O prostytucji w małżeństwie i nie tylko

W XIX wieku wyjście za mąż i wydanie na świat potomstwa było głównym celem w życiu kobiety. Upolowanie dobrej partii, czyli znalezienie mężczyzny z nazwiskiem, wpływami i majątkiem było odpowiednikiem zrobienia kariery.

Inne jej rodzaje tj. kariera naukowa, zawodowa, artystyczna... były niedostępne dla kobiet. Zresztą nie chodziło tu tylko o towarzyskie uznanie, ale także o materialne zabezpieczenie przyszłości. Kobiety z wyższych sfer co do zasady nie posiadały zawodów, nie były więc w stanie zarobić na własne utrzymanie. Jak mniemały, wykonywanie pracy zarobkowej licowało z ich statusem społecznym, kłóciło się z wizerunkiem prawdziwej damy, było dowodem ubóstwa.

Reklama

W wielu przypadkach nawet wtedy, gdy mąż zostawał bankrutem, a komornik wystawiał meble na ulicę, nie brały pod uwagę możliwości podjęcia się pracy. Uważały, że najlepszym sposobem w problemach będzie modlitwa, przeczekanie, bądź bogate wydanie za mąż którejś z córek. Taki sposób podejścia do życia ostro potępiały emancypantki przełomu XIX i XX wieku, nazywając go bez ogródek prostytucją w małżeństwie.

Anna Limprechtówna w jednym z numerów Steru z 1907 roku, zadawała pytanie, czym różni się od prostytutki taka kobieta, która staje przed ołtarzem nie z miłości ale z wyrachowania. Natomiast potem w alkowie odpłaca mężowi za wygodne życie bez pracy miłością fizyczną uprawianą z poczucia obowiązku. I aż strach pomyśleć, że w przepaść tej zalegalizowanej przez opinię publiczną "prostytucji rzuca się tysiące kobiet, tysiące młodych dziewczyn, wychowywanych od dziecka celowo w tym kierunku, aby kiedyś zrobić "dobrą partję" na targu licytacji małżeńskiej, oddać się temu, kto lepiej zapłaci, chociażby cała natura fizyczna i moralna wzdrygała się przeciw tej sprzedaży."

Zdaniem autorki, winę za taki stan rzeczy ponosiły matki, które licząc na opatrznościowe zjawienie się "naturalnego chlebodawcy pod postacią męża" nie dawały córkom żadnego zawodowego wykształcenia i tym samym nie pozwalały na osiągnięcie samodzielności. Stanowisku temu nie można było odmówić racji.

Źródło: Blog historyczno-obyczajowy Agnieszki Lisak

Dowiedz się więcej na temat: małżeństwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje