Miłość zaślepia?

Najpierw jest ślub. Ona w prześlicznym welonie, a on - w gustownym garniturze. I w rytmie marsza Mendelsona wkraczają na nową drogę życia.

Chociaż przysięgali sobie miłość aż po grób, po kilkunastu miesiącach nie są w stanie ze sobą wytrzymać. Co dalej? Męczyć się czy przerwać? Niektórzy pozostają w trudnym związku, nie rozwodzą się, dla dobra dzieci. Natomiast inni postanawiają jednym, zdecydowanym ruchem, przeciąć te katusze.

Reklama

Maminsynek i kłótliwa hetera

Specjaliści twierdzą, że wszystkim grożą trzy, szczególnie niebezpieczne kryzysy. Pierwszy (najgroźniejszy!) może nadejść całkiem nieoczekiwanie, tuż po powrocie od ołtarza. Nowożeńcy, którzy układali sobie życie, trochę na zasadzie "jakoś to będzie", albo "jak się ożeni, to się odmieni", gdy mija zauroczenie, ze zgrozą odkrywają, że nie wszystko układa się idealnie.

On, wypieszczony przez mamusię jedynak, okazuje się kompletnym niedorajdą. Ona, łagodna piękność - kłótliwą heterą. Po 7-10 latach rozdźwięki jeszcze się pogłębiają. Zdarza się, że coraz bardziej dokuczają obojgu kłopoty finansowe. Zdarza się, że nie mają własnego kąta i coraz bardziej widzą nawzajem swoje wady.

Jeśli uda się obojgu ten trudny okres przetrwać, wcale nie znaczy, że dalej ich życie potoczy się całkiem gładko. Nawet małżonkowie dobiegający czterdziestki czy pięćdziesiątki dochodzą nierzadko do wniosku, ze jedynym wyjściem z sytuacji jest rozwód.

Powody są różne

Co sprawia, że dwoje kochających się niegdyś ludzi, którzy zapewne żachnęliby się, gdyby wtedy, w dzień ślubu, ktokolwiek powątpiewałby w ich szanse na dozgonne wspólne przeżycie, decydują się na rozstanie. Najczęstszy, wymieniany przed sądem powód, to alkoholizm jednego z małżonków. Następne miejsce zajmują: niezgodność charakterów, niewierność i - od kilku lat - pozostanie za granicą, co w oczywisty sposób kończy się rozpadem małżeństwa.

Na ogół pozew o rozwód składa w sądzie kobieta. Ale nawet wtedy, gdy oboje zgodnie pragną zrzucić "małżeńskie kajdany", nie wystarcza, by uznać stadło za rozwiązane. Sąd musi ustalić, że nastąpił trwały i całkowity rozkład pożycia. Mimo dość rygorystycznych przepisów, odmawia się zwykle wtedy, gdy byłoby to sprzeczne z interesem małoletnich dzieci, jeśli rozwodu żąda tylko winny małżonek.

Dowiedz się więcej na temat: miłość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje