Seks z wykładowcą

Piszę z dość nietypowym problem, ponieważ sama nie dam sobie z nim rady...

Jestem studentką 3 roku filozofii. Mam 26 lat - filozofia jest moja pasją, Zdecydowałam się na ten kierunek, ponieważ od zawsze marzyłam o pracy ściśle związanej z tą tematyką. Można powiedzieć, że jestem prymuską. Chodzę na wszystkie zajęcia, robiąc skrupulatne notatki. Problem zaczął się w momencie, gdy rozchorował się prof. który prowadził zajęcia z filozofii. W zastępstwie przyszedł młody, przystojny doktor... Zwróciłam na niego uwagę, ciekawie prowadził zajęcia, elegancki, sympatyczny. To ze mną prowadził konwersacje, mówiłam dużo, często pytałam. Byłam w swoim żywiole. Marzyłam o nim jak o mężczyźnie mojego życia. I stało się. Spotkaliśmy zupełnie przypadkowo się na urodzinach "wspólnej" znajomej. Bariera wykładowcy i studenta, przestała istnieć po drugim drinku. Z imprezy wyszliśmy razem, kończąc ją w moim mieszkaniu. Obudziłam się rano, niestety nie było go już w moim mieszkaniu. Za kilka dni mam zajęcia z filozofii. Zupełnie nie wiem jak się zachować i co robić. Przestałam normalnie funkcjonować, cały czas myśląc o tym incydencie. Czekam na radę.

Dowiedz się więcej na temat: problem | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje