Reklama

  •  

    Plotka - skuteczna broń w miejscu pracy

Plotka w miejscu pracy może być skuteczną bronią w walce o reputację, a także oferować klucz do władzy i wpływów, jakiego nie znajdziemy w oficjalnym schemacie organizacyjnym.

Zdjęcie

Plotki w miejscu pracy mają długi żywot /ThetaXstock
Plotki w miejscu pracy mają długi żywot
/ThetaXstock
Nowe badania przeprowadzone na Uniwersytecie Indiana pokazują, w jaki sposób ta broń jest używana i jak jej wpływ może być modyfikowany.
Subtelna walka
Naukowcy ukazali, jak ludzie będący celem plotek są subtelnymi metodami dyskredytowani podczas formalnych spotkań w miejscu pracy. Do metod tych zaliczają się między innymi: zawoalowany krytycyzm połączony z sarkazmem lub porównywanie z innymi pracownikami.

Chociaż wysiłki w rozpuszczaniu negatywnych plotek przy sprzyjających warunkach mogą być efektywne, istnieją też sposoby przeciwdziałania temu zjawisku np.: zmiana tematu, przeniesienie krytyki na inna osobę, lub wyprzedzające pozytywne komentarze.

Reklama

Rozmowa o nieobecnych

- Jeśli siedzisz na formalnym spotkaniu, zwracaj uwagę kiedy rozmowa schodzi z oficjalnych tematów i zaczyna dotyczyć osób nieobecnych - stwierdza profesor Tim Hallett, który przeprowadził badania - bądź świadomy, że to co się dzieje jest formą polityki, i to taką formą polityki, która może być bronią służącą podkopaniu osób, które są nieobecne. Ale plotka może być także darem. Jeśli ludzie wypowiadają się pozytywnie, może to być sposób na poprawienie czyjejś reputacji - dodaje.

Szkoła plotek

Wyniki bazują na dwuletnich badaniach przeprowadzonych w miejskiej szkole podstawowej. Szkoła przechodziła trudny okres, od kiedy nowa dyrektor objęła posadę. Relacje z nauczycielami pogorszyły się, a kiedy ich skargi wnoszone oficjalnym kanałami nie dały rezultatu, uciekli się oni do plotek.

Badania początkowo nie miały się zajmować plotką a relacjami w miejscu pracy. Jednak naukowcy szybko zorientowali się, że personel określa to, co się dzieje na spotkaniach jako "plotki" i uważa je za ważny czynnik w funkcjonowaniu szkoły.

O czym się mówi na zebraniach

Hallett obserwował zebrania i klasy, śledził administratorów, przesiadywał w pokoju nauczycielskim. Przeprowadzał wywiady z nauczycielami i administracją, a także nagrał 13 zebrań. Wszystkie te zebrania były spotkaniami oficjalnymi. W nagraniach z 13 zebrań, które trwały średnio 40 minut Hallett znalazł 25 epizodów, które można określić plotkowaniem. Wszystkie miały miejsce w merytorycznej części spotkania, a nie w pogaduszkach przed lub po nim. Dzięki tym nagraniom naukowcy byli w stanie obserwować dynamikę rozwoju plotki, łącznie z niuansami, które w inny sposób byłyby trudne do odnotowania.

Plotka formalna i nieformalna

Według naukowców plotkę na oficjalnych spotkaniach cechują zarówno podobieństwa jak i różnice w stosunku do normalnej pogłoski. Zarówno formalne jak i nieformalne plotki są niemal zawsze negatywne, jednak te nieformalne są wyrażane bardziej wprost. Za to plotki "formalne" mają znacznie dłuższy żywot. Jeśli pojawiają się na oficjalnych spotkaniach, mają tendencję do przeradzania się w zawoalowaną krytykę, ale ich bieg można zmienić podsuwając inny obiekt krytyki. Wszystkie te działania są zauważalne dla uważnego obserwatora.

Bądź czujny!

- Jeżeli jesteś zainteresowany jak działa dana struktura, możesz spojrzeć na schemat organizacyjny i to może być pomocne - doradza Hallett - Ale często ludzie mówią: "wciąż nie mogę powiedzieć z czego to wynika, kto jest inicjatorem". Jeśli jesteś uważny, możesz zauważyć, kto ma nieformalny status, którego nie znajdziesz w formalnym schemacie. To może pomóc w zrozumieniu przyczyn pewnych zjawisk.- dodaje.

Wyniki badań zostały opublikowane w październikowym wydaniu "Journal of Contemporary Ethnography".

Czy zauważyłaś w swoim miejscu pracy "walkę na plotki"? Opowiedz o tym w komentarzach!

Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia

Źródło informacji:

INTERIA.PL
Więcej na temat:naukowcy | plotki | broń | plotka

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 14

Reklama

Wasze komentarze (76)

  • 06.11.2009 (14:54)
    ~Kasicka
    Zgadzam się z Tobą, że podłość ludzka nie zna granic...miałam jedno starcie z przełożoną (nie będę pisać szczegółowo ale naprawdę ona nie miała racji) i od tamtej pory na każdym kroku miałam przerąbane :( i w dodatku opowiadała na mój temat zmyślone historie menedżerowi regionu
    Ostatecznie jak robili cięcia kosztów poprzez zwolnienia pracowników ja znalazłam się na tej liście..szczerze mówiąc nie żałuję, że już tam nie pracuję, bo nie lubiłam tej pracy i większość osób tam pracujących marzy o tym, żeby znaleźć sobie coś lepszego
    Teraz (dzięki tytułowi mgr przed nazwiskiem :) udało mi się znaleźć fajną pracę, a głupia pani Kasia nadal pracuje w weekendy za 1600.
  • 05.11.2009 (13:43)
    ~Agathy
    Do niedawna byłam prawie ciągle atakowana ze strony swojej kierowniczki i zastępcy dyrektora. W czasie pracy np. idąc korytarzem i napotykając się na z-cę dyr. byłam upominana, że nie mam wstydu tylko w ramach pracy chodzę po korytarzach, sypał różnymi tekstami przy innych pracownikach... Kierowniczka dyskryminowała mnie przy koleżankach (pracowały od niedawna) z pokoju, notorycznie w moim kierunku rzucała różnymi docinkami. Z pracy wywiązywałam się sumiennie, nie mam żadnych zastrzeżeń co do tego. Pracuję w niej prawie 10 lat.
    A wszystko to przez tzw. życzliwych, którzy na moją niekorzyść popsuli mi opinię... I tak to trwało, dopóki... Los tak chciał, że z-cę wywalili z innych przyczyn (nie związane ze mną), i tu by można wymieniać. Teraz kierowniczka sama się o swój stołek obawia, ponieważ straciła swojego "idola", no i pewne układy zanikły.
    Niestety, ale za człowiekiem ciągnie się reputacja, nie da się z niektórych "głów" coś wymazać, ale nie mając nic sobie do zarzucenia jestem świadoma, że... podłość ludzka nie zna i ma granic.
  • ~Link sponsorowany
  • 05.11.2009 (06:56)
    ~Pikuś
    Ojjj. Wiem coś niestety o tym. Kiedy w firmie nastało nowe kierownictwo - postanowiło od nowa poobsadzać wszystkie kierownicze stanowiska. Wszystko odbyło się na podstawie bliżej nieokreślonych informacji pozyskanych od nie wiadomo kiedy i od kogo bo rozmów w sprawie pracy w ogóle nie było. Po prostu któregoś dnia dostaliśmy nowe dekrety ze wsteczną datą....
  • 04.11.2009 (21:27)
    ~owcviqwt
    W wykorzystywaniu plotek przeciwko pracownikom prym wiedzie kierownictwo Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego w Warszawie -to prawda
  • 04.11.2009 (21:21)
    ~e-klerka
    Parę lat temu padłam ofiarą umiejętnie i w białych rękawiczkach rozsiewanych plotek w miejscu pracy, rzecz cała przerodziła się w trwający wiele miesięcy mobbing. Nie jestem typem ofiary losu, należę do osób pogodnych i lubianych. Budziłam sympatię i podziw wielu. Byłam dobra w tym, co robiłam. Kochałam swój fach i podchodziłam z pokorą do tego, co można by w sobie jeszcze poprawić (zawód był z lekka artystyczny). Załatwiła mnie trochę nudniejsza, trochę bardziej płaska, trochę mniej lubiana koleżanka po fachu( trochę zazdrosna... powiedziałabym dziś) i facet, na którym mi zależało, ale któremu zabroniłam obmacywać się w miejscu pracy. Dziś realizuję się zawodowo jako wolny strzelec- z żadną firma nie chcę się wiązać na dłużej. Niby jestem silna i niezależna, ale obawa przed sprawczą mocą plotek pozostała. I przekonanie, że lepiej trzymać dystans do ludzi, z którymi się pracuje. Starsza i bardziej doświadczona nie dałabym się tak załatwić- jako ufne dziewczę, dostałam plotami mocno po grzbiecie i zupełnie odmieniłam bieg swojego życia. Nie wiem, czy na lepsze, czy na gorsze, ale z pewnością...na moje. Stałam sie bardziej niezależna od ludzkich opinii.