Terapia leczy czy szkodzi?

Nauczeni, że skoro związek szwankuje, to trzeba go naprawić, a jeśli nie udaje się domowymi sposobami, zwracamy się do fachowca - seksuologa, psychoterapeuty, księdza - często ryzykujemy ostatnią szansę na uratowanie partnerstwa.

Bo nie każda pomoc okazuje się profesjonalna, bywa, że przynosi więcej szkód niż pożytku.

Reklama

Dla części psychoterapeutów ważniejszy okazuje się tzw. osobowy rozwój człowieka, nawet za cenę rozwodu, niż staranie o zapobieżenie rozpadowi związku. Na szczęście w gabinetach bywają doradcy z prawdziwego zdarzenia. Jak jednak ich odróżnić w tłumie tzw. ekspertów?

Przede wszystkim należy się upewnić, że terapeuta koncentruje się na udzieleniu pomocy w znalezieniu rozwiązania dla małżeńskich problemów, a nie stanowi dodatkowe oparcie i bodziec dla chcących związek zakończyć. Chce spróbować scalić, a nie rozdzielić.

Można się dowiedzieć, jakim zapleczem edukacyjnym dysponuje terapeuta, czy ukończył wymagane kursy i jak długo prowadzi praktykę. Nie będzie nietaktem zadanie wprost pytania o liczbę par, z którymi pracował i procentową skuteczność terapii; o to, czy utrzymuje kontakt z dawnymi klientami i na jakim etapie jest ich związek.

Oczywiście odpowiedź może nas nie zadowolić, lecz sama reakcja na taką prośbę powinna nam wiele powiedzieć. Najskuteczniejszy bywa jednak tzw. wywiad wśród znajomych.

Terapeuta powinien być bezstronny i w równym stopniu wczuwać się w sytuację jednej i drugiej strony związku. Niedopuszczalne jest, by opowiadał się za którąkolwiek ze zwaśnionych stron. Jeśli nie odpowiada ci jakaś jego sugestia czy rada, wypowiedź swe zdanie na głos. Gdy spotkasz się ze zrozumieniem, to dobry znak dla powodzenia terapii.

Nie oszukujmy się jednak, że terapeuta zostawia przed drzwiami gabinetu swoje przekonania i poglądy na życie. Stanowią one jego istotę. Jeśli wyznaje otwarcie, że jest tylko jedna rada na udany związek, bądź, że nadszedł czas na przeprowadzenie drastycznych zmian w związku - wtedy uwaga - stara się narzucić swoje standardy myślenia.

Prawdziwego terapeutę można też poznać po tym, że odpowiednio wcześniej stawia jasne, konkretne cele do osiągnięcia. Jeśli spotykacie się tydzień w tydzień i ze spotkań nic konstruktywnego nie wynika, bo naprawdę nie wiecie, dokąd zmierzacie - czas rozejrzeć się za innym ekspertem.

Dla gruntownego przeanalizowania związku potrzebna jest wiedza na temat przeszłości każdego z partnerów, wychowania, jakie odebrali, domu rodzinnego i środowiska. Będący w konflikcie partnerzy nie są zdolni do chłodnego przyjrzenia się przeszłości, niezbędna jest fachowa pomoc, lecz oczywiście w granicach rozsądku. Jeśli terapeuta zbyt dużą odpowiedzialnością za obecny stan obarcza zaszłości rodzinne każdego z partnerów, a nie jest skoncentrowany na przyszłości, istnieje ryzyko pracowaniem nad tym, co nie jest w danej chwili konieczne.

Udając się do eksperta nie zapominajmy o własnej intuicji, która niczym wewnętrzny kompas powinna nas ostrzegać przed sytuacjami i ludźmi, które mogą nam przynieść więcej szkody niż pożytku. Ufajmy wewnętrznemu głosowi.

I na koniec - zdecydowana większość, niemal wszystkie problemy małżeńskie są rozwiązywalne, trzeba tylko umieć znaleźć to właściwe rozwiązanie. Nie wierzmy terapeutom mówiącym, że nie można nic zmienić. Człowiek jest istotą żywą, zdolną do zmian w imię dobra drugiego człowieka, który był lub wciąż jest mu drogi.

Nie rezygnujmy z szukania fachowej porady, gdy odczuwamy taką potrzebę. Rezygnujmy raczej z niefachowych doradców.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje