Problem: Seks - rano czy wieczorem?

Ja jestem skowronkiem a mąż sową. Zawsze stwarzało nam to trochę problemów, ale jakoś znajdowaliśmy kompromis i kochaliśmy się o różnych porach dnia i nocy.

Od pewnego czasu jednak problem ten dramatycznie się nasilił. Mąż już absolutnie nie chce się kochać o innej porze niż po godz. 22.00. Twierdzi, że wcześniej jest zmęczony (nawet w dni wolne), albo głowa go boli i że najlepiej wtedy, gdy kładziemy się spać. A moje libido wieczorem maleje drastycznie, by o tej właśnie porze zmaleć do zera.

Reklama

Nieraz próbowałam się cucić wieczorem kawą czy mocną herbatą, żeby przetrzymać tę magiczną godzinę, nic nie pomaga. Ja po prostu zapadam o tej porze w letarg i tylko sporadycznie udaje mi się wytrwać nie zasypiając do północy.

I sytuacja wygląda tak, że ja chodzę cały dzień napalona i nijak nie mogę męża skłonić do seksu (choćby oralnego - on jako strona bierna), a wieczorem on nabiera ochoty (ale też nie za często), a mnie to już absolutnie nie bawi. Nawet jak coś jest, to już nie to. Chciałabym coś zrobić, żeby jak inni móc wieczorem poszaleć, ale niestety nic na to nie poradzę.

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was. W cyklu "Problem" publikujemy - oczywiście anonimowo - listy od osób, które potrzebują rady i wsparcia. Pomagajmy sobie nawzajem.

Oto kolejny z serii problem, który możemy pomóc rozwiązać - czekamy na wasze opinie.

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: seks | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje