Nie bój się awantur

Nigdy się ze sobą nie kłócą. Nie podnoszą na siebie głosu. Nie wiedzą, co to "ciche dni". We wszystkim sobie przytakują. Czy rzeczywiście tak idealnie się dobrali, czy też po prostu unikają konfrontacji?

Nie ma chyba związków, które przez cały czas są doskonałe. Każdy "przerabia" lepsze i gorsze dni. Te gorsze, z awanturami, pretensjami do siebie, wzajemnym obwinianiem się, wcale nie są takie niepotrzebne i bezcelowe, jakby się wydawało. Działają bowiem oczyszczająco, jak burza. Pozwalają poznać się naprawdę, przekonać o swoich wadach i nauczyć z nimi żyć.

Reklama

Wiążą się jednak z ryzykiem, które trzeba podjąć. Po ostrej wymianie zdań, krytycznych uwagach, żalach wypowiedzianych wprost, ktoś się może obrazić i odwrócić od nas.

Gdy pojawiają się problemy, a my udając, że nic się takiego nie dzieje, wciąż chodzimy wokół siebie na palcach albo wręcz schodzimy sobie z drogi, nieprzyjemna atmosfera zagęszcza się. Unikanie rozmów czy zdawanie się jedynie na domysły to nie najlepsze rozwiązanie. Prędzej czy później ktoś nie wytrzyma, nie mogąc już dalej tłumić w sobie złych emocji. Tylko wymiana argumentów, choćby niezbyt kulturalna, może dać im upust. Dzięki niej mamy okazję wreszcie ocenić zachowanie partnera. Sami też jednak musimy być przygotowani na to, że dowiemy się czegoś o sobie. Być może okaże się, że wcale nie mamy racji, przesadzamy lub wyolbrzymiamy jakiś problem. W rezultacie uwagi partnera, nawet te bolesne, mogą okazać się dla nas przydatne. Trzeba tylko nie bać się kłótni, a nie udawać idealnej, zgodnej we wszystkim pary.

Dowiedz się więcej na temat: W.E.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje