Seks na śniegu

Miesiące, które sprzyjają szalonym, erotycznym przygodom w plenerze mamy już za sobą. Ale czy na pewno?

Zimowe dni. Opatulone w grube płaszcze i szaliki postacie przemykają ulicami, aby jak najszybciej znaleźć się w przytulnych i ciepłych mieszkaniach. Nie widać odsłoniętych brzuszków i nóg, muskuły nie prężą się apetycznie pod t-shirtami. Na parkowych ławeczkach zamiast przytulających się par widzimy zalegający śnieg. Zimowe dni wydają się mało seksi. Ale to tylko pozory.

Najgoręcej na śniegu

Reklama

Mróz nie przeszkadza tym, którzy w żyłach mają gorącą krew. 40 proc. respondentów ankiety Dureksa wyraziło zainteresowanie taką formą współżycia, a 11 wręcz nie może się doczekać takiej przygody. 8 proc. deklaruje, że robi to regularnie! Internautka o nicku martuska dzieli się swoimi doświadczeniami: - był to numer jeden z najlepszych i chyba wbrew pozorom najgorętszy w moim dotychczasowym życiu, powtórzyłabym to.

Co w tym jest?

Dlaczego seks w tak z pozoru niesprzyjających warunkach może okazać się numerem jeden? Paradoksalnie może to być wynikiem właśnie... niesprzyjających warunków. Sama świadomość, że robi się to w nietypowej sytuacji jest dodatkowym bodźcem pobudzającym partnerów. Wiele par wykorzystuje plenery, a nawet miejsca publiczne, aby dodać sobie ekscytujących wrażeń. Jeżeli robią to w mroźne zimowe dni efekt jest spotęgowany.

Drobne utrudnienia mają swój urok, a nadmierny komfort sprzyja popadaniu w rutynę. Miłość na mrozie zmusza do zmiany zachowań, nie ma tu miejsca na schemat. A seksualne nowinki zapamiętuje się na długo.

Na śniegu czy w przeręblu?

Chociaż niektórzy uważają, że gorszym pomysłem może być jedynie uprawianie seksu w przeręblu, za plenerową miłością w mroźne dni stoją poważne argumenty. Po pierwsze zimą wcześniej zapada zmrok i mniej ludzi kręci się po ulicach. Łatwiej jest się więc ukryć przed wzrokiem osób postronnych. Może się okazać, że będziemy mogli wykorzystać na swoje schadzki miejsca, w których latem byłoby to nie do pomyślenia.

Po drugie zimowi kochankowie mogą sobie okazać w ten sposób temperaturę swoich uczuć. Seks na śniegu nie jest możliwy bez silnego wzajemnego pożądania. Tu nie ma miejsca na wielogodzinną grę wstępną, ani na niezdecydowanie. To przygoda, o której się nie zapomina.

Jak to robić?

40 proc. respondentów ankiety Dureksa obawia się odmrożeń. Nic dziwnego, seks na śniegu to w końcu nie to samo co igraszki przy kominku lub pod ciepłą kołderką. Dlatego należy obrać właściwa strategię i dobrze sobie przemyśleć metody działania. Przede wszystkim nie należy rozbierać się więcej niż to konieczne. Świetnie sprawdzają się długie płaszcze lub kurtki, z których można stworzyć swego rodzaju "kapsułę", wewnątrz której można figlować do woli. Chociaż niektórzy z internautów zalecają kochanie się na kurtce, lepiej jest zastosować takie pozycje, które ograniczą nasz kontakt z podłożem do minimum. Przede wszystkim jednak seks na śniegu musi być energiczny.

Zasady bezpieczeństwa

Aby szczęśliwie wrócić do domu i popijając gorącą herbatę miło wspominać zimową przygodę, musimy pamiętać o kilku zasadach. Chrońmy się przed przeziębieniem - unikajmy kontaktu gołego ciała ze śniegiem lub lodem. Sprawdźmy, czy nad naszymi głowami nie wiszą ciężkie sople. Nie kochajmy się na kruchym lodzie, a jeżeli jesteśmy na stoku nie zapomnijmy odpiąć nart!

Izabela Grelowska

Nie zgadzasz się z autorem tekstu i chcesz wyrazić własne zdanie? Przeżyłaś coś ciekawego i chcesz podzielić się swoją historią?

Napisz list do Redakcji!

Na autorów najciekawszych prac czekają nagrody!

Dowiedz się więcej na temat: seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje