Schabowy albo koronki

Przez żołądek do serca. To stara i wypróbowana metoda. Odporne na nią mogą okazać się "przypadki" z najróżniejszymi dolegliwościami żołądkowymi, wrzodowcy a także panowie, którzy właśnie się odchudzają oraz ci, którzy uznają tylko wikt mamusi.

Pewne problemy możemy mieć z wegetarianami (trzeba trochę zagłębić się w ich filozofię, co nieco poczytać i dokonać trafnych kulinarnych wyborów).

Reklama

Metodę realizujemy w dwojaki sposób. Zapraszamy wybranka na elegancką kolację do restauracji, albo same gotujemy. W tym drugim przypadku możemy u niego bardziej zapunktować jako potencjalne kandydatki na gospodynie ich domów. Acha, jest jeszcze trzeci, nie bardzo uczciwy sposób - jeśli mamy dwie lewe ręce do pichcenia czegokolwiek, to zawsze możemy poprosić przyjaciółkę o przygotowanie jakiejś kulinarnej rewelacji i podać ją jako własną. Istnieje jednak ryzyko, że wszystko się wyda, bo na przykład zapytane nie będziemy w stanie niczego powiedzieć na temat składników. Metoda takiego uwodzenia jest nie tylko czaso- i pracochłonna. Wymaga również dość zasobnego portfela, tym bardziej jeśli delikwent nie zmięknie przy pierwszym podejściu, ma wybredne podniebienie i nawet nie próbuje za siebie zapłacić. Jeśli zamierzacie się w ten sposób dłużej uwodzić, to proponujemy kilka innych wariantów - gotujecie wspólnie, od czasu do czasu on przynosi jakąś przekąskę, urządzacie sobie "ucztę duchową". Ważne - obserwuj go bacznie przy jedzeniu. Podobno jaki kto przy stole... taki i w łóżku. Daj sobie z nim spokój, jeśli skończy jeść, zanim ty zaczniesz (zwolennik seksu "byle szybciej"). Warto natomiast dalej "popracować" nad wyrafinowanym smakoszem, który w jedzeniu znajduje wiele przyjemności. Tylko nie przesadzaj, bo gdy z powodu nadwagi zacznie się odchudzać, to ta metoda okaże się już nieskuteczna.

Inteligencją, czyli flirtem. To już niestety coraz bardziej zapominany sposób uwodzenia. Gdy na około wszyscy robią "To" byle szybciej i do minimum ograniczają wstępne zaloty, nie każdemu chce się zarzucać niewidzialne sieci, po to aby mężczyznę raz do siebie przyciągać (oczywiście nie za blisko i nie do końca!), a raz odpychać. Flirt nie jest - jak się o nim błędnie sądzi - przelotną przygodą seksualną, cielesną zabawą bez zobowiązań. Flirt to przede wszystkim słowna gra, niedopowiedzenia, aluzje, pochlebstwa i dąsy. Uczucie ma się budzić stopniowo. Uwodzenie flirtem podszyte - to wzajemne intrygowanie, zaciekawienie. Młodzi adepci tej sztuki mogą wspomóc się specjalnymi kartami do flirtu. Metoda wskazana tylko dla cierpliwych i oczywiście inteligentnych. Bo trzeba wiedzieć, co się mówi i w jakim momencie. Warto jednak wytrwać, bo to dobry sposób na podtrzymywanie uczucia w mężczyźnie. Oni tak przecież lubią niedopowiedzenia.

Kokieterią. Musisz go mamić po kobiecemu. Zachęcać, ale nie od razu dopuszczać do siebie. A to wabić, a to dać prztyczka w nos. Powinnaś zainwestować w kobiece, zmysłowe stroje i rozstać się ze swoimi ulubionymi luźnymi spodniami oraz swetrzyskami. Brzuch i biodra wepchnąć w kusą obcisłą spódniczkę, dekolt odsłonić filuternie odpiętym guziczkiem. Do tego obowiązkowo makijaż i zmysłowe perfumy. Powinnaś też znać wrażliwe miejsca na jego ciele, po to by mimochodem muskać je zachęcająco i na tym poprzestać. Niech twoja kobiecość rozpala go i ziębi. Raz pozwól mu na więcej, raz bądź nieprzystępna. Gdy on już czuje się zwycięzcą, ty uśmiechnij się do....innego. I powtórz wszystko od nowa. Będzie zdezorientowany, ale raczej zadowolony. A ty staniesz się panem, a raczej panią sytuacji.

Dowiedz się więcej na temat: schabowy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje