Niezwykła sesja ślubna. Wzruszenia gwarantowane

Ze świecą szukać młodej pary, która świadomie zrezygnowałaby z sesji ślubnej. Dziś większość nie wyobraża sobie udanej ceremonii bez dobrego fotografa, a zdjęcia ze ślubu zdobią ścian sypialni i salonów.

Nieco inne podejście mieli nasi dziadkowie i rodzice. Jedno zdjęcie portretowe (nierzadko czarno-białe lub "podmalowane") zazwyczaj załatwiało sprawę.

Ale para, której tyczy się ta historia, nie miała żadnej fotografii ślubnej. Do niedawna żyli bez pamiątki z tego szczególnego dnia.

Reklama

Pobrali się w 1957 roku. Skromne przyjęcie urządziła im rodzina: dziadek przygotował podwórko, ciocia upiekła tort, a babcia uszyła ślubną sukienkę.

Małżonkowie doczekali się dziewięciorga dzieci, szesnastu wnucząt i czwórki prawnuków. Niestety, żadnemu z nich nie mogli pochwalić się zdjęciem ze ślubu.

Pewnego dnia do staruszków odezwał się fotograf, który zaproponował im odtworzenie dnia, w którym się pobrali. Na potrzeby sesji przygotowano nie tylko ślubne stylizacje, ale także mini-przyjęcie.

Efekty przerosły najśmielsze oczekiwania. Zdjęcia pary z 60-letnim stażem są po prostu piękne i bardzo wzruszające, a panna młoda zachwyca uśmiechem.

Takiej miłości nie sposób nie zazdrościć!

Dowiedz się więcej na temat: ślub | sesja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje