Rodzice w pogotowiu

Psychoterapeuta Robin Skynner i John Cleese - członek kabaretu Latający Cyrk Monty Pythona rozmawiają o tym, jak zmieniają się relacje w rodzinie, w której pojawia się dziecko.

JOHN: Dziecko się urodziło. Czego powinni się spodziewać małżonkowie?

Reklama

ROBIN: No cóż, zobaczmy, jak dramatycznej zmianie ulega równowaga w rodzinie. Przed przyjściem na świat dziecka każde z małżonków swobodnie mogło przeznaczyć dla partnera całą posiadaną przez siebie zdolność do świadczenia wsparcia emocjonalnego. Ale teraz niemowlę zaczyna potrzebować od matki miłości i opieki w ogromnych ilościach. To zaś narzuca jej określone wymagania i oznacza, że z kolei ona potrzebuje, żeby mąż kochał ją i wspierał bardziej niż zwykle. Jednak tak dużo daje dziecku, że często nie jest w stanie mu się odwzajemnić - dla niego pozostają tylko znikome resztki. A zatem on jest pozbawiony swojego normalnego wsparcia emocjonalnego w sytuacji, gdy żona potrzebuje od niego w tym względzie więcej niż kiedykolwiek przedtem.

ROBIN: Więc kiedy on nie umie obejść się bez normalnej porcji wsparcia, do jakiej jest przyzwyczajony, to u niej może wytworzyć się poczucie, że jest naprawdę bardzo osamotniona i dużo straciła.

JOHN: I jeśli takie poczucie wkrótce zacznie zastępować euforię związaną z niedawnym porodem, to dla niej może to być bardzo przykry wstrząs.

ROBIN: Tak. Bo dotąd świeżo upieczona matka była głównym ośrodkiem zainteresowania. To na niej skupiała się cała troska i miłość, ją traktowano tak dobrze, jak może nigdy przedtem. I nagle zjawia się to malutkie, niewiarygodnie kruche niemowlę, za które czuje się w pełni odpowiedzialna przez 24 godziny na dobę.

JOHN: Noworodki są tak bezbronne, że wydaje się, jak gdyby w każdej chwili coś mogło zdmuchnąć je jak świeczkę, prawda?

ROBIN: Pamiętam, jak nie mogłem uwierzyć, że nasze potrafią bez pomocy poradzić sobie z oddychaniem. A przecież odpracowałem swoje na oddziale położniczym! Dlatego mnie nie dziwi, że świeżo upieczonej matce taka odpowiedzialność wydaje się przerażająca. Moja żona Prue prowadzi grupę wsparcia dla normalnych matek po pierwszym porodzie i prawie wszystkie skarżą się, że nikt nie przygotował ich do tak olbrzymiej zmiany.

JOHN: Taka matka czuje się odpowiedzialna za utrzymanie swego dziecka przy życiu, choć przecież nigdy przedtem tego nie robiła!

ROBIN: A jeszcze prawie cały czas jest przemęczona, więc nieraz ma wrażenie, że nie da sobie rady. Z tego powodu może czuć się winna, uważając, że nie jest "dobrą mamą". Dlatego musi ukrywać swoje poczucie niekompetencji przed ludźmi, co jest źródłem dodatkowych napięć. Poważny problem stwarza oczywiście i to, że w dzisiejszych czasach - bez dużej, wielopokoleniowej rodziny - często rzeczywiście musi radzić sobie, mając bardzo mało wsparcia. Czasami to jest nawet fajne przez pierwsze parę tygodni: może sprowadzić się jej matka albo jego matka i na ogół mąż na tydzień bierze urlop. Ale gdy to się kończy, taka świeża mama często czuje się okropnie niedoświadczona i opuszczona.

JOHN: Tak, oczywiście brakuje jej całego wsparcia, jakie otrzymywała od przyjaciół i znajomych. Ale jest tam przecież mąż, który jej chociaż trochę pomaga, prawda?

ROBIN: Na początku tak, ale często po pewnym czasie on z kolei zaczyna czuć się jakby odstawiony na boczny tor.

Dowiedz się więcej na temat: żona | niemowlę | matki | rzeczy | rodzice | matka | dziecko | Robin | john

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje