Pieszczota moja - twoja

Jeśli wydaje ci się, że bycie idealną kochanką polega na spełnianiu wszystkich zachcianek partnera, jesteś w błędzie. W łóżku trzeba bowiem dokładnie tyle samo dawać, co brać. Inaczej nigdy seks nie będzie udany.

Kilka podstawowych pozycji, krótka gra wstępna, ciągle te same schematy, a w końcu zabijająca namiętność nuda - to właśnie grozi partnerom, kiedy zapominają o potrzebach "drugiej połowy".

Reklama

A niestety - nieudane pożycie jest ostatecznym ciosem dla każdego, nawet najbardziej udanego niegdyś związku.

W sypialni nigdy nie powinno być miejsca na wstyd. Jeśli jesteście razem, jesteście dla siebie ważni, nie powinniście wstydzić się waszych ciał, emocji, sposobu przeżywania rozkoszy. Wystarczy zapalić światło czy kochać się o poranku, żeby poznać na tyle swoje reakcje, by wiedzieć, co podoba się partnerowi, a czego lepiej w przyszłości unikać.

Cenne są też wskazówki, jakie sobie dacie wzajemnie, zwłaszcza kiedy jesteście kochankami z krótkim stażem. Delikatne naprowadzenie partnera na najczulsze strefy erogenne na pewno zaprocentuje.

Najczęstszą przyczyną sporów o ulubione pieszczoty jest miłość francuska. O ile kobietom wiele rozkoszy daje język mężczyzny, o tyle rzadko mogą się przemóc, by odpłacić się równie namiętnie. Problem polega na tym, że oprócz pełnego stosunku, delikatna i czuła miłość francuska jest czymś, co doprowadza facetów naprawdę do szaleństwa. Warto spróbować, by dać aż tyle wrażeń. W zamian możemy dostać rozmarzony wzrok patrzący na nas, jak na księżniczkę z bajki i... kolejną porcję pieszczot.

Największym sprzymierzeńcem erotyki jest eksperyment. Nowe pozycje, miejsca, może nawet erotyczne gadżety - kto wie, co może przynieść największą przyjemność, a może nawet "orgazm stulecia".

Jeśli już o orgazmach mowa, warto zapamiętać, że nie jest on jedyną miarą seksualnego spełnienia. Mężczyźni często stawiają sobie za zadanie numer jeden doprowadzenie swojej partnerki do szczytowania, a to niekoniecznie jest proste. Czasami umiejętne pieszczoty językiem, ustami czy palcami dają kobietom więcej zadowolenia niż niekończący się stosunek. To samo zresztą dotyczy kobiet, które uważają, że mężczyzna będzie dobrze wspominał tylko te noce, w ciągu których przeżył cztery orgazmy pod rząd. Jednak każdy organizm ma swoje granice i lepiej jednak wiedzieć kiedy odłożyć na potem kolejne miłosne igraszki. Albo po prostu spytać, czy było mu dobrze i czy ma ochotę na jeszcze.

Nie wahajmy się rozmawiać o seksie. Zapytać, o czym jeszcze marzy nasz mężczyzna, opowiedzieć o naszych fantazjach. Może się okazać, że są one takie same, albo równie ciekawe dla obojga kochanków. I nie pozostaje zrobić nic innego, jak jak najszybciej je zrealizować.

Dowiedz się więcej na temat: pieszczota

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje