Seks w pojedynkę

Fakt, że masturbacja uważana jest za coś złego wynika ze stereotypów społecznych, które funkcjonują wśród ludzi wywodzących się z przełomu XVIII i XIX wieku.

Współczesna medycyna już dawno obaliła niesłuszność tych poglądów - tłumaczy dr Andrzej Depko, seksuolog.

Reklama

- Masturbacja jest substytutem, formą działania zastępczego z powodu braku partnera. A jej częstotliwość jest wprost proporcjonalna do siły popędu seksualnego. Zatem jeśli brak partnera, a popęd jest to i częstotliwość masturbacji będzie większa. Jeśli nie jest to masturbacja połączona z wymyślnymi sposobami, specyficznymi sposobami osiągania zaspokojenia, która może spowodować uzależnienie od takiego sposobu osiągania satysfakcji, to w samym akcie takiej klasycznej masturbacji nie ma nic złego i nie powoduje to nieudanego przyszłego życia seksualnego - wyjaśniał Andrzej Depko podczas wspólnego czata magazynu Samo Zdrowie i serwisu Kobieta INTERIA.PL.

- Bardziej szkodliwe jest myślenie o masturbacji jako o czymś złym, prowadzi to do nerwic seksualnych niż sama masturbacja, która jest zachowaniem seksualnym służącym do wyładowania napięcia, które u młodego człowieka jest zawsze i wymaga rozładowania.

Masturbacja kojarzy się głównie z mężczyznami. Ale to nie jest tak, że kobiety tego nie robią. - W zależności od badań od 60 do 80 proc. To zależy od środowiska i liczebności grupy, na której przeprowadzono badania - konkretyzuje ekspert.

- Seks we dwójkę służy budowaniu i pogłębianiu więzi między dwojgiem ludzi. Natomiast masturbacja skierowana jest na zaspokajanie własnego popędu. Może to być doskonały środek na czas kiedy nie mamy partnera, albo kiedy jesteśmy od siebie oddaleni. Natomiast nie jest w stanie zastąpić głębi przeżyć, których dostarcza seks we dwoje - mówi Andrzej Depko.

- Idealny dla kobiet jest seks z partnerem, z którym kobieta przeżywa orgazm. Natomiast masturbacja w takim wypadku stanowi pewien pomost służący rozładowaniu napięcia seksualnego, które powstało podczas kontaktu seksualnego niezakończonego orgazmem. Jest to jedyne skuteczne rozwiązanie, by następnego dnia nie obudzić się z silnym bólem brzucha. Natomiast na dłuższą metę niewątpliwie należy pomyśleć o rozwiązaniu podstawowego problemu - rozwiązaniu niedopasowania seksualnego w tym związku.

Pojawiają się też inne sytuacje, kiedy partner może w naszym życiu erotycznym zejść bna drugi plan i trzeba na nie uważać. - U każdego człowieka można zaobserwować pewne skłonności fetyszystyczne np. fascynacja włosami osoby ukochanej, elementami garderoby. Natomiast dopóki ten fetysz służy budowaniu i pogłębianiu więzi między dwojgiem ludzi i fetysz nie staje się ważniejszy od osoby partnera - jest wszystko w porządku. Dwoje kochających się ludzi może sobie we dwójkę organizować różnego rodzaju wspólne zabawy jeżeli sprawia im to rozkosz i są szczęśliwi - nie ma w tym nic nienormalnego. O problemie możemy mówić wówczas, gdy fetysz staje się ważniejszy od osoby partnera i do zaspokojenia popędu dochodzi tylko poprzez kontakt z fetyszem, a partner przestaje być potrzebny - tłumaczy seksuolog.

Przeczytaj relację z czata z Andrzejem Depko

Dowiedz się więcej na temat: seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje