Nie zawsze warto się rozstawać. Kiedy dać sobie szansę?

„To koniec!” stwierdzasz i pakujesz walizki. Spokojnie, bo rozstanie, a zwłaszcza jego konsekwencje, warto dobrze przemyśleć. Zanim zdecydujesz, zadaj sobie sześć ważnych pytań.

Rozpad związku mogą zwiastować awantury i brak porozumienia. Czasem "finału" nie poprzedza jednak wcale trzęsienie ziemi. Bywa, że masz poczucie, że znalazłaś się na emocjonalnej pustyni - nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie żadnych uczuć. Po prostu przestałaś go kochać... Ale nawet wtedy rozstania są bolesne. Bo znika poczucie bezpieczeństwa, pojawia się lęk o przyszłość i świadomość porażki.

Reklama

Niechęć do przeżywania tych emocji często trzyma nas przy partnerze. Na drugim biegunie znajdują się kobiety, które nie czują strachu tylko "zew przygody": bo za rogiem czeka je coś lepszego, a obecny partner jest już tylko kulą u nogi... To myślenie też może okazać się pułapką. Dlatego gdy boisz się utraty partnera, i gdy ciągnie cię już do nowego życia, ważne, byś rozważyła wszystkie za i przeciw. Pomogą ci w tym pytania, na które warto sobie odpowiedzieć.

1. Czy tęsknisz, kiedy go nie ma?

Faza zauroczenia, kiedy nie wyobrażasz sobie dnia bez ciągłego kontaktu z ukochanym, mija zwykle po dwóch latach. Ale pomiędzy dwoma skrajnościami: "chcę cię widzieć bez przerwy" i "nie mogę na ciebie patrzeć" jest jeszcze dużo przestrzeni.

Jednym z symptomów kryzysu jest fakt, że oddychasz z ulgą na myśl o nieobecności twojego partnera. Jego wyjazdy i wyjścia są dla ciebie wytchnieniem. Bliscy ludzie na ogół nie dramatyzują, gdy muszą się rozstać na tydzień lub dwa. Ale po pewnym czasie tęsknią - piszą SMS-y, telefonują.

Gdy jesteście osobno, masz potrzebę zadzwonienia do niego? Interesuje cię, co robi, czy jest ci to obojętne? Doskonale dajesz sobie radę sama? Jeśli zupełnie nie odczuwasz potrzeby kontaktu, to dowód, że twoje uczucie rzeczywiście osłabło, jeżeli nie umarło całkowicie.

2. Czy lubisz go całować?

Pocałunek to barometr uczuć. Jego brak mówi o naszych emocjach wszystko. "Kto ma ochotę całować się po dziesięciu latach małżeństwa?" - powiesz. Ale zastanów się, czy czujesz potrzebę dotykania swojego mężczyzny? Kobieta, która kocha, wtula się w ukochanego, bierze go za rękę, obejmuje. Potrzebuje fizycznej bliskości.

Zrób eksperyment. Przez tydzień obserwuj, jak często się dotykacie. Ile razy ty inicjujesz te kontakty? Co czujesz, kiedy on cię głaszcze? Jeśli odczuwasz dyskomfort, gdy mężczyzna jest blisko, unikasz jego czułości, a nawet wzdrygasz się na myśl o dotyku - to niepokojący znak. Ważne jednak, żebyś wiedziała, dlaczego nie chcesz go całować. Jeśli dlatego że on cię zdradził, zawiódł, ale usiłujecie odbudować relację - to niekoniecznie znaczy, że musisz odchodzić.

Może potrzeba czasu, wyrzucenia złości, żeby negatywne emocje opadły. Ważny jest czas. Od jak dawna nie masz ochoty na fizyczną intymność? Eksperci twierdzą, że jeśli po kilkunastu miesiącach starań związku nie udaje się naprawić, szanse, że coś się wreszcie zmieni, spadają do zera. Uwaga! U niektórych par seks jest jedyną formą budowania więzi. Dlatego napięcie erotyczne jest między nimi bardzo silne, pomimo tego, że wszystko inne nie działa. Jeśli podejrzewasz, że tak jest u ciebie, potrzeba pocałunków nie może być wyznacznikiem. Wtedy decydujące będą odpowiedzi na inne pytania.

3. Czy troszczysz się o niego?

Zakochani chcą spełniać marzenia partnera i opiekować się nim. On oszczędza, by kupić ci kolczyki, odbiera z biura w ulewny deszcz. Ty interesujesz się jego problemami z motorem, robisz mu kanapki do pracy. Niestety, codzienność zabija uważność. Im bliżej jesteśmy, tym mniej się staramy - tak działa przyzwyczajenie. Ale w związku, który kwitnie, jest miejsce na troskę. Niezależnie od tego, jak bardzo dwoje ludzi jest zajętych

Przypomnij sobie, kiedy ostatnio ugotowałaś mu ulubioną potrawę? Czy interesujesz się zdrowiem partnera, pamiętasz o jego ważnych spotkaniach, masz ochotę go słuchać? Idziesz na kompromisy, nie po to, żeby mieć święty spokój, ale żeby on czuł się dobrze? Im więcej odpowiedzi "nie", tym większe prawdopodobieństwo, że twoje uczucie się wypaliło.

4. Czy jesteś z nim szczęśliwa?

Związek to bilans zysków i strat. Dopóki korzyści jest więcej (poczucie bezpieczeństwa, satysfakcja ze współżycia, bliskość), mamy motywację do podtrzymywania relacji. Najczęstszymi przyczynami rozstań są alkohol i przemoc, bowiem ciężko zrównoważyć ich negatywne wpływy. Ale straty mogą być mniej oczywiste.

Partner o ciebie nie dba, ogranicza cię, blokuje zamiast wspierać, żyje obok, a nie z tobą. A może wciąż cię krytykuje albo rani obojętnością? Dobry związek przynosi radość. Daje spokój, ukojenie, poczucie wsparcia i pewność, że ktoś akceptuje nas pomimo wad. Postaw więc sobie pytanie: czy ponoszę w tym związku dużo więcej kosztów niż zysków? Odpowiedź "tak" powinna skłonić cię do przemyśleń.

5. Czy chcesz być z nim za pięć lat?

Czasem, gdy mówisz: "Mam go po dziurki w nosie!", przyjaciółka odpowiada: "A wyobrażasz sobie przyszłość bez niego?". Psycholog zapytałby trochę inaczej: "Gdzie widzisz siebie za pięć lat?". Dlaczego właśnie tak? Bo sformułowanie: "Czy wyobrażasz sobie życie bez niego?" może automatycznie budzić lęk. Nie, nie wyobrażasz sobie! Macie przecież dzieci, kredyt, wspólnych przyjaciół.

Naprawdę trudno, żebyś nie bała się straty partnera. Dlatego właśnie lepiej przeformułować pytanie. Puść wodze fantazji, nawet gdy wydaje ci się to abstrakcyjne. Wyobraź sobie miejsce, w którym jesteś za kilka lat. Jak wyglądasz, co robisz. Określ każdy szczegół: porę roku, sytuację, to, jak się czujesz, jak jesteś ubrana. Kto jest przy tobie? Jak wygląda wasz związek? A teraz przyznaj szczerze: widziałaś tam aktualnego partnera czy kogoś innego?

Teraz musisz zastanowić się, czy w tym życiu, o jakim marzysz, jest miejsce na twój obecny związek. Twój mężczyzna pomoże ci dotrzeć tam, gdzie chcesz, czy wręcz przeciwnie, będzie przeszkodą? Jeśli priorytetem jest dla ciebie wolność i podróże, trudno, żebyś dotarła na koniec świata z człowiekiem, którego nie sposób wyciągnąć z domu albo który skupiony jest głównie na swojej karierze.

Jeżeli chcesz rozwijać się zawodowo, lepiej odejść od mężczyzny zazdrosnego o twój sukces.

6. Czy zrobiłaś wszystko?

To ostatnie i najważniejsze pytanie. Czy mogłabyś zrobić coś jeszcze, żeby uratować małżeństwo, czy twoje możliwości się wyczerpały? Jeśli masz poczucie, że istnieje szansa, nie poddawaj się. Obserwujesz być może z zazdrością parę staruszków, którzy trzymają się za ręce i patrzą na siebie z czułością. I nie myślisz w tym momencie, na ile ustępstw musieli pójść, by wytrwać razem kilkadziesiąt lat. Ile przeszkód pokonać, ile przebaczyć.

Większość par z długoletnim stażem zapytana o to, czy miała kiedykolwiek wątpliwości co do wspólnego życia, najprawdopodobniej odpowiedziałaby, że tak. Dojrzały związek to wieczny ruch - oddalanie się i przybliżanie. Sztuka w tym, żeby w kryzysie nie uciekać. A ty, czy potrafisz pracować nad trudnościami, czy wolisz unikać konfrontacji? Im więcej rozstań masz za sobą, tym większe prawdopodobieństwo, że kłopot nie tkwi w konkretnej relacji tylko np. w ewentualnym lęku przed bliskością, kompromisami. Jeśli masz wątpliwości, skonsultuj je z przyjaciółką, rodzicami, partnerem. Może zanim powiesz "koniec", uda się coś naprawić.

Ale pamiętaj! Niekiedy wiesz, że dalsze bycie razem nie przyniesie już nic pozytywnego. Niezależnie od bólu masz pewność, że między wami nie wydarzy się nic, co wzbogaci, rozwinie. I to jest moment, w którym po prostu trzeba się rozstać.

Porada eksperta: Swoje żale wypowiedz na głos

Każda z nas co innego rozumie pod pojęciem "dobry związek", toteż każda z innych powodów może chcieć odejść. Ważne, żebyśmy wiedziały, co jest dla nas najważniejsze w miłosnych relacjach. Powinnyśmy zastanowić się nad tym same. Nie słuchać rodziców, nie sugerować się zdaniem przyjaciółek i nie przejmować opinią doradców.

Jesteśmy bardzo różne. Jedne kobiety nie potrafią obejść się bez namiętności i intensywnego życia seksualnego. Dla innych ważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, lojalność i przyjaźń. Inne wysoko cenią sobie materialny dobrobyt. O rozstaniu powinnyśmy myśleć wtedy, gdy właśnie te najważniejsze dla nas sfery są od dawna - mimo prób i wysiłków - niezaspokajane. I nie widzimy żadnych szans, by to się zmieniło. Czy z powodu charakteru partnera, czy niesprzyjających okoliczności.

Do listy pytań opisanych w tekście możesz dodać własne. Świetnie, jeśli myślenie o rozstaniu, rozważanie za i przeciw nie będzie tylko naszym gniewnym wewnętrznym monologiem, a dialogiem - z przyjaciółką, terapeutą czy bliską osobą, która nas życzliwie wysłucha. Wybierz kogoś, w czyj obiektywizm nie wątpisz. Bo chodzi o to, by wypowiedzieć swoje żale na głos i posłuchać kontrargumentów bezstronnego rozmówcy. Może się okazać, że ktoś, kto obserwuje nasz związek z dystansu i dobrze zna oboje partnerów, wskaże nowe rozwiązanie albo skieruje nasze myślenie na nowe tory.

Małgorzata Ohme, psycholog rodzinny i dziecięcy, psychoterapeuta

Tekst: Katarzyna Troszczyńska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje