Lammily: Lalka, która wygląda jak ty

Wygląda jak przeciętna 19-latka: ma umięśnione nogi i ręce, jest zgrabna, ale nie ma talii osy i metra osiemdziesięciu wzrostu. Pod wpływem tweeta Demi Lovato może mieć też rozstępy, cellulit i pryszcze. Mowa o Lammily. Lalce.

Katarzyna Pruszkowska: Przeczytałam, że do stworzenia Lammily zainspirowały cię twoje własne przeżycia ze szkoły średniej.  Sam zetknąłeś się z nieprzyjemnymi komentarzami na swój temat czy byłeś świadkiem czyichś zmagań z zaakceptowaniem wyglądu?  

Reklama

Nickolay Lamm: - Myślę, że nie chodziło o komentarze innych, ale o to, jak ja sam postrzegałem swoje ciało. W szkole średniej, a nawet wcześniej, często porównywałem się do innych osób. A to, jak wiadomo, nie jest najlepsza rzecz, jaką można dla siebie zrobić.

Najpierw powstały grafiki, oparte na pomiarach pochodzących z Centers for Disease Control and Prevention, które przedstawiały przeciętną 19-latkę i szybko stały się wiralami.  Później, w marcu br., zacząłeś zbierać pieniądze na wyprodukowanie lalek. W ciągu jednego dnia zebrałeś 95 tys. dolarów. Spodziewałeś się aż tak dużego zainteresowania projektem?

- Nie, w ogóle. Wiedziałem, że ten projekt albo odniesie sukces, albo okaże się totalną klapą. Miałem nadzieję, że zbiorę ok. 250 tys. dolarów, ale nie spodziewałem się, że zbiorę pół miliona dolarów.

Od początku wiedziałeś, że najpierw powstaną grafiki, a później prawdziwe lalki, czy do produkcji zachęciły cię komentarze internautów?

- Na początku nie miałem konkretnego planu. Projekt ewoluował, pojawiały się pierwsze komentarze. To właśnie one sprawiły, że zacząłem myśleć o produkcji lalek, których proporcje oparte są na ciałach prawdziwych kobiet.

Na swojej stronie wyjaśniłeś, że Lammily nie jest imieniem lalki, ale firmy i pochodzi od twojego nazwiska i słowa "family". Jestem ciekawa, jak na lalkę zareagowały najbliższe ci kobiety - mama, wspomniana kuzynka...

- Całej mojej rodzinie od początku podobał się ten pomysł. Ale przyznam, że nikt na początku nie spodziewał się, że Lammily zostanie tak dobrze przyjęta.

Wiem, że przy produkcji lalek pracuje człowiek związany przez wiele lat z firmą Mattel. Jak on skomentował sukces Lammily?

- Pomagał mi na początkowych etapach projektu. Rzeczywiście, kiedyś pracował w firmie Mattel, ale nigdy nie rozmawialiśmy o tym, co sądzi o Lammily. Skupialiśmy się przede wszystkim na produkcji.

Oglądałam film z St. Edmund's Academy. Rozczuliły mnie komentarze dzieci, które mówiły, że Lammily "wygląda jak moja siostra", "nie jest taka chuda jak inne lalki", "wygląda jak prawdziwa osoba". Mój ulubiony: "jej pępek wygląda jak prawdziwy". Spodziewałeś się, że dzieciom lalka aż tak bardzo się spodoba? 

- Podczas kręcenia filmu po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć, jak dzieci reagują na lalkę. Nie miałem żadnych oczekiwań, ale podczas rozmowy kilka razy musiałem chować twarz, bo niektóre opinie naprawdę mnie wzruszały. Poświęciłem niemal rok na prace nad lalką i okazało się, że było warto, bo Lammily spodobała się dzieciom. Poza tym wiedziałem, że jeśli im się nie spodoba, cały ten projekt nie będzie miał przyszłości.

Lammily wygląda jak przeciętna nastolatka, ale to nie wszystko. Zaprojektowałeś też naklejki, które imitują cellulit, rozstępy, pryszcze, blizny. A więc to, co kobiety zazwyczaj starają się ukryć. Skąd wziął się pomysł na te "dodatki"?

- Wszystko zaczęło się od Demi Lovato, która na Twitterze napisała, że lalki powinny mieć cellulit. Zacząłem więc rozmawiać o tym z rodziną i przyjaciółmi. Pod wpływem tych rozmów postanowiłem wyprodukować naklejki.

Wiem, że spotkałeś się z wieloma pozytywnymi opiniami o Lammily. A czy znaleźli się też krytycy?

- Tak, oczywiście. Niektórzy mówili, że te naklejki to już przesada. Rozumiem ten punkt widzenia, ale staram się sprawić, żeby cellulit, pryszcze czy rozstępy przestały być powodem do wstydu. Żeby kobiety przestały oceniać swoją wartość przez pryzmat pryszczy czy rozstępów.

Co sądzisz o lalkach Barbie?

- Nie uważam, że lalki Barbie są gorsze od lalek Lammily. Moja lalka jest zupełnie inna, jest po prostu jeszcze jedną propozycją dla dzieci, tyle, że bardziej realistyczną niż inne zabawki

Na facebookowym profilu Lammily pojawiają się zdjęcia z całego świata. Jakie masz plany na dalszy rozwój Lammily? Będziesz nadal nad nią pracował czy zakończysz projekt?

- Mam nadzieję, że to projekt na lata, który się nigdy nie zakończy. Chciałbym co jakiś czas projektować coś, co sprawi, że ludzie poczują się dobrze ze swoim wyglądem. Teraz planuję produkcję lalek, które będą miały różne typy sylwetki i kolory skóry.

Koleżanka powiedziała, że lalka jej się podoba, bo "jest już zmęczona tym, że od kobiet wymaga się bycia idealnymi", i że twórca Lammily "dał dziewczynkom prawo do bycia takimi, jakie są, a nie takimi, jakimi chce je widzieć społeczeństwo". Czujesz się jak ktoś, kto przyczynia się do zmiany społecznej?

- Nie uważam się za żadnego “bohatera" , który może coś zmienić. Być może dlatego, że po prostu nie umiem tak o sobie myśleć. Jestem przede wszystkim twórcą, więc mam nadzieję, że moje lalki mogą coś zmienić, mogą sprawić, że dzieci zrozumieją, że wygląd nie jest najważniejszy. Że lepiej i pewniej poczują się w swoich ciałach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje