Taka łatwa, taki łatwy

Faceci lubią przypinać kobietom etykietkę "łatwa". Sami prowokują sytuacje, po których będzie można skwitować nas taką opinią.

Ba, nawet zakładają się o to, czy i jak szybko któraś z nas okaże się łatwą panienką. W męskim gronie nie raz dochodzi do takiej licytacji.

Reklama

W rachubę wchodzą już nie tylko dni, ale nawet godziny. Ci najbardziej pewni siebie przekonują, że "ta będzie moja po pierwszej imprezie". Owszem, są takie, które dają się na to nabrać, albo wręcz - jak przekonują panowie - same wskakują do łóżka. Bywa jednak i tak, że nawet te "oporne" dowiadują się, że są łatwe - wystarczy przecież puścić w obieg plotkę, aby zemścić się za przegrany zakład.

Rzecz nie w tym, że niektóre z nas mają na "to" ochotę już przy pierwszym spotkaniu, ale w tym, dlaczego to właśnie faceci wystawiają nam takie oceny. Czy upoważnia ich do tego powszechnie przyjęty, choć już nieco przestarzały zwyczaj, zgodnie z którym to wyłącznie mężczyźni dokonują podbojów i jako "strona aktywna" mają prawo oceniać swą "zdobycz"? Jeśli tak, to kobiety jako strona coraz mniej pasywna i coraz częściej decydująca się na "pierwszy krok" mogą także bez skrupułów zacząć klasyfikować obiekty swojego zainteresowania według ich uległości na damskie wdzięki.

Tylko jak panowie przełkną wystawioną o sobie opinię "łatwy chłopaczek"?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje