Mam prawo je pouczać!

Mam dwie wnuczki: 6-letnią Olę i 5-letnią Dominikę. Zajmuję się nimi, bo córka podjęła pracę, a ja jej pomagam.

Wszystko przez to, że młodsza wnuczka nie dostała się do przedszkola, a na prywatne nas nie stać.  Niestety, dziewczynki wcale mnie nie słuchają i są rozwydrzone. Robią, co chcą, chociaż ciągle zwracam im uwagę i usiłuję zdyscyplinować. Trudno nad nimi zapanować. Aż strach pomyśleć, co z nich wyrośnie.  

Reklama

Na spacerze, zamiast chodzić obok mnie za rękę, każda z nich idzie w swoją stronę albo obie uciekają i się chowają. Podczas posiłku nie chcą jeść albo bawią się jedzeniem. Kłócą się, szarpią, wyrywają sobie zabawki. Potem płaczą, histeryzują i skarżą się na siebie. Wybrzydzają kiedy, gdy się ubierają. Nie chcą mi wcale pomagać podczas zakupów albo przy sprzątaniu. Zachowują się jak księżniczki na ziarnku grochu. Nic im się nie podoba i właściwie trzeba je do wszystkiego zmuszać. Po całym dniu jestem więc wykończona.

Zupełnie inaczej było z moimi dziećmi. Radziłam sobie kiedyś bez problemu, bo były spokojniejsze i grzeczniejsze. A z tymi aż wstyd gdzieś wyjść. Zastanawiam się, czy moje wnuczki są nadpobudliwe czy po prostu niegrzeczne? Jestem przekonana, że córka i zięć je rozpuścili, bo na wszystko im pozwalają. Nieraz dochodzi między nami do kłótni. Ja usiłuję dziewczynki wychowywać, a ich rodzice mi to psują. Jestem tym oburzona! Kto ma rację?

Zofia, 59 l.



Dowiedz się więcej na temat: babcia | wnuczka | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje