Przyjaciel dla przyjemności

Zażyłość, długie rozmowy, wspólne imprezy, kolacje, kino i... seks. Żadnych wyznań, zobowiązań, odpowiedzialności, oczekiwań, wierności i wspólnych planów. Przyjaźń kończy się, kiedy zaczyna się seks? Niekoniecznie.

Wygodny, podstępny, zgubny, zbyt nowoczesny, czy po prostu normalny? Nowy rodzaj związku.

Reklama

- Zanim poznałem moją dziewczynę, miałem przyjaciółkę, z którą spotykałem się kilka razy w tygodniu - opowiada Marcin, 24-letni student. - Wystarczyło, że zadzwoniłem. Zjawiała się pół godziny później. Ja już czekałem z winem, świecami i wanną pełną wody. Było romantycznie. Po kilku godzinach wracała taksówką do domu. Raczej nie zostawała do rana. Gdy poznałem obecną dziewczynę, skończyłem tamtą znajomość. Ona dzwoniła do mnie jeszcze kilka razy z propozycją spędzenia wieczoru, ale odmawiałem. Nie potrafiła znaleźć sobie innego przyjaciela, a może nie chciała...?

"F*cking friends" - to amerykańskie określenie, które wzbudza różne odczucia - od dreszczyku emocji, przez obojętność, po oburzenie. Problem przyjaźni damsko-męskiej i stare jak świat rozważania czy jest ona możliwa, nabierają tutaj zupełnie nowego znaczenia. Zastanawialiśmy się zwykle, czy istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną, czy taka zażyłość musi przerodzić się w coś głębszego, czy jednej ze stron wcześniej czy później nie zacznie zależeć na czymś więcej, czy któregoś dnia nie znajdą się w łóżku.

"F*cking friends" to szczególny rodzaj związku, w którym przyjaciele nie mają takich problemów. Seks jest tutaj dozwolony, mile widziany, wręcz stanowi o związku. Jedynym problemem może być miłość - kiedy któreś z nich zaczyna czuć zazdrość, nieustannie myśleć o tej drugiej osobie i nerwowo wyczekiwać na kolejny telefon. Młode pokolenie przekonuje, że w ich przypadku o miłość wcale nie tak łatwo, inni przestrzegają, że to wyraz zbyt wielkiej swobody seksualnej, jeszcze inni twierdzą uparcie, że wcześniej czy później, jednej ze stron (częściej kobiecie), zacznie zależeć na czymś więcej. Co więc jest tak naprawdę problemem?

Przyjemności...

Stała przyjaciółka bądź przyjaciel, z którym łączy nas seks to wygodny układ dla młodych, dynamicznych i niezależnych. Zachowujesz wolność, niezależność uczuciową i finansową, jednocześnie nie okupujesz tego życiem w samotności i unikaniem przyjemności, nie musisz szukać ciągle nowych partnerów "na jedną noc", nie ryzykujesz seksualnej przygody z podejrzanym nieznajomym.

Kobiety coraz częściej same decydują o własnej seksualności, głośno mówią, że potrzebują seksu tak samo jak mężczyźni. - Dla mnie to idealny układ - mówi Patrycja. - Czuję się niezależna, atrakcyjna, nowoczesna. Nie potrzebuję głębszego uczucia. Mam na to jeszcze czas. Jestem młoda. Zbieram doświadczenie. Lubię mojego przyjaciela, pociąga mnie fizycznie, świetnie się dogadujemy i bawimy. Ale nie jest to człowiek na całe życie.

... i zagrożenia

Nie dla wszystkich sprawa jest tak prosta. Dla niektórych to balansowanie na cienkiej linie, bo taki układ niesie ze sobą zagrożenia. Fizyczny kontakt zbliża ludzi. Jeśli do tego dochodzi miłe spędzanie czasu i wzajemne zrozumienie, łatwo o przekroczenie granicy. - Przyjaźń zbliża ludzi, wymagamy czegoś od drugiej osoby, na pewno zaufania, jakiegoś oddania. Seks też zbliża, fizycznie i nie tylko. Dlatego bałabym się, że wpadnę w taki związek po uszy. Seks z obcym to jeszcze. Ale z kimś, z kim jestem blisko? To nie dla mnie - mówi Joanna.

Dowiedz się więcej na temat: miłość | Przyjaciele | przyjaźń | układ | przyjaciel | przyjemności | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje