Punkt krytyczny

Podobno najbardziej boli ambitnych, próżnych i nadwrażliwych. Ale czy negatywne oceny nie ranią nas wszystkich? Kto z nas spokojnie wysłucha opinii: "pracuje pani na pół gwizdka", "mówisz bzdury". Kto nie poczuje się urażony słowami "ależ ty masz rozdęte ego".

Bronić się czy nie przejmować? Robić dobrą minę czy trzasnąć drzwiami? Jak przyjmować krytykę?

Reklama

Nowy szef wszedł i powiedział: "Moi drodzy, bardzo cenię szczere i przyjazne stosunki w pracy. Chcę dzielić się z wami doświadczeniem, ale też uczyć się od was, bo uważam, że chociaż krytyka boli, jest twórcza. Mój gabinet jest dla was otwarty, zapraszam". Z tego gabinetu przynajmniej raz w tygodniu Karolina Pawłowska, 32-letnia specjalistka do spraw marketingu, wychodzi z wypiekami na twarzy.

- To jest, proszę pani, praca na poziomie stażysty, a nie specjalisty - mówi szef, potrząsając raportem Karoliny. - Bardzo płytkie wnioski, nie spodziewałbym się, że po dwóch latach pracy tak słabo zna się pani na analizie odpływu klientów... - kwituje innym razem. Aż w końcu: - Co mi tu pani za dyrdymały wypisuje!

Poczucie władzy

I wtedy Karolina zrobiła błąd: - Proszę na mnie nie krzyczeć! To mnie obraża - powiedziała. - A mówił pan o przyjaznych stosunkach w pracy... Ten błąd popełniamy prawie wszyscy. Dajemy się wciągnąć w emocjonalną grę pretensji i wymówek. - Nieumiejętnie rozpoczęta przez szefa rozmowa zmienia się w kłótnię i obie strony zamiast zyskiwać informacje, tracą nerwy i czas - uważa psycholog Ewa Szuchta. Lecz czy ma rację? Mamy inne wyjście? Przecież obrażono nas, potraktowano obelżywie i nie fair.

- To prawda. Ale całe nasze życie naszpikowane jest spotkaniami z ludźmi, którym się wydaje, że negatywna ocena jest twórczą krytyką. "Opowiada pan bzdury", mówi polityk do polityka, "Czy ty masz chociaż maturę, kretynie", piszą do siebie internauci. Negatywne ocenianie innych daje im na moment poczucie władzy, dowartościowuje i pozwala odreagować złość - dodaje Szuchta. - Może dlatego nasze życie publiczne aż kipi od obelg, kpin i szyderstw... Mało prawdopodobne, by ta fala ominęła właśnie nas. Chodzi raczej o to, by w niej nie zatonąć.

Łykając gorzka pigułkę

Zabrałam torbę i wyszłam z biura - opowiada Karolina. - Chciałam wystawić twarz na wiatr, żeby się nie rozpłakać. Dyrdymały i poziom stażysty? Płytkie wnioski? Jakbym słyszała matkę. "Wyglądasz jak czarna wdowa. Noś żywsze kolory, bo nikt cię nie zechce. Och, kiedy ty się nauczysz rozumu?". Słuchałam jej i czułam się mała, głupia, brzydka. Teraz, stojąc na dziedzińcu przed obrotowymi drzwiami biurowca, podobnie: pomniejszona, zniekształcona.

Krytyka wystawia naszą samoocenę na ciężką próbę: pokazuje, na ile zależymy od aprobaty innych. - Mało kto wyjdzie z tej próby zwycięsko - mówi Ewa Szuchta. - Zależy nam na dobrych opiniach. Sukces uważamy za pełny, gdy nas chwalą. Porażkę - jeśli potępią. Najbardziej cierpią ci z nas, którzy zakładają, że krytyka kiedyś ustanie. Że możliwe jest osiągnięcie stanu, w którym ważni dla nas ludzie będą nas akceptować bezwarunkowo i zawsze się z nami zgadzać.

Dowiedz się więcej na temat: psycholog | złość | krytyka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje