Nie mówię: nie

Wciąż przybywa kobiet i mężczyzn bez pary. Po fali euforii, że samotnym żyje się lepiej, przyszedł czas na refleksję, że jednak może w pojedynkę wcale nie jest tak idealnie, a cena, jaką płaci się za wygodę i brak zobowiązań, może być wysoka.

Singielki z różnych powodów są same, ale niekoniecznie samotne. Próbują się odnaleźć w świecie, który zmienia się w błyskawicznym tempie. - Kiedyś małżeństwo stanowiło normę, a ze stanu bezżenności trzeba się było jakoś wytłumaczyć, usprawiedliwić - mówi socjolog Dagmara Jaszewska.
- Dziś żyjący w pojedynkę nie muszą wyjaśniać swojego wyboru, ponieważ społeczeństwo czeka na nich z otwartymi ramionami. Idealnie wpisują się w kapitalistyczny model pracy, który nie pozostawia ludziom czasu na miłość i życie. Trzeba wręcz sprawę odwrócić i powiedzieć, że to kobiety zamężne muszą tłumaczyć się z posiadania rodziny w głównym dziś miejscu społecznego życia, czyli w pracy.

Reklama

Taka jak mężczyzna
Kobiety bez partnera łatwiej, co wydaje się oczywiste, wpadają w pułapkę pracoholizmu.
Agnieszka, 35-letnia menedżerka w jednej z warszawskich agencji reklamowych, pracuje od rana do wieczora, na urlopy prawie nie wyjeżdża, "bo nie ma z kim". Twierdzi, że kocha swoją pracę i że jest singielką z wyboru, bo postawiła na karierę. Po prostu skorzystała z szansy, jaką dało jej życie.

Z małego miasteczka przeprowadziła się do Warszawy, kupiła mieszkanie, samochód, stać ją na wiele rzeczy.
Ma wszystko poza czasem. Do domu wraca około dwudziestej drugiej, po drodze robi zakupy w Tesco, bo inne sklepy są już zamknięte. Jest cicho i pusto. To dobrze, bo nie miałaby siły z nikim rozmawiać. Za to w weekendy umawia się ze znajomymi.

Nie pamięta, żeby jakiś mężczyzna zaprosił ją na randkę. Wierzy, że romanse zdarzają się tylko w komediach romantycznych. - Chciałabym wyjść za mąż. Jeśli spotkam kogoś odpowiedniego, nie powiem: nie - mówi. Czyżby ziścił się ideał radykalnych feministek? Wolna, realizująca się na wszystkich frontach, nieobciążona mężem i wychowywaniem dzieci kobieta wreszcie może robić, co chce. Pytanie tylko: za jaką cenę?

W piątkowe wieczory puby w dużych miastach opanowują młode, wykształcone i dobrze zarabiające kobiety. Stresy topią w alkoholu, seks coraz częściej traktują instrumentalnie. Tak jak niektóre bohaterki filmu `"Lejdis" (reż. Tomasz Konecki). O ich kobiecości przypominają tylko fryzury i stroje, reszta to "chodzący testosteron".

"Lejdis" z pewnością spodobałyby się Simone de Beauvoir. Pisarka, guru światowej emancypacji, głosiła przecież: "Chcę być taka jak mężczyzna. Wkładam spodnie, nie mam miesiączki, nie chcę mieć dzieci". Dawne emancypantki uważały, że niezależność mogą wywalczyć, jedynie przyjmując męskie reguły gry. A dziś?

- Zdarza się, że kobiety przejmują zachowania erotyczne przypisywane dotąd raczej mężczyznom - mówi Zofia Milska-Wrzosińska, psycholog i psychoterapeutka z warszawskiego Laboratorium Psychoedukacji. - Aktywnie inicjują seks, korzystają z usług agencji towarzyskich albo utrzymują niezobowiązujące kontakty erotyczne. Nie oznacza to, że nie odczuwają emocjonalnej potrzeby stałego związku. Odczuwają! One tę potrzebę więzi i zaangażowania po prostu odkładają na później. Znikają zewnętrzne okoliczności, które pchały młode dziewczyny do zamążpójścia: presja ze strony rodziny, chęć zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa, pozycji społecznej czy stabilizacji materialnej. Ale wewnętrzne powody skłaniające do życia w związku zostają - wyjaśnia.

Tylko że niekoniecznie są odczuwane od razu w młodym wieku. Coraz częściej bywa tak - i widać to w psychoterapii - że to pragnienie więzi odzywa się w kobiecie dopiero koło czterdziestki. W tym cały kłopot, bo wtedy statystyczne szanse na znalezienie sobie odpowiedniego partnera są już nikłe. To paradoks naszych czasów.

Księżniczki z wieży

Anna ma 38 lat, jest fotografką, pracuje dla renomowanych magazynów. - Jestem singielką, ale nie z wyboru - zastrzega. - Życie tak mi się układa. Mężczyźni, których spotykam, są albo żonaci, albo nie nadają się do związku. Nie mają nic do zaoferowania poza problemami, których nie umieją rozwiązać sami. Podjęłam parę prób, ale zrezygnowałam. To smutne wracać do pustego domu. Chciałabym z kimś być, ale nie za wszelką cenę.

Dowiedz się więcej na temat: seks | autorka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje