Miłość potrzebuje pomocy

Ona poznaje jego, ale on jej nie dostrzega, potem coś między nimi styka, ale znowu ona nie wie, czy to jest to.

Po kilku tygodniach obiecują sobie wzajemną stałość, ale niestety, on wyjeżdża i wszystko się rwie. I tak to wszystko trwa, aż ona pisze list, w którym narzeka, że dłużej nie wytrzyma...

Reklama

Co bywa powodem takich frustracji? Takich stanów, których opisy zajmują później długie fragmenty listów, pisanych - dodajmy - przez osoby obu płci. Powodów może być wiele, bo przecież życie nie jest proste, ale można zaryzykować tezę, że w bardzo wielu przypadkach mamy do czynienia ze zwyczajnym niezdecydowaniem.

Bo przecież jak inaczej zinterpretować taki oto fragment listu: "(...) Byliśmy razem od kilku miesięcy, ale jakoś ani jemu, ani mnie nie śpieszyło się do zapewnień o wielkiej, dozgonnej miłości. (...) Kiedyś przyszedł i powiedział, że powinniśmy się rozstać, a ja nie zareagowałam, że OK... Sama nie wiem, jak to się stało, ale zaproponowałam, żeby przychodził, kiedy zechce. Długo nie przychodził wcale, aż po kilku tygodniach zaczął (...) Byłam już wtedy zaangażowana w jednego mojego kolegę, ale przychodzenie ex mnie nawet kręciło (...) Teraz to ciągle jest właśnie tak, a ja coraz bardziej nienawidzę siebie. Przecież to jest chore! (...). Co mam robić?".

Niestety, taki układ prędzej czy później eksploduje w jakiś tam sposób samoczynnie. Nie ma się jednak co łudzić: wszyscy jego uczestnicy odniosą rany, a największe być może kolega autorki listu, który prawdopodobnie nie wie o ex...

W tym momencie warto zastanowić się nad tym, dlaczego czasem jesteśmy tacy niezdecydowani? Z czego to wynika? Czy zawsze możliwe jest podjęcie jednoznacznej, prostej decyzji? Czy w ogóle opłaca się ryzykować i doprowadzać nasze kontakty do tak kruchej bariery, jak decydowanie o wszystkim w jednej chwili? Przecież jeżeli kogoś poznajemy, to z czasem jesteśmy sobie o nim wyrobić własną opinię...

Niezdecydowana autorka cytowanego listu prawdopodobnie chciała przeżyć coś na kształt przygody. No i przeżywa... Niezdecydowani w takich sprawach bywamy również ze strachu przed konsekwencjami, z obawy o utratę czegoś, co wydaje nam się być dostateczne, a nie mamy sił, żeby szukać czegoś wspaniałego, a także z wygodnictwa czy wręcz z lenistwa.

Nie lubię czytać zbyt wielu listów od osób, które własne słabości przekładają na brak umiejętności podejmowania decyzji w podstawowych dla własnego życia sprawach. Ich niezdecydowanie bywa często powodem wielu cierpień, płaczu, rozpamiętywania minionego czasu, i może prowadzić do przyszłości, na jaką po prostu nikt nie zasługuje: do życia w osamotnieniu...

Od dziecka uczymy się wybierać i decydować. W miarę upływu lat nasze decyzje nabierają wagi, podobnie jak nasze wybory. Wybierajmy ze świadomością konsekwencji wyborów, ale... wybierajmy!

Ola

Dowiedz się więcej na temat: miłość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje