Moja kobiecość rozkwita w dojrzałym wieku

Bez względu na to, ile mamy lat, możemy czuć się piękne, pełne radości życia. Nasze czytelniczki opowiadają, w jaki sposób wiek 50+ stał się dla nich czasem najpełniejszego rozkwitu.

Nauczyłam się tańca, który dodaje gibkości i zmysłowości

Kiedy skończyłam 50 lat, poczułam się nieatrakcyjna. Postanowiłam coś z tym zrobić i zapisałam się na lekcje tańca brzucha. Po kilku miesiącach treningu moja samoocena zmieniła się radykalnie. Mam teraz gibkie ruchy, a mąż ostatnio powiedział mi, że stałam się bardzo zmysłowa. Tak świadoma własnej kobiecości nie czułam się nawet w młodości. Dorota z Małkini

Reklama

Co na to psycholog:

Każda aktywność fizyczna poprawia samopoczucie, modeluje figurę i daje przyjemne poczucie kontroli nad własnym ciałem. Jest to szczególnie ważne dla kobiet w okresie menopauzy, które odczuwają dyskomfort związany z przekwitaniem. Taniec brzucha to doskonały wybór, gdyż dzięki niemu ruchy stają się elastyczne i talia smukleje. Właściwie każdy rodzaj tańca, np. tango czy walc dodają gracji i wdzięku, a w efekcie rośnie świadomość własnej kobiecości i pewność siebie.

Uczę siebie i innych, że nie jestem przezroczysta

Żyłam w przekonaniu, że z kobietą 50+ nikt się już nie liczy, a mężczyźni jej nie zauważają. Zaczęłam się jednak udzielać na forum internetowym dla osób w moim wieku i to zmieniło moje podejście. Uznałam, że mam prawo być zauważana. Zaczęłam śmiało wypowiadać swoje zdanie, a przy mężczyznach przestałam się zachowywać, jakby mnie nie było. Jadwiga z Grudziądza

Co na to psycholog:  Aby stać się "przezroczystą", trzeba samej się tak poczuć. To od nas zależy, jak będą nas odbierać inni ludzie. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli we własnym przekonaniu jesteśmy kompetentne, atrakcyjne i wyraziste - nasza opinia o sobie automatycznie udziela się otoczeniu. Natomiast kiedy zachowujemy się w ten sposób, jakbyśmy chciały ukryć swoją kobiecość, intelekt i błyskotliwość, nie dziwmy się, że inni też tak nas widzą.

Poznałam sztukę ubierania się w ten sposób, by podkreślić swoje atuty

Gdy oglądałyśmy z córką zdjęcia, zaczęłam narzekać, że wyglądam na nich jak stara baba. "Mamo, ubierasz się w bezkształtne, długie wory, zamiast pokazać, że masz fajną figurę i zgrabne nogi" - powiedziało moje dziecko. Dało mi to do myślenia i z pomocą córki udało mi się skompletować kilka fajnych zestawów, które podkreślają moją wąską talię i odsłaniają nogi. Anna z Przemyśla

Co na to psycholog:  Bywa, że po 50. roku życia zaniedbujemy swój wygląd, mając mylne przekonanie, że to już nie ma znaczenia. Tymczasem jest odwrotnie, dobrze ubrana kobieta, która potrafi podkreślić swoje atuty, nie tylko wygląda młodziej, ale też tak się czuje. Odpowiedni strój sprawia, że jesteśmy dobrze postrzegane. Nawet jeśli nie mamy rozmiaru 36, to i tak znajdziemy dla siebie właściwy wzór. Np. Magdzie Gessler czy Dorocie Wellman udało się znaleźć styl, doskonale dopasowany do ich krągłej sylwetki.

Przypomniałam sobie sztukę flirtu i swobodnej konwersacji

Mam już 60 lat i jestem wdową. Długo opłakiwałam męża i dużo czasu spędzałam w samotności. Ale przyjaciółki powiedziały, że już dosyć tego i zaczęły mnie wyciągać na spotkania towarzyskie w klubie seniora. Wkrótce okazało się, że nadal są panowie, którzy zwracają na mnie uwagę. Takie kulturalne flirty sprawiają mi przyjemność. Obudziła się we mnie dawna kokietka i dzięki temu czuję się młodziej. Danuta z Opola

Co na to psycholog:  Flirt to subtelna gra między kobietą a mężczyzną, która pozwala na potwierdzenie swojej kobiecości i atrakcyjności. To doskonały sposób na podniesienie poczucia własnej wartości, a tym samym poprawę nastroju. Flirtowanie może, ale nie musi prowadzić do kolejnych etapów znajomości i jest to oczywiste dla obu stron. Może być po prostu niezobowiązującą przyjemnością, jaką od czasu do czasu powinna sobie sprawiać każda kobieta, niezależnie od jej wieku.

Dzięki ziołom i gimnastyce panuję nad złym nastrojem

Czas przekwitania ma swoje niedogodności. Dopadało mnie przygnębienie, czułam się niezręcznie, gdy wśród ludzi nagle oblewał mnie pot. Postanowiłam temu zaradzić. Zaczęłam ćwiczyć i stałam się mniej rozdrażniona. Sięgnęłam po ziołowe suplementy łagodzące dolegliwości menopauzy i pożegnałam się z krępującymi objawami. Rozalia z Katowic

Co na to psycholog:  Ważne, by znaleźć swój własny sposób na radzenie sobie z trudnościami, jakie towarzyszą okresowi menopauzy. Gimnastyka nie tylko powoduje wydzielanie endorfin, dających poczucie zadowolenia, ale też wywołuje dobry rodzaj zmęczenia, po którym lepiej śpimy. Odpowiednio dobrane zioła i suplementy również mogą przynieść ulgę. Ale najważniejsze jest wewnętrzne postanowienie, by zająć się sobą i zrobić coś, co pozwoli nam czuć się lepiej.

Nie warto gonić za młodością

Pamiętajmy, że kobiecość nie jest przypisana młodości. Można nią emanować mając 60 lat i być jej pozbawioną w 30. roku życia. To cały zespół cech, czasem pozornie przeciwstawnych, m.in.wrażliwość i wewnętrzna siła, naturalność i dbałość o szczegóły, inteligencja i intuicja.

Każda z nas ma kobiecość w genach. Możemy jednak ją pielęgnować albo przytłumić. Każdy moment życia jest dobry, by o nią zadbać - czyli tak naprawdę zadbać o siebie.

Nie oznacza to, że w dojrzałym wieku mamy podkreślać swoją kobiecość tak jak wtedy, kiedy miałyśmy 30 lat - opiętą bluzką czy mocną szminką. Teraz już tego nie potrzebujemy.

Marta Żarska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje