Problem: Moje małżeństwo jest karą

Poznaliśmy się wiele lat temu, jednak dopiero w sierpniu minie rok od dnia ślubu. Tyle że nie wiem czy można w ogóle świętować cokolwiek. Kiedyś myślałam, że jesteśmy parą idealną, jednak tak nie jest (nie wiem czy nawet przez jedną chwilę pasowaliśmy do siebie). Powinnam zorientować się wcześniej....

Dekoracją weselną zajmowałam się sama, nieraz płakałam czekając aż wróci do domu (pijany), w najdrobniejszej sprawie muszę liczyć zawsze na siebie. Rozmowa zawsze kończy się kłótnią i licytacją, kto z nas zawinił.

Reklama

Wiele osób dookoła widzi tę przepaść między nami, dziwią się, jak mogę znosić jego ordynarne zachowanie. Mówią, że jestem sama sobie winna zakochując się w nim. Nie mamy dzieci, to jest chyba jedyny plus naszego związku.

Kocham nadal mojego męża. Ta miłość jest dla mnie przekleństwem. Wiele razy dawał mi odczuć, że ważny jest ON i JEGO plany. Uważa, że jest bez skazy, a ja się "czepiam" wypominając jego picie i kłamstwa. Potrafi jednak tak odwrócić rozmowę, że kończy się to moimi przeprosinami!

Nie zauważyłam, jak gdzieś po drodze zagubiłam siebie, czasem mam wrażenie, że nie mam już własnego zdania. Myślę i mówię jak ON. Nie wierzę już w zapewnienia, że wszystko się ułoży i "więcej tak nie będzie".

Uświadomiłam sobie, że nic nie ulegnie zmianie, a ja nic dla niego nie znaczę. Nie wiem, co zrobić i jak uwolnić się od tej chorej miłości. Nie potrafię sobie wybaczyć tego, że z pełnej optymizmu, zainteresowań, dobroci i pasji młodej dziewczyny, stałam się wrakiem człowieka. Nie poznaję siebie. Proszę o radę i pomoc.

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: problem | małżeństwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje