Seks - pytania i odpowiedzi

Seks daje nam rozkosz i poczucie bliskości z partnerem. Jest dowodem naszej miłości. Ale często w tej sferze mamy mnóstwo pytań, na które szukamy odpowiedzi...

Czy to prawda, że mężczyźni nie potrafią udawać orgazmu?

Reklama

Nie, to nieprawda. Mężczyźni teoretycznie mogą udawać orgazm, ale, rzeczywiście, nie wszyscy są do tego zdolni. Jeśli przyjmiemy, że orgazm nie zawsze jest równoznaczny z ejakulacją, czyli wytryskiem (co naprawdę trudno udać), to niejeden mężczyzna mógłby udać tzw. "suchy" orgazm. Ten typ szczytowania często mają mężczyźni, którzy nauczyli się osiągać orgazm wielokrotny: zwykle wtedy ten "suchy" poprzedza wytrysk, czyli "mokry" orgazm. I tylko ten rodzaj orgazmu ktoś mógłby próbować udawać.

Co to jest afterplay? Kiedyś usłyszałam, że bez tego nie ma udanego seksu.

To słowo zaczerpnięte z języka angielskiego określa grę końcową podczas zbliżenia seksualnego, czyli zachowanie po stosunku. Już w 1979 r. dwaj lekarze: James Halpern i Mark Sherman poświęcili jej całą książkę ("Afterplay: A Key to Intimacy"). Ich zdaniem powodzenie w życiu seksualnym bardziej zależy od satysfakcjonującej gry końcowej niż samego zbliżenia: gry wstępnej, stosunku, a nawet orgazmu. Z fizjologicznego punktu widzenia gra końcowa zaczyna się u mężczyzny wtedy, gdy ustępuje erekcja, a organizm nie jest zdolny do pobudzenia. Jeśli partner wysunie penisa z pochwy tuż po orgazmie, moment ten nastąpi szybciej. Krew gwałtownie odpłynie z członka, który stanie się wiotki. Potem nastąpi refrakcja, czyli przerwa między erekcjami. Niektórzy mężczyźni lubią po miłosnych szaleństwach przytulać partnerkę, mówić jej komplementy, pieścić delikatnie. Większość jednak woli się wtedy na chwilę odsunąć, położyć obok partnerki. Dzieje się tak dlatego, że po orgazmie członek staje się nadmiernie wrażliwy na dotyk, może nawet boleć. Natomiast u kobiety podniecenie wygasa znacznie wolniej. Pochwa dopiero po 10-15 minutach powraca do normalnego stanu, zaś łechtaczka potrzebuje do tego nawet pół godziny. Dlatego właśnie kobiety są bardzo wrażliwe na pieszczoty i dotyk po stosunku. A partner, który pamięta o ich potrzebach, nawet po tym, gdy szczytował, częściej zyskuje miano czułego i dobrego kochanka.

Lubię różne "sprośności", ale obawiam się, że wystraszyłbym nimi moją obecną dziewczynę. Jak mam jej dać do zrozumienia, co mi chodzi po głowie, bez wywołania zawstydzenia i oburzenia z jej strony?

To zależy, co rozumiesz przez słowo "sprośności". Jeśli masz na myśli większe urozmaicenie łóżkowych figli, daj jej o tym znać używając "trzeciej osoby". Powiedz coś w stylu: "słyszałem o tym, że..." albo "wiesz, śniło mi się, że..." i poczekaj, jaka będzie jej reakcja. Możesz też powiedzieć, że przeczytałeś w jakimś piśmie o pewnej fantazji. Tym sposobem nie zasugerujesz niczego wprost, a poznasz opinię partnerki. Jeśli zacznie nerwowo przebierać palcami, jej zdanie na temat "sprośności" z pewnością nie będzie dla ciebie pomyślne. Gdy wykaże zainteresowanie, zrób kolejny krok i spytaj, czy nie chciałaby tego spróbować.

Czy jestem wciąż dziewicą, jeżeli tylko masturbowałam się wibratorem?

Z punktu widzenia społecznego tak, bo nie miałaś stosunku z mężczyzną. Jeśli jednak dla ciebie dziewictwo jest równoznaczne z posiadaniem błony dziewiczej, to dziewicą już nie jesteś (zakładam, że masturbowałaś się dopochwowo, a wtedy błona zostaje przerwana).

Tekst opracowano na postawie materiałów magazynu "Samego Zdrowia".

Dowiedz się więcej na temat: pytanie | pytania | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje