Pierwszy krok robi...kobieta

Nie masz oporów, aby zaprosić mężczyznę do tańca? Bez wahania podchodzisz do faceta, który wpadł Ci w oko? Dosiadasz się do stolika, przy którym siedzi nieznajomy i pierwsza zaczynasz z nim rozmowę? Gapisz się na kolegę z pracy? Jeśli tak, to należysz do grona młodych, wyemancypowanych kobiet, które postanowiły wziąć sprawy we własne ręce. Nie czekasz na królewicza z bajki, tylko sama zaczynasz podrywać.

Kobieca rzecz - działać?

Reklama

Kobiety, zwłaszcza te w dużych miastach, coraz częściej przejmują inicjatywę w nawiązywaniu kontaktów. Nie chcą tracić okazji i potem żałować. Wychodzą z założenia, że lepiej samemu zrobić pierwszy krok, niż czekać w nieskończoność na zainteresowanie ze strony mężczyzny. Są pewne siebie, przebojowe i wyzwolone. Przekonane, że w czasach, gdy podział ról między płciami zmienił się tak bardzo, mogą bez żadnych zahamowań przejąć inicjatywę. Czują się niezależne - mają wykształcenie, dobrą pensję, własne mieszkanie, własny samochód. To one stawiają warunki i to one wybierają facetów, na których mają ochotę. Często jest to podryw zupełnie niezobowiązujący, dla chwilowej przyjemności, a nie długotrwałego związku.

Męska rzecz - czekać?

W świecie "łatwych zdobyczy" mężczyzna nie musi się już wysilać. Nie musi właściwie robić nic, tylko czekać na to, aż kobieta wyłuska go sprawnie z tłumu, zacznie o niego zabiegać, obłaskawiać. Może nawet taki da się podrywać. Niejeden z nich uwielbia przecież być uwodzony. Bierną postawę nakazuje im nie tylko wygodnictwo i samouwielbienie. Mężczyźni zatracili bowiem umiejętność podrywania. Niektórzy może nawet chcieliby, ale się wstydzą. Inni, widząc zainteresowania swoją osobą u płci przeciwnej, nie czują potrzeby zdobywania kobiety. Są wreszcie ci zakompleksieni, przekonani o tym, że nie są w stanie zaimponować kobiecie czymkolwiek. Nie każdy czuje się też dobrze w roli atrakcji na jeden wieczór. Zawiodą się jednak ci, którzy sądzą, że mogą przebierać w tłumie adoratorek. Prędzej czy później przejmująca inicjatywę kobieta, dokona bowiem przyszłościowej selekcji. Wśród "przesianych" pozostaną ci najbardziej wartościowi, interesujący tylko powierzchownie odpadną. Trzeba jednak przyznać, że i na bylejakość znajdą się amatorki, zwłaszcza te, które każdą kolejną znajomość traktują jako nic nie znaczący epizod.

Coraz więcej zagubionych

W czasach, kiedy właściwie nie wiadomo, kto ma zrobić ten pierwszy krok, ludzie zaczynają się czuć zagubieni, zdezorientowani. Nie wszyscy chcą i potrafią wejść w nowe role. Wciąż jeszcze można trafić na kobiety, które w dyskotece wolą podpierać ściany, uciekają wzrokiem przed męskim spojrzeniem, czerwienią się albo udają nieprzystępne. Wciąż też chodzą po ziemi mężczyżni, którzy potrafią zabiegać o kobiece względy. Niestety wiele z tych osób wciąż czeka na wymarzonego partnera. Wolą samotność niż wyzwoloną przebojowość wbrew ich naturze.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje