Problem: Wybaczyć zdradę?

Byłam ze swoim chłopakiem 3,5 roku. Byliśmy szczęśliwi i mocno zakochani w sobie. Wszystko nam się układało, ja poszłam na studia do jego rodzinnego miasta, żebyśmy mogli być bliżej siebie.

Zamieszkaliśmy razem w jego mieszkaniu. Dawid miał przyjaciółkę Ankę, którą znał od dziecka. Przez 3 lata nie przeszkadzało mi, że Anka bywała u nas częściej niż ktokolwiek, że spędzała z nami wieczory i zawsze z nami wychodziła. W końcu była sama...

Reklama

Jednak w kwietniu Anka powiedziała do mojego chłopaka, że zrobi wszystko, żeby go zdobyć. Dawid to zlekceważył, ja szczerze mówiąc też, bo po tym zdarzeniu nie przychodziła do nas i nie dzwoniła. W końcu mieliśmy trochę czasu tylko dla siebie.

18 maja zadzwonił telefon. To była ona, płakała i prosiła, żeby Dawid przyjechał. Oczywiście bez zastanowienia pojechał do niej, ale nie na długo, bo za godzinę był już w domu, ale z Anką. Od tego czasu Ania bywała u nas znowu często. Czasem nawet spała. Żaczęło mi to przeszkadzać, zaczęliśmy się kłócić. Ja mówiłam, że nie jestem w związku z Anką, tylko z nim i nie mam zamiaru spędzać każdego wieczoru z nią. On natomiast tłumaczył się tym, że to jego przyjaciółka i nie może jej zostawić samej.

W lipcu zaplanowaliśmy wyjazd do Turcji razem z zaprzyjaźnionymi parami. Kilka dni przed wylotem powiedział, że nie może ze mną polecieć ponieważ ma dużo zleceń i musi je oddać w terminie. Pojechałam sama. Przez cały pobyt często się do mnie odzywał, powtarzał, że tęskni i że kocha. Jak wróciłam przez dwa dni było w porządku. Jednak po dwóch dniach pojawiła się znowu Anka a razem z nią kolejne kłótnie.

W końcu pojechałam do rodziców na kilka dni. Dawid dzwonił i prosił żebym wróciła do domu, że mnie przeprasza i że tęskni za mną. Pogodziliśmy się. Kiedy wróciłam do domu nie zastałam jej. Wieczorem wszyscy postanowili wyjść do klubu. Ja się źle czułam i zostałam w domu a Dawida poprosiłam, żeby poszedł, bo nie ma sensu, żeby siedział w domu tylko ze względu na mnie. Wrócił o godz. 6 i wtedy nie wierzyłam w to co mówił... Powiedział mi, że mnie zdradził z Anką i że się zakochał. Po czym dodał, że do mnie zadzwoni jak wstanie, co zrozumiałam że jak najszybciej powinnam się od niego wyprowadzić.

Ubrałam się i wybiegłam, wróciłam do rodziców bez niczego. Wszystko zostało u niego. Kilka dni temu przyjechał do mnie z ogromnym bukietem kwiatów przeprosić i poprosić o to bym do niego wróciła, bo nie może beze mnie żyć. Kiedy zapytałam, czy jest z Anką odpowiedział, że tak ale z czasem delikatnie jej powie, że się pomylił. Nie mogłam tego słuchać, poprosiłam żeby wyszedł i nigdy do mnie nie wracał.

On jednak nie daje za wygraną. Cały czas pisze i dzwoni a kurier przywozi mi następne kwiaty. Co mam zrobić? Kocham go, ale zabija mnie myśl, że dotykał inną kobietę.

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: zdrady | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje