Największe flirciarki świata

W powszechnej opinii kobiety są większymi flirciarkami od mężczyzn, ale co ciekawe - trudno czasem (zwłaszcza będąc mężczyzną) wychwycić te niezauważalne wysublimowane sygnały 'zaczepne'.

Kobiety zaczynają podświadomie flirtować już w przeciągu pierwszych kilku sekund po poznaniu nowego mężczyzny. W tym samym czasie odbywa się w ich umysłach błyskawiczny proces taksowania i oceniania mężczyzny pod względem jego przydatności do małżeństwa.

Reklama

Spostrzegawczym panom udaje się zauważyć te przeciągłe spojrzenia, mrugnięcie rzęsami, kokieteryjne uniesienie brwi, odbijanie niczym w lustrze mimiki partnera i uśmiech, zniewalający kobiecy uśmiech. Traktują je wówczas jako zielone światło do kontynuowania znajomości. Zbija ich jednak z tropu nagłe wyhamowanie ze strony kobiety i zlekceważenie przez nią męskich awansów.

Kate Fox, badacz i ekspert w brytyjskim Centrum Badań Zagadnień Społecznych przyznaje: - Z wielkim trudem przychodzi mężczyźnie właściwe zinterpretowanie tych subtelnych sygnałów, jakie dają kobiety językiem ciała. Panowie mają tendencję do klasyfikowania ich jako wyrażenie seksualnego zainteresowania a nie zwykłą serdeczność i życzliwość.

Język ciała i wygląd zewnętrzny składają się w 50 proc. na pierwsze wrażenie, jakie robi na nas nowo poznany człowiek. W tej sytuacji to, co mężczyźni traktują za wyraz zainteresowania nimi może być li tylko szacowaniem ich potencjału przez kobietę.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje