Problem: Mąż nie pracuje

Jesteśmy małżeństwem od 3 lat. Na razie nie mamy dzieci. Planujemy, ale ja jestem młoda i mam jeszcze czas. Mąż jest ode mnie 8 lat starszy. Od ponad dwóch lat nie może znaleźć pracy. Problem jednak polega na tym, że nie wiem, czy nie może czy nie chce.

Wiem, jaka jest sytuacja na rynku pracy. Mąż jest co prawda po wyższych studiach, ale jest humanistą, a dla takich pracy nie ma zbyt wiele. Jednak trapi mnie myśl, że on wcale nie chce pracować. Ma wszystko, czego mu trzeba do szczęścia. Mieszkanie mamy po moich dziadkach, ja zarabiam dość dobrze (ale nie jest to jakaś zawrotna suma, tylko zwykła pensja około 2 tys.). Na wakacje pojedziemy pod namiot - bo właściwie i tak najbardziej lubimy odpoczynek na Mazurach. Nie chce zwiedzać świata, nie chce mieć samochodu. Nie ma żadnych planów, marzeń.

Reklama

Kiedy poznaliśmy się, pracował w małej firmie. Był ambitny i zaangażowany w pracę. Niedługo po naszym ślubie zrezygnował z tej pracy, bo wdał się w konflikt z szefem. Od tego czasu nie może znaleźć pracy. A może za mało się stara, bo małżeństwo ze mną to dla niego wygodny układ? Co prawda przegląda oferty, ale robi to bez zapału i zaangażowania. Moim zdaniem odrzuca zbyt wiele ofert, a jednej pracy nie przyjął (załatwił mu znajomy), bo za mało płacili.

Nie wiem, jak z nim o tym porozmawiać. Sprawa jest delikatna, nie chcę, by myślał, że dla pieniędzy gotowa jestem wysłać go do byle jakiej pracy. Bo wcale nie chodzi mi o pieniądze. Starcza nam. Ale denerwuje mnie coraz bardziej, że ja pracuję, a on nie. Że rodzina i znajomi zaczynają ten stan komentować w niemiły sposób. Jeśli naprawdę nie będzie mógł znaleźć pracy, pogodzę się z tym i będę go wspierać. Ale myśl, że mu się nie chce denerwuje mnie i niepokoi coraz bardziej. Co będzie, jak będziemy mieli dziecko?

Co prawda dużo pomaga mi w domu. Ale poza tym czyta, rysuje, chodzi na spacery. Spędza czas tak, jakby był na emeryturze. I mam wrażenie, że mu to odpowiada. Co robić? Przecież nie mogę mu zasugerować, że uważam, że nasze małżeństwo to dla niego wygodny układ. Ale obawiam się, że tak jest. A może powinnam się cieszyć, że mój partner nie bierze udziału w wyścigu szczurów i pieniądze nie są dla niego najważniejsze? Co sądzicie?

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was. W cyklu "Problem" publikujemy - oczywiście anonimowo - listy od osób, które potrzebują rady i wsparcia. Pomagajmy sobie nawzajem.

Oto kolejny z serii problem, który możemy pomóc rozwiązać - czekamy na wasze opinie.

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje