Mężczyzna zdominowany

Są przedmiotem drwin ze strony obu płci. Rzadko który z nich przyznaje się do swojej pozycji w związku. Mężczyzna pantoflarz, bo o nim tutaj mowa, ma jednak swoje amatorki.

Co ciekawe, z obsadą roli mężczyzny zdominowanego też nie byłoby problemów. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o dominację w łóżku.

Reklama

W powszechnym przekonaniu kobieta czeka na mężczyznę silnego, zdecydowanego, władczego, po prostu męskiego, który pokieruje ich wspólnym życiem. Nie brakuje jednak kobiet - jest ich chyba coraz więcej - które nie mają ochoty stać jedynie u boku swego mężczyzny i poddawać się jego woli. Chcą same decydować o sobie. Jeśli na zasadzie podobieństw przyciągają do siebie mężczyzn o równie silnej osobowości, ich związek może stać się areną ciągłych walk o to, kto ma dominować. Jeśli natomiast łączą się na zasadzie przeciwieństw z mężczyznami skłonnymi do uległości, to taki związek może przetrwać wiele lat, a może nawet całe życie. Pod warunkiem oczywiście, że każdej ze stron odpowiada taka rola w związku.

Komu potrzebny pantoflarz?

Przyda się na pewno kobiecie, która nie będzie robić za tło, lecz sama musi być postacią pierwszoplanową. To ona jest głową rodziny, niezależnie od tego czy pracuje i ile zarabia. Bez oporów rozdysponuje natomiast pieniądze partnera, nie licząc się przy tym w ogóle z jego uwagami. Bo też i taki partner nie ma przy niej nic do powiedzenia. Właściwie określenie partner jest tutaj zupełnie nie na miejscu, gdyż w związku, gdzie jedno musi dominować, a drugie godzi się na taką przewagę, trudno mówić o partnerstwie. Kobieta dominująca nie znosi sprzeciwu. Przyzwyczajona jest do tego, że inicjatywa zawsze należy do niej. To ona decyduje o tym, jak będzie umeblowane mieszkanie, kto będzie jeździł wspólnym samochodem, jak wychowywać dziecko, gdzie spędzać wakacje, jakich gości przyjmować, itd. Jej ingerencja obejmuje nie tylko wspólne sprawy. Lubi mieć również decydujące zdanie w kwestii ubioru swego mężczyzny, spędzania przez niego wolnego czasu, jego zainteresowań czy doboru jego znajomych. To ona musi mu pozwolić na to, aby wyszedł na mecz, spotkał się z kolegami przy piwie, postawił swój komputer tam, gdzie chce. To ona też króluje w sypialni i to jej oczekiwania mają tam być przede wszystkim zaspokajane. W związku, które taki model przerabiają już od lat, kobieta dominująca czuje się bezpiecznie. Może czasami ma dość uległości partnera i jest znudzona jego nijakością, ale woli nie ryzykować zmian.

Kto wytrzyma z kobietą dominującą?

"Z taką (opisaną powyżej) babą nikt nie wytrzyma" - powie niejeden facet. Jest jednak typ mężczyzn, którzy lgną do silnych, apodyktycznych kobiet. Odpowiada im rola "męża swojej żony". Nie czują potrzeby rządzenia, lecz wolą, żeby to nimi kierowano. I nie zawsze wynika to jedynie z ich słabego charakteru czy uległości. Niektórzy zachowują się tak "dla świętego spokoju" lub z powodu zwykłego wygodnictwa. Kobiety zamiast nich pomyślą, załatwią, zadecydują. Nie trzeba się wysilać, zastanawiać, brać na siebie odpowiedzialności. Trzeba tylko słuchać i nie sprzeciwiać się. Za cenę własnej swobody zyskuje się w miarę spokojne życie. Trzeba "tylko" zapomnieć o swoich ambicjach i potrzebach. Wydaje się, że wymarzonym kandydatem na pantoflarza jest mężczyzna nieśmiały, łagodny, spolegliwy. W rzeczywistości jednak okazuje się, że towarzystwo dominującej partnerki najlepiej wytrzymują mężczyźni, którym jest wszystko jedno - nie mają ani siły, ani odwagi, ani przede wszystkim ochoty zmieniać coś w swoim życiu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje