Polubmy siebie

Gdy przyznamy sobie prawo do małych przyjemności, zyskamy więcej szczęścia. A dobre samopoczucie to podstawa dobrych relacji z rodziną i przyjaciółmi.

Mamy ochotę na spotkanie z koleżankami, ale nigdy nie możemy znaleźć na to czasu. Chcemy wyjechać na wycieczkę, ale zawsze coś nam wypada. Tłumaczymy się potem, że przecież trzeba zająć się wnukami, posprzątać w domu, podać rodzinie obiad. Błąd! Dbanie o siebie, o swoje emocje, to także dbanie o innych.

To nie jest egoizm

Reklama

Od najmłodszych lat słyszymy: Nie bądź egoistą. Nie myśl tylko o sobie! Uczymy się, że to co robimy dla innych jest dobre, a to co robimy dla siebie - gorsze, mniej szlachetne. Oczywiście, bycie dobrym dla innych jest ważne i powinno dawać nam satysfakcję, ale nigdy nie może odbywać się kosztem naszego zdrowia, ani podstawowych potrzeb. To my sami musimy sygnalizować je naszym bliskim.

Zamieńmy muszę na chcę

Często w różnych sytuacjach mówimy: muszę to zrobić. Wyrażenie to zastąpmy: chcę to zrobić. Jednym ze sposobów zmiany nastawienia do codziennych obowiązków jest właśnie używanie słowa chcę zamiast muszę. Chcę zrobić zakupy brzmi lepiej niż muszę zrobić zakupy. Kiedy zrobimy coś na zasadzie przyjemności, poczujemy się dużo swobodniejsze i z ochotą zrobimy wiele dodatkowych rzeczy z tych, które teraz tylko musimy.

Zdrowa asertywność

Co to oznacza? Po prostu dbanie o siebie bez zapominania o innych. Polubmy siebie, podchodźmy do siebie z sympatią. Z taką samą jak do najbliższych osób. Ale też nie z większą, bo wtedy staniemy się egoistami. Bywają chwile, że dużą przyjemność sprawia nam zrezygnowanie z własnej wygody. Odstępujemy córce niedawno kupioną kurtkę, choć bardzo się nam podoba. Zrezygnujemy z wyjścia do teatru, bo wnuczek zachorował. Cieszmy się, radością innych, lecz pamiętajmy, że też mamy prawo do fajnych rzeczy, i własnego życia.

Odrobina dystansu

Często łatwiej jest nam lubić siebie, gdy nabierzemy nieco dystansu do tego, co robimy i co nam się w życiu przydarza. Traktowanie siebie z przymrużeniem oka i stosowną dawką pobłażliwości jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Jak rozpoznać, czego naprawdę chcemy?

Kiedy potwornie zmęczone gotujemy obiad, bardziej chcemy odpocząć czy jednak go ugotować? W takiej sytuacji musimy na siebie spojrzeć z zewnątrz. Czyli tak, jakbyśmy patrzyły nie na siebie, a na kogoś innego. Na chwilę musimy się stać dwiema osobami. Jedna to obserwator, który widzi nasze potrzeby i chce nam w nich pomóc, druga to my, które słuchamy rad obserwatora i wybieramy tę, która nam najbardziej odpowiada. To nie jest łatwe i wymaga ćwiczenia. Ale nagrodą jest lepsze samopoczucie i więcej radości życia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje