku - śmieje się Kasia. - Widzę jednak, że Mike stara się uczyć naszego języka. Czuje dużą potrzebę swobodnej komunikacji z moją rodziną, głównie z tatą, z którym mają podobne zainteresowania. Póki co, ja jestem ich tłumaczem - dodaje.

Nie każdy jednak ma taki komfort, jeśli chodzi o komunikację w mieszanym związku. To, w którym języku będą porozumiewać się partnerzy, zależy głównie od ich decyzji. Często jednak zwracają uwagę też na to, który jest łatwiejszy do przyswojenia.

Którędy do ojczyzny?

W przypadku związków osób, pochodzących z różnych krajów, nasuwa się pytanie o ojczyznę. Jak postrzegają obce siebie państwo i które uważają za ważniejsze?

- Wszystko zależy od tego, jak silne więzi łączą daną osobę z krajem ojczystym. Mike zaskoczył mnie mile, gdy ostatnio przyznał się, że w razie zagrażającego Polsce niebezpieczeństwa, byłby skłonny walczyć w imię mojego kraju - opowiada Kasia.

- Od tego momentu wiem, że to też jego ojczyzna, której, jak deklaruje, nigdy nie opuści - dodaje Kasia. - Jeśli jednak chodzi o Stany Zjednoczone, także widzę jego ogromne przywiązanie. Amerykanie są silnie zaangażowani w sprawy polityczne i dostrzegają różnice w sposobie funkcjonowania Stanów i Polski. Michael ubolewa najbardziej nad biurokracją, z którą przyszło mu tutaj walczyć. Liczne urzędy, które należy odwiedzić osobiście, sprawiają problemy niejednemu Polakowi. Cóż więc mówić o obcokrajowcach - kwituje z żalem Kasia.

Tolerancja na start

Fakt, że jesteśmy narodem mało tolerancyjnym, z czasem uległo przedawnieniu. Odkąd weszliśmy do Unii, coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. To wymusza wobec nich otwartość i życzliwość. Wszystko jest kwestią przyzwyczajeń i postępującej globalizacji. Kolejne, coraz młodsze pokolenia są oswojone z cudzoziemcami i inne pochodzenie nie wpływa w żaden sposób na wzajemne kontakty.

Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 20

Reklama

Wasze komentarze (38)

  • 13.12.2009 (14:29)
    ~Oliwka1011
    Proszę spytać męża ile godzin angielskiego mają dzieci w szkołach w Szwecji. Moje znajome anglistki twierdzą, że w Szwecji dzieci w szkole podstawowej uczą się po 2 godziny angielskiego dziennie, za to mają mniej innych zajęć przedmiotowych. Ja bym tak ostro nie podchodziła do Polaków. To jest kwestia systemu szkolnictwa. Widać Szwedzi są nastawieni na naukę języków obcych. U nas rządzący tego nie doceniają, znajomość języków nie jest powszechna, jest "elitarna". Mój syn ma 12 lat i uczy się angielskiego zarówno w szkole jak i poza nią. To przynosi efekty, ale w Szwecji bez wysiłku "wtłacza się" znajomość języków w wieku szkolnym co daje zapewne świetne efekty i to bez zasługi rodziców. To nie inteligencja rodziców tu działa a nastawienie państwa na wszechstronny rozwój dziecka.
  • 21.11.2009 (03:16)
    ~M.
    soł tru! az szkoda slow aby to oceniac, kompozycje, ramy, proporcje, ani to WSJ ani to odwrocona piramida, jest to zbior kilku nieuporzadkowanych mysli o doborze przykladu juz nie wspominajac.... a wyksztalceni ludzie szukaja pracy...i nie moga znalezc....!
  • ~Link sponsorowany
  • 20.11.2009 (21:37)
    ~DAMIAN
    W tekście przedstawia cywilizowanego amerykanina jako typowy związek Polki z obcokrajowcem. Zaręczam że 90% związków Polek to związki z ludżmi z Afyki lub Bliskiego wschodu (co z tego że większość z nich mieszka w Europie, ale mentaloność afrykańsko-bliskowschodnia w nich kwitnie).
    Pokażcie takie związki których jest najwięcej, a których 3/4 kończy się tragicznie (Polka uciekła przez Polską ambasadę z Pakistanu od swojego męża-sadysty i od jego rodziny gdzie była wykorzystywana, facet przyjechał do niej do Polski i poderżnął jej gardło oraz zmasakrował jej ciało-rzecz działa się kilka miesięcy temu w Łodzi).

    POKAZUJCIE PRAWDZIWE OBLICZE MIESZANYCH ZWIAZKÓW, PONIEWAŻ BIERZECIE AKTYWNY UDZIAŁ W MANIPULOWANIU NAIWNYMI DZIEWCZĘTAMI ŻE TAKIE ZWIĄZKI SĄ CACY I GODNE POLECENIA.

    JAK TO JEST, JAK PRZEDSTAWIANY JEST TYPOWY POLAK- TO POKAZUJE SIE PIJAKA UBRANEGO W DRES, A JAK PRZEDSTAWIANY JEST MURZYN-ARAB TO JEST TO OCZYWIŚCIE KULTURALNY LEKARZ UBRANY W DOBRZE SKROJONY GARNITUR.
    UWAŻAM ŻE TAKIE ARTYKUŁY NAJCZĘŚCIEJ PISANE PRZEZ KOBIETY SĄ RASISTOWSKIE W STOSUNKU DO POLAKÓW, A WYBIELAJĄCE I REKLAMUJĄCA OBCOKRAJOWCÓW.
    WYSMIEWAJĄC SIĘ Z POLAKÓW WYSMIEWACIE SIĘ RÓWNIEŻ Z WASZYCH OJCÓW I BRACI, PONIEWAŻ MACIE MAŁE ROZUMKI I CZUJECIE SIĘ NIEDOWARTOŚCIOWANE PRZED OBCOKRAJOWCAMI KTÓRYM SIĘ OCHOCZO ODDAJECIE NAWET JEŻELIBY ON W SWOIM KRAJU BYŁ SZMACIARZEM- NO ALE TO PRZECIEŻ OBCOKRAJOWIEC KTÓREGO MOŻNA RODZINIE PRZEDSTAWIAĆ JAKO LEKARZA-NIKT NIE POJEDZIE ZA GRANICĘ ŻEBY TO SPRAWDZIĆ.
  • 20.11.2009 (20:05)
    ~olenka
    od prawie roku i nie zamieniłabym go na żadnego innego. Myśle że pochodzenie nie gra tu najmniejszej roli, przede wszystkim chodzi o osobowość. A różnice kulturowe i językowe uważam za plus. Mysle ze to cudowne ze udaje sie nam polaczyc nasze tak rozne w sumie tradycje i przyzwyczajnie i zawsze osognac kompromis. Podobnie z jezykiem ja szkole moj hiszpanski a on sie uczy polskiego. Na codzien rozmawiamy po angielsku lub francusku. Co do miejsca zamieszkania rowniez nalezy osiagnac jak najlespzy kompromis, my nie mieszkamy ani w polsce ani w hiszpanii i narazie jest dobrze. Rowniez dziecie wyrastajace w rodzinie, w ktorej rodzice sa z roznych krajow czerpia z tego niebywale korzysci, ktore dlugo by wymienaic, np dwu lub nawet trzyjezycznosc od malego, tolerancja, wiedza nt. gistorii, obyczajow roznych krajow.
  • 20.11.2009 (18:28)
    ~paola
    zauroczenie szybko przemija,a pojawiaja sie realia,codzienne problemy zwiazane z zyciem w obcym kraju,sposobie w jaki postrzegaja obcokrajowcow za granica i wiele wiele innych. i czasem jezyk to najjmniejsza przeszkoda.chyba drugi raz bym sie nie zdecydowala...to fakt ze mezczyzni z innych krajow posiadaja fajne cechy,ktorych nie widze niestety u polskich mezczyzn.chyba powinni nad soba troche popracowac,bo z komentrarzy widze ze tylko stawiaja wymagania.nic nie dajac w zamian....