Problem: Romans tylko wakacyjny

Tyle czytałam o wakacyjnych romansach, ale nigdy nie myślałam, że i mnie to spotka. A jednak. Zdarzyło się. Teraz wróciłam do domu i pracy i nie mogę się pozbierać.

Wolałabym nie przeżyć tych wspaniałych chwil nad polskim morzem. Teraz czuję się okropnie.

Reklama

Poznaliśmy się na dyskotece, od razu się sobie spodobaliśmy. Wszystko potoczyło się jak w typowym wakacyjnym romansie. Dwa upojne tygodnie spędzone wyłącznie we własnym towarzystwie.

Jestem atrakcyjna, samotna, mam 27 lat. On jest atrakcyjnym biznesmenem, wolnym, po 30. Stanowimy idealną parę, jedyną przeszkodą według mnie jest odległość (300 km). Było romantycznie, miło i nie chodziło tylko o seks. Cały czas powtarzałam sobie, by się nie angażować. Ale nic nie pomogło.

Zburzył mój spokój, budowany od kilku lat po nieudanym związku. Nie chciałam tego, ale stało się.

Po urlopie, zaraz jak wróciliśmy do naszych miast, zadzwonił podziękować za wspólnie spędzony czas. Minął tydzień i nie odzywa się. Ja też nic nie robię. Nie wiem, czy zadzwonić i coś zaproponować, czy czekać na jego znak, czy dać sobie spokój. Nie rozmawialiśmy nigdy na temat naszej przyszłości. Może on myśli, że ja nic od niego nie chcę? A może tak właśnie to wszystko powinno według niego wyglądać? Co robić?

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: romanse | romans | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje