Po co nam wibratory?

Są przedmiotem dowcipów i oburzenia. Budzą nieustanne zainteresowanie, ale mało kto przyznaje się, że ich używa. Tymczasem sprzedaż tych urządzeń nieustannie rośnie. Po co właściwie są nam wibratory?

Wybieranie kochanka jest jak rosyjska ruletka. Może tylko z tą różnicą, że szanse powodzenia są tu o wiele mniejsze. O ile w klasycznej rosyjskiej ruletce mamy szanse pięć na sześć, że nam się poszczęści, to w przypadku mężczyzn jest dokładnie na odwrót - co najwyżej jeden na sześciu ma porządnie "nabite" spodnie. W pozostałych przypadkach czeka nas gorzkie rozczarowanie i smutna refleksja nad czasem i środkami, które straciłyśmy, aby go uwieść. Czyż warto było spędzać tyle godzin przed lustrem i u kosmetyczki, wylewać hektolitry potu na zajęciach aerobiku i wydawać setki złotych w sklepach z bielizną dla widoku rachitycznego członka w chwiejnym wzwodzie? Doprawdy trudno w takich chwilach ukryć zawód i rozgoryczenie.

Reklama

Z takimi problemami nigdy nie borykają się amatorki zdobyczy nowoczesnej techniki. Po dokładnym przestudiowaniu witrynki w seks-shopie wskazują paluszkiem dokładnie taki kształt i rozmiar, jaki im odpowiada, a już po chwili sprzedawca pakuje "wybranka" i oddaje go im na własność. Tak, tak! Z nikim nie trzeba się dzielić. Wibrator nie ma koleżanek z pracy, atrakcyjnych sąsiadek i byłych dziewczyn. Jeżeli tylko dbamy o stały zapas baterii pod ręką zawsze możemy na nim polegać.

Oczywiście sam wybór może nastręczyć kłopotów. O ile mężczyźni od tysięcy lat są produkowani według tego samego designu (zdarzają się wprawdzie mniej lub bardziej udane egzemplarze) z wibratorami sprawa ma się zupełnie inaczej. Mamy tu pełen przegląd kształtów, kolorów, materiałów i efektów specjalnych. Od "anatomicznych" po futurystyczne, od cielisto-różowych po fluorescencyjne, od zupełnie gładkich, po "żylaste" i najeżone wypustkami. Miewają po kilka trybów pracy, specjalne końcówki do namierzania punktu G i co najważniejsze - te fantastyczne drgania! Na tym polu nawet najlepiej zbudowani panowie pozostają w tyle. Niestety, smutna prawda jest taka, że mężczyźni nie wibrują!

Ta cecha, od której sprytne urządzonka wzięły swoją nazwę, pozwoliła im zresztą zdyskredytować inne metody. Zdyskredytować, ale nie wyeliminować. Na internetowych forach dotyczących masturbacji panie nadal dzielą się wiedzą na temat domowych sposobów rodem ze średniowiecza. Jak się okazuje ciągle są w użyciu woreczki z gorącą kaszą, obrane ogórki podgrzane w ciepłej wodzie, czy nawet zapakowane w kondomy kiełbasy. Oprócz dzielnych kuchareczek, które za pomocą produktów spożywczych potrafią dostarczyć rozkosz nie tylko podniebieniu, są panie które ogarnięte szałem namiętności chwytają dosłownie za wszystko. Skutki bywają opłakane: ileż to butelek zassało się, ile zatyczek od dezodorantów i innych aerozoli utknęło w kobiecych pochwach! Wśród pracowników pogotowia krążą setki anegdot i całe spisy co dziwaczniejszych przedmiotów jakie były wydobywane z kobiet o wybujałym temperamencie. Niestety paniom, które musiały korzystać z pomocy medycznej przy tak krępującej okazji, zapewne nie było do śmiechu.

Wibratory są bezpieczne i nigdy nie rozczarowują brakiem wzwodu, ale jak wszystko na tej ziemi mają swoje ograniczenia i trudno je nazwać doskonałymi. Problem w tym, że wibrator jest urządzeniem mocno zredukowanym: brak mu sprawnych dłoni, silnych ramion i giętkiego języka. W przypadku tego ostatniego nie chodzi bynajmniej tylko o to, że z wibratorem nie da się porozmawiać. Wszak panów, którzy rozmownością nie przewyższają tych urządzeń, nie brakuje.

Kobiety zafascynowane nowoczesną techniką nie tracą nadziei, że "przyjaciele na baterie" zostaną z czasem udoskonaleni. Tymczasem nabywcami wibratorów najczęściej są żartownisie, którzy uważają, że taki drobiazg to bardzo dowcipny prezent na osiemnastki, przyjęcia rozwodowe i temu podobne okazje. Zdarzają się również panie, które nie rezygnują z niczego: można je zobaczyć w towarzystwie przystojnych i elokwentnych mężczyzn, a wieczorami w ich sypialniach rozlega się zmysłowy pomruk małego silniczka.

I.G.

Sprawdź erotyczne gadżety

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje