Mój mąż się zakochał

Po drugie: pewność

Reklama

Dopóki cię nie poznałam, nie wiedziałam, nawet do głowy mi nie przyszło, ile potrafi zrobić mężczyzna, żeby rozkochać w sobie kobietę. Byłam wtedy zaraz po rozstaniu z M., nie chciałam nigdzie wychodzić, ale K. wyciągnęła mnie na kolację do znajomych. Ty przyszedłeś sam. "Taki przystojny i nikogo nie ma?", zastanawiałam się.
Wiesz, że kiedy cię zobaczyłam, poczułam, że będziesz moim mężem? Poczułam ukłucie gdzieś pod mostkiem. Zawsze to miałam, kiedy spotykałam kogoś, kto miał stać się w moim życiu ważny. Spojrzałeś na mnie przelotnie. Później tłumaczyłeś, że już wcześniej mnie dostrzegłeś. To była taka gra, nie chciałeś, żebym zauważyła, jakie wywarłam na tobie wrażenie. Kiedy już byliśmy razem, lubiłeś rozczulać mnie wspomnieniami: "Miałaś taką śliczną sukienkę, paznokcie takie czerwone i zwróciłem uwagę na twoje długie palce u nóg". Zaskakiwała ta nietypowa dla mężczyzn zdolność zapamiętywania szczegółów.

Pamiętałeś datę urodzin nie tylko moją, ale też mojej babci, mamy, ojca, braci. Wiedziałeś, jakie kwiaty lubię, perfumy, potrafiłeś przypomnieć sobie każdą chwilę z naszych pierwszych spotkań. Na moje nieszczęście z taką samą precyzją wymieniałeś później wszystkie moje winy, które doprowadziły nasz związek do rozpadu. "Byłaś nieczuła", mówiłeś. "Nie odbierałaś telefonu, powiedziałaś, że cię nudzę, że nie spędzisz świąt z moją rodziną". Kiedy swoją precyzję wykorzystywałeś przeciwko mnie, nie wydawała mi się już taka wspaniała.

Gdy trafiłam do doktor R., niemal siłą zaprowadzona przez Magdę, powtarzałam: "Wiem, że kobiety zastanawiają się, czy to chodziło o seks, jaka tamta jest w łóżku. A ja tylko myślę, jak on ją zdobywał, czy używał tych samych słów co przy mnie, czy też zabrał ją na jeden dzień do Paryża, na weekend do Rzymu, czy wysyłał kwiaty ze śmiesznymi karteczkami, kupował sukienki, gotował krupnik, gdy była chora, czy biegł do marketu po jej ulubione oliwki tylko dlatego, że od niechcenia rzuciła: "Zjadłabym coś"?

Po trzecie: porównanie

Była ładna. Delikatne rysy, ciemne włosy upięte w ciasny kucyk. Pierwszy raz zobaczyłam ją w Internecie. Ile razy oglądałam jej zdjęcia? Ona z przyjaciółmi na wakacjach, na spacerze z psem (przecież ty się boisz dobermanów), w kostiumie (wybacz, jednak ma ciut za duże uda), z mamą, ze swoją córeczką. Roześmiana, zamyślona, zapracowana. Każdą z tych fotografii rozebrałam na części pierwsze. Spojrzałam na inną kobietę jak mężczyzna. Chciałam dostrzec, zbadać, co cię tak w niej urzekło.

Dowiedz się więcej na temat: kwiaty | przepraszam

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje