Rozkosz nie równa się orgazm

Bardzo go kocham, w łóżku jest nam dobrze, ale ciągle nie przeżyłam orgazmu - opisujecie takie sytuacje bardzo często. - Doznawanie przyjemności w kontakcie seksualnym nie jest tożsame z przeżywaniem orgazmu - wyjaśnia Alina Henzel-Korzeniowska, psycholog, psychoanalityk i terapeuta seksuologiczny.

"Seks sprawia mi olbrzymią radość, ale mam pewien dość wstydliwy dla mnie problem...Otóż mam kłopoty z osiągnięciem orgazmu niestety ;( Kocham mojego partnera, jesteśmy z sobą niezwykle szczęśliwi - orgazm nigdy nie był dla mnie sprawą pierwszorzędną - liczyło się to, że jest mi (i jemu) dobrze, przyjemnie itd... Ale od pewnego czasu głośno się mówi o osiąganiu maksymalnej rozkoszy (przyznaję, że wiem co to znaczy-od czasu do czasu budzi mnie silny orgazm w nocy!!!)Więc jestem "zdolna" do jego przeżywania, a jednak... Zazdroszczę mojemu partnerowi, że tak łatwo osiąga szczyt a ja nie mogę, choć bardzo pragnę..." - pisze na forum serwisu Kobieta Maggie.

Reklama

Odpowiedź na jej problem można znaleźć na forum www.seksuolog.org.pl, gdzie jednym z moderatorów jest Alina Henzel-Korzeniowska. - Akt seksualny nie sprowadza się tylko do fizjologicznej reakcji. Funkcją życia seksualnego nie jest również tylko prokreacja. Równie ważną rolą jaką ma dla człowieka życie seksualne jest budowanie, a potem pielęgnowanie więzi międzyludzkiej - wyjaśnia. - Ludzie będąc ze sobą w sytuacji intymnej doświadczają przyjemności, bo są ze sobą blisko. Mogą się dotykać, wymieniać pieszczoty, spojrzenia. Mogą sie cieszyć sobą jeszcze inaczej niż jest to możliwe na co dzień w sytuacjach społecznych. Sumując, mogą czerpać dużo przyjemności zanim dojdzie do doświadczenia orgazmu. Mogą też odczuwać przyjemność po stosunku, przytulając się, rozmawiając ze sobą, dotykając.

- Tak więc bycie w sytuacji seksualnej to szansa na naturalną kumulację i rozładowanie przyjemności koniecznej również dla kondycji psychofizycznej człowieka. I tak sie dzieje u wielu ludzi; oprócz orgazmu mają z kontaktu seksualnego dużo przyjemności. Ale też sporo osób ma z tym poważne trudności. Zamiast radości i przyjemności doznają dyskomfortu psychicznego. Dyskomfort bywa czasami tak duży, że minimalizują lub wręcz rezygnują z kontaktów seksualnych... - podpowiada Alina Henzel-Korzeniowska.

Zaczynając szukać rozwiązania problemu warto zacząć od odnalezienia jego przyczyny. Za radą terapeutki seksuologicznej sprawdzić, czy na brak orgazmu nie wpływa któryś z czynników leżących w naszej psychice.

- Jest wiele przyczyn, które warunkują ten stan rzeczy. Są to, między innymi:

1. Minimalizm życiowy (taka postawa wobec życia, gdzie człowiek ogranicza sobie właściwie wszystko).

2. Trauma w kontakcie dotykowym wynikająca z użycia przemocy psychicznej lub fizycznej.

3. Brak akceptacji własnego ciała wywołanego zazwyczaj niską samooceną a nie rzeczywistymi defektami cielesnymi.

4. Tabu wobec życia seksualnego. Ukryty komunikat przekazywany dziecku w rodzinie (z pokolenia na pokolenie) na temat "szkodliwości" życia seksualnego i wszystkiego co z ta aktywnością jest związane.

5. Utrata zaufania do drugiego człowieka będąca wynikiem zaburzonych relacji z osobami znaczącymi, którymi są zazwyczaj matka, ojciec, rodzeństwo, "dziadkowie".

Przemyśl powyższe punkty i sprawdź, czy w którymś z nich "nie jest orgazm pogrzebany".

Dowiedz się więcej na temat: przyjemności | orgazm

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje