Szatnia na facetów

Miękkie fotele, pisma dla panów, zimne piwko. Widok może być na sklep ze sprzętem RTV, sportowym albo telefonami komórkowymi - najlepiej wszystko w jednym. Takie zakupy faceci na pewno by polubili.

Na ten przewrotny pomysł wpadł nie kto inny, jak mężczyzna. Wizję szatni na facetów snuje socjolog Tomasz Szlendak w książce "Leniwe maskotki, rekiny na smyczy. W co kultura konsumpcyjna przemieniła mężczyzn i kobiety". Szatnia taka służyłaby do zostawiania facetów, których nieopatrznie zabrałyśmy do współczesnej świątyni konsumpcjonizmu - supermarketu. Nie trzeba spostrzegawczości socjologa, by wiedzieć, że to, co my uwielbiamy, co nas relaksuje i sprawia dużą frajdę - łowy wśród sklepowych półek, polowanie na okazję, stos ciuchów w przymierzalni oni traktują jak zło konieczne. No, chyba, że zaliczają się do metroseksualnych.

Reklama

Utarte szlaki wśród sklepowych półek

Faceci w supermarkecie nie są w swoim żywiole. Jeśli przypadkiem wyślesz ukochanego po szampon do włosów, nie licz, że przy okazji kupi odżywkę i pachnące pomarańcze. On myśli innymi kategoriami - ma do wykonania zadanie - drugi regał w lewej alejce, szampon XYZ za 9,90. Jeśli go tam nie znajdzie, z dużym prawdopodobieństwem wyjdzie ze sklepu i powie, że nie było . Samiec - łowca w supermarkecie ma utarte szlaki, którym zazwyczaj pokonuje gąszcz sklepowych regałów.

Z obserwacji antropologa Paco Underhilla wynika, że mężczyźni poruszają się po sklepie znacznie szybciej niż kobiety. Trudniej ich nakłonić do zakupu czegoś, po co nie przyszli do sklepu. Nie mają w zwyczaju także pytać o to, gdzie znajdą potrzebny produkt - jeśli go nie znajdują tam, gdzie w ich mniemaniu powinien być, wychodzą.

Jeśli już przymierzają jakieś ubranie to tylko w przypadku ewidentnego niedopasowania nie dokonują zakupów. Z badań Underhilla wynika, że 65 proc. mężczyzn, którzy coś przymierzają - kupuje tę rzecz. W podobnej sytuacji tylko 25 proc kobiet decyduje się na zakup.

Stąd już tylko prosty wniosek, że mężczyzna na zakupach nie dość, że nie jest przydatny, to wręcz przeszkadza. Jeślibyś więc przypadkiem zabrała ukochanego do supermarketu, mogłabyś go odstawić na kilka godzin do szatni, a sama udać się z przyjaciółką na zakupy. Taki właśnie tandem - ty i przyjaciółka - to bowiem największe prawdopodobieństwo, że zakupy będą udane a debet pokaźny.

Dowiedz się więcej na temat: zakupy | szatnia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje