Pokochaj siebie w świąteczny czas

Nadchodzi Boże Narodzenie, a równocześnie koniec roku, który sprzyja bilansom. Dobrze jest także zrobić bilans problemów, z jakimi borykaliście się przez ten rok.

Założę się, że u podłoża większości z tych problemów leży w zasadzie to samo zjawisko. Ludzie, którzy mają problemy ze swoją psychiką, ze zdrowiem, których związki z innymi nie udają się, którzy mają wieczne problemy finansowe, jednym słowem nie wiedzie im się w życiu, w większości przypadków nie akceptują i nie kochają siebie, a co z tym się wiąże - obwiniają siebie, nadmiernie krytykują, uważają , że nie są godni, nie zasługują, nie potrafią, są gorsi od innych itp. Celują w tym zwłaszcza kobiety. Zgłaszane przez nich problemy, to w istocie problemy pozorne. Prawdziwym problemem jest to, że nie potrafią kochać i akceptować siebie.

Reklama

Wiele osób, którym sugeruje się, aby spróbowały pokochać siebie, początkowo obrusza się: jakże mogę kochać samego siebie? To niemożliwe. Kochać można tylko innych, nigdy siebie. To egoizm, zarozumialstwo, to nie wypada, nie uchodzi itd.

A przecież mówiąc o miłości do samego siebie, nie mam na myśli egoizmu, próżności czy zarozumialstwa i wyniosłości, ponieważ to nie jest miłość. Tak zachowują się ludzie, którzy się boją. To nie miłość, lecz lęk wyzwala ich zachowania. Miłość do samego siebie to szacunek do własnej osoby i pragnienie szeroko pojętego dobra, a także odczuwanie wdzięczności do Boga (lub jeśli ktoś woli do Natury) za cud naszego ciała, umysłu i ducha. Jeżeli w jakikolwiek sposób odrzucamy własne dobro, jest to dowód nie kochania siebie.

Ten, na którego przyjście oczekujemy w wigilijną noc, Jezus Chrystus, nauczał : "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" ( Mk 12,28-34). Któż z nas nie zna tego zdania? Powtarzamy je często, lecz rzadko zastanawiamy się nad jego właściwym sensem. Ano właśnie! Powinniśmy kochać innych równie mocno jak siebie. Jeżeli natomiast nie potrafimy kochać siebie, to jakże możemy kochać bliźnich? Każdy z nas musi poczuć, że kocha siebie, zanim będzie mógł poczuć, że kocha kogoś innego i że ktoś inny kocha jego.

Fundamentalnym założeniem wielu koncepcji terapeutycznych jest stwierdzenie, że aby rozpocząć dokonywanie zmian w swoim życiu i zdrowiu należy nauczyć się kochać i akceptować siebie. Amerykańska psychoterapeutka Louise Hay pisze w jednej ze swoich książek: "Sądzę, że kiedy rzeczywiście kochamy i akceptujemy siebie takimi, jakimi jesteśmy, wszystko w życiu udaje się. To tak, jakby dookoła wydarzały się małe cuda. Zdrowie jest lepsze, otrzymujemy więcej pieniędzy, związki emocjonalne są bardziej wartościowe, zaczynamy działać twórczo. I to wszystko dzieje się bez większego wysiłku z naszej strony".

Wspaniale, powiecie, ale jak tego dokonać? Co zrobić, aby nauczyć się takiej samoakceptacji? Trzeba działać etapami, a kolejnymi etapami tej drogi są :

• uwolnienie się od lęku przed życiem i przed ludźmi

• uwolnienie się od przeszłości

• uwolnienie się od złych nawyków myślowych

• wybaczenie sobie i innym

• wyzbycie się urazy (wyzbycie się urazy może wg tej koncepcji spowodować nawet cofnięcie się poważnej choroby somatycznej).

W tym procesie zmiany swojego myślenia i odczuwania może pomóc tworzenie i powtarzanie pozytywnych afirmacji, a także bezwzględne niedopuszczanie do siebie myśli negatywnych i destrukcyjnych. Trudne? Pewnie, że trudne. Ale możliwe! Przecież tak naprawdę to myśl jest jedyną rzeczą, którą możemy zmienić sami w każdej chwili, bez żadnych nakładów i środków z zewnątrz. Poza tym, to nic nie kosztuje.

Dowiedz się więcej na temat: myśli | uwolnienie | narodzenie | Boże Narodzenie | problemy | miłość | kochać

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje