Pięć rzeczy, które rujnują przyjemność z seksu

Każda para marzy o namiętności i idealnym dopasowaniu w łóżku. Mówi się też, że dobry seks czyni związek długotrwałym i scala relację lepiej niż pełny gar parującej codziennie zupy na stole.

Istnieje jednak kilka stereotypów i błędnych przekonań, które - nawet nie do końca uświadomione - mogą wpływać na jakość współżycia nie tylko osób, będących w długoletnich związkach. Z czego lepiej zrezygnować, by na nowo cieszyć się seksem?

Reklama

Obsesja na punkcie swojego wyglądu

Kompleksy dotyczą nie tylko kobiet. Problemy z samoakceptacją mają również mężczyźni. Bywa, że krytyczne nastawienie do własnego ciała jest barierą nie do przeskoczenia, nawet dla najbardziej przywiązanych do siebie ludzi. Znika ochota na eksperymentowanie w łóżku. Seks w pełnym świetle w ogóle nie wchodzi w rachubę.

Receptą niech będzie troska o własny wygląd, ale w granicach rozsądku. Jeśli wiecznie "coś ci nie pasuje", nie zmieni tego najlepiej dobrana dieta lub katorżnicze treningi na siłowni. Pamiętaj, że osoba, z którą jesteś wybrała cie spośród tysięcy innych ludzi i z pewnością zaakceptuje drobne niedoskonałości.

Traktowanie seksu, jak małżeńskiego ("związkowego") obowiązku

Ciężko czerpać satysfakcję z czegoś, do czego podchodzi się niemal z automatu, co już jakiś czas temu przestało nam się kojarzyć z romantycznym uniesieniem. Niestety trzeba przyznać, że wśród polskich par to bardzo częste przekonanie. Prędzej czy później wpłynie nie tylko na jakość seksu, ale też na charakter relacji. Lata spędzone na takim "układzie" mogą powodować frustracje po jednej "poświęcającej się" stronie. W efekcie znika wzajemne zrozumienie, o satysfakcji ze współżycia w ogóle nie wspominając.

Powielanie seksualnych upodobań

Dawno minęły czasy, gdy kobiety i mężczyźni ograniczali się z aktywnością seksualną wyłącznie do jednej osoby (tak naprawdę trudno ocenić, czy kiedykolwiek tak funkcjonowało nasze społeczeństwo). Dziś światu nie obce są przypadki "wszystko wiedzących" uwodzicieli i uwodzicielek, którzy z niejednego pieca chleb jedli i niejedno już widzieli.

Tym sposobem, gromadząc przez lata seksualne doświadczenia, uczymy się nawyków, które niekoniecznie sprawdzają się w przypadku nowej partnerki lub partnera. Warto pamiętać, że każdy jest inny - mniej lub bardziej wrażliwy, odważniejszy lub bardziej powściągliwy. Zamiast uporczywego testowania swoich frywolnych sztuczek, nauczmy się obserwować i otwarcie rozmawiać o potrzebach w łóżku.

Stres i ciągłe zmęczenie

Bywa tak, że seks kończy się tam, gdzie zaczynają się problemy. W związku, z dziećmi, w pracy, z teściami i bliskimi. Im więcej masz na głowie, tym bardziej kurczy się w tobie ochota na miłosne uniesienia. Partner lub partnerka stają się dla ciebie obiektem wyładowywania codziennych frustracji, a to pierwszy krok do załamania relacji. Z czasem zaczynasz z coraz większą niechęcią spoglądać w stronę osoby, z którą swego czasu łączył cię idealny seks.

Z początku myślisz, że kiedyś problemy minął i wrócicie do normalności. Jeśli jednak nie zaczniesz działać zawczasu, może się okazać, że po szczęśliwym związku nie pozostanie już nic. Bez względu na to, jak mocno komplikują się wasze losy, znajdźcie chwilę czasu, by nieco zwolnić, zrelaksować się i odpocząć. Opłaci się wam to z nawiązką.

Nieosiągalne oczekiwania

Seks jest wszędzie - wypełnia przestrzeń medialną, telewizyjną, internet, reklamę, relacje ludzi na różnych poziomach (nie tylko osobistych, ale też zawodowych). Idylliczne obrazki i sytuacje potrafią namieszać ludziom w głowach. Z czasem zaczynamy tęsknić za czymś, co tak naprawdę... nie istnieje.

Nastolatkowie dziwią się, że ich "pierwszy raz" znacząco odbiega od tego, co na temat seksu usłyszeli od znajomych lub zobaczyli na filmach. Kobieta, do tej pory zafascynowana nowo poznanym mężczyzną, szybko zdaje sobie sprawę z tego, że facet, z którym do tej pory nie wychodziła z łóżka, to nie rycerz na białym koniu, który codziennie przynosi do domu naręcze czerwonych róż. Czy warto w takiej sytuacji od razu zniechęcać się i snuć plan ucieczki? Lepiej przemyśleć sobie gruntownie, gdzie leży granica, między naszą wyobraźnią, a realnym życiem, które toczy się dokładnie tu i teraz.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje