Najważniejszym językiem jest język "fizyczny"...

Wszystko jedno iloma językami władasz. Jeżeli nie znasz tego najważniejszego, "fizycznego", nie zajdziesz daleko ani w życiu zawodowym, ani prywatnym. Język fizyczny jest językiem, w jakim komunikują się nasze ciała.

Naukowcy już dawno stwierdzili, że komunikacja międzyludzka w 80 procentach odbywa się bez słów, a więc za pomocą sygnałów, słanych przez nasze ciała.         

Reklama

Małgosia potrząsa głową, odgarnia włosy z twarzy, zarzuca je na plecy, jej nieco uchylone wargi rozciągają się w leciutkim uśmiechu. "Fajny facet" - myśli sobie na widok Jasia. Nie padło ani jedno słowo, a jednak Jaś wie, że jej się podoba. Jaś po prostu prawidłowo zinterpretował prastare sygnały ciała. Małgosia chętnie by zawarła z Jasiem znajomość.         

Inaczej ma się sprawa z Krysią, z którą Jaś wymienia uśmiech w autobusie. Podczas hamowania pojazdu rozpęd rzuca Krysi na kolana tłustą matronę, sytuacja jest komiczna. Jaś uśmiecha się, Krysia oddaje uśmiech, sygnalizując, że sytuacja ją również śmieszy, ale zaraz odwraca wzrok na innych pasażerów i więcej nie zwraca na Jasia uwagi. Jaś rozumie: "Nie ma ochoty na zawarcie znajomości".         

Ciało nie kłamie

W najróżniejszych kulturach na całym świecie gesty agresji, sympatii, zainteresowania, antypatii czy radości są jednakowe. Tylko, że większość ludzi nie potrafi ich prawidłowo interpretować. Język fizyczny wymaga uważnej obserwacji całego ciała naszego rozmówcy. Nie tylko ust, albo twarzy. Same uśmiechnięte usta, z których płyną pochlebne słowa pod naszym adresem, nie oznaczają jeszcze, że ich właściciel rzeczywiście darzy nas sympatią. Najlepszym potwierdzeniem wypowiedzi jest wyraz oczu. Kto nie jest w stanie odróżnić serdecznego wzroku od chłodnego, powinien zwrócić uwagę na odległość ciał. Neutralny dystans wynosi 3,60 metra, czyli podwójny wzrost człowieka. W takiej odległości ludzie nie mają na siebie wpływu.

Towarzyski dystans, a więc między współpracownikami, sąsiadami, sprzedawcą a klientem, wynosi co najmniej 1,20 metra. Podchodząc nieco bliżej do rozmówcy, wkraczamy w jego sferę osobistą i sygnalizujemy przyjacielskie zamiary. A jeszcze bliżej wolno przysunąć się tylko zakochanym. Przy czym ten dystans dla pary dopiero zawierającej znajomość stanowi absolutne tabu.         

Również sam pocałunek nie odzwierciedla jednoznacznie uczuć. Jeżeli odległość bioder uczestników całusa wynosi ponad 15 centymetrów, nie ma on większego znaczenia od uścisku dłoni. Tak samo wygląda sprawa z buziakami, jakimi częstują się na powitanie przyjaciółki. Zmierzając w kierunku intymnej sfery bliźniego, trzeba koniecznie uważać na sygnały płynące z jego postawy. Kobiety w tej dziedzinie dają sobie radę lepiej od mężczyzn. Ale nie zawsze. Pomyślmy tylko o tych licznych ciotkach, zasypujących dzieci niechcianymi, wilgotnymi buziakami. Takie kobiety przekraczają znak stopu, postawiony przez dziecko, i doprowadzają do kolizji w subtelnym świecie uczuć w takim samym stopniu jak mężczyźni, nachalni wobec swoich wybranek. Mężczyzna, prący do celu jak ślepy kret, nigdy nie wyjdzie na prowadzenie, a wprost przeciwnie, zostanie zdyskwalifikowany za ignorowanie reguł gry.  


Kiedy mówisz "nie"

 Spojrzenie, trwające więcej niż dwie sekundy, można uznać za wstępne zielone światło. Rozszerzone źrenice kobiety zdradzają, że on wzbudził w niej zainteresowanie. Jednoczesne wzruszanie ramion czy inne synchronicznie wykonane gesty mogą oznaczać, że on i ona znajdują się na tej samej fali. Rozluźnione ramiona i głowa lekko pochylona na bok jest dla pana zachętą do pokonywania następnych odcinków trasy. I jeżeli on przy głębszym spojrzeniu zauważy, że przynajmniej jeden czubek niewieścich bucików wskazuje w jego stronę, może przyjąć, że wszedł do finału. Niestety zbyt często mężczyźni okazują się daltonistami, biorąc czerwone światło za zielone. Powodem tych godnych pożałowania pomyłek jest zbyt małe lub wygórowane mniemanie o sobie mężczyzn, każące im interpretować kobiece "nie" jako "tak".

W najgorszym wypadku owe błędy prowadzą do tak zwanych "date rape", czyli randek zakończonych gwałtem. Błędem kobiet w takich wypadkach jest to, że nie dostrzegły w porę agresywnych sygnałów, płynących z postawy mężczyzny, lub że nie zdyskwalifikowały go natychmiast, gdy zauważyły, że on ignoruje wysyłane przez nią sygnały.          

Wystarczy obserwować

Nauczyć się "fizycznego" nie jest tak trudno. Zacznijmy obserwować ludzi najpierw w tramwaju, potem na spotkaniach towarzyskich. Nasze ciała komunikują się bez przerwy. Blokują zbliżenia, imitują się, synchronizują. Z biegiem czasu spostrzegawczy obserwator będzie władał językiem ciał tak biegle jak ojczystym. Zacznijmy od podstaw, które powinien znać nawet każdy antytalent językowy.                  

Jak powiedzieć TAK?         

   

  • wysunąć jedno biodro        
  •  otwarte, frontalne, prowokujące spojrzenie         
  • przeciągnąć sobie ręką po włosach         
  • unieść głowę lub zarzucić nią do tyłu         
  • zwrócić w kierunku rozmówcy całe ciało lub przynajmniej jego górną część        
  •  tors pochylić nieco do przodu         
  • ukazać wewnętrzną stronę dłoni         
  • odsłonić szyję - "obnażyć gardło"        
  •  lekko rozchylić usta, zwilżyć wargi        
  •  lekko rozchylić nogi.           
Jak powiedzieć NIE?         
  • odwrócić wzrok, gdy ktoś sygnalizuje zainteresowanie        
  •  odwrócić ramiona         
  •  założyć nogę na nogę         
  • spleść ramiona na piersiach         
  • skrzyżować ręce na piersiach         
  • odwrócić całe ciało         
  • wyciągnąć przed siebie dłonie w geście stopu        
  •  odchylić nieco do tyłu górną część ciała        
  •  omijać kogoś wzrokiem, rozglądając si e w pomieszczeniu        
  •  zmienić miejsce (zwiększyć dystans).    



Dowiedz się więcej na temat: mowa ciała | język ciała | komunikowanie międzyludzkie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje