Trudni współpracownicy: Jak sobie z nimi radzić

Biurowe życie byłoby bez nich znacznie łatwiejsze. Ale skoro musimy razem żyć, zamiast z nimi walczyć, postarajmy się ich skutecznie rozbroić.

Niestety, nie mamy wpływu na to, z kim pracujemy. A męczący koledzy zza sąsiedniego biurka potrafią nie tylko popsuć twój humor, lecz także wpakować cię w zawodowe tarapaty. By uporać się z toksycznymi współpracownikami, nie musisz od razu wypowiadać im wojny. Lepiej nie dać się wciągnąć w ich grę. Oto skuteczne strategie na cztery typy szkodników.

Diwa


Reklama

Wszystko, co jej dotyczy, jest wyjątkowe, bo sama zalicza się do nieprzeciętnych jednostek (choć właściwie nie wiadomo z jakiego powodu). Pracujecie na podobnych stanowiskach, ale ona domaga się specjalnych praw. Pierwsza wybiera sobie terminy urlopu i biurko w pokoju, bez pytania otwiera okno w zimie. Zamęcza otoczenie kaprysami i opowieściami z życia prywatnego. Gdy potrzebuje pomocy, masz obowiązek rzucić wszystko i ruszyć jej na ratunek. Zwłaszcza że te problemy urastają do gigantycznych rozmiarów (tak jak jej choroby, które mają niezwykle dramatyczny przebieg). Diwa nie ukrywa egoizmu i zmiennych humorów, ale jakimś cudem udaje jej się sprawiać wrażenie osoby nieszkodliwej. To, niestety, nieprawda - primadonny nie potrafią działać w grupie, przełożyć interesu zespołu nad własny, a swoim zachowaniem paraliżują pracę innych. Mają też problem z lojalnością i niezbyt chętnie dzielą się wiedzą.

Co robić? Przyzwyczaiłaś diwę, że parzysz kawę dla siebie i dla niej? Kiedy ma migrenę, oferujesz, że pójdziesz po proszek do pokoju obok? Zamiast kategorycznie odmawiać jej prośbom, uprzedzaj je. Spytaj: "Czy byłabyś tak miła i zrobiła herbatę? Nie mogę ruszyć się od biurka, a umieram z pragnienia". Kiedy już spełni twoje życzenie, nie zapomnij jej wylewnie podziękować. Za każdym razem, kiedy wyświadczysz jej przysługę, postaraj się, by musiała ci się zrewanżować. Ważne, żeby nie odwlekać tego w czasie. Oddasz jej sweter, bo trzęsie się z zimna? Za chwilę pożycz od niej dziesięć złotych. Przesuwasz biurko, by było jej wygodniej? Tuż potem zaproponuj, żeby zamieniła się z tobą dyżurami. Diwa szybko dojdzie do wniosku, że wykorzystywanie ciebie przestało jej się opłacać.

Kiedy chwali się lub dla odmiany wpada w histerię, nie komentuj tego w żaden sposób. Nie zadawaj pytań, nie próbuj jej uspokoić, nie okazuj podziwu ani oburzenia. Kiedy spotykasz inne koleżanki, nie mów podekscytowana: "Wiecie, co spotkało wczoraj Agatę?". Twoim celem nie jest lekceważenie jej, ale "zagłodzenie" brakiem uwagi. Brak reakcji i grzeczna obojętność podziała jak zimny prysznic i zniechęci diwę do niepotrzebnego marnowania energii. W poszukiwaniu zainteresowania zwróci się gdzieś indziej.

Narzekacz

Ugina się pod ciężarem obowiązków, ale nie może liczyć na pomoc, bo otaczają go lenie i idioci. Księgowa oczywiście nie sprawdziła faktury, a Mirek zawalił projekt. Z kuchni przychodzi, mówiąc, że ktoś ubrudził blat, z łazienki - że znów zabrakło mydła. Ma pecha nie tylko w firmie: dostał niesłusznie mandat, córka złamała nogę, a sąsiedzi zalali mieszkanie. Nic, tylko się załamać! Malkontenci bywają z reguły pracowici, co z tego, skoro zatruwają atmosferę i zabijają kreatywność? Ich biadolenie odbiera radość życia i wysysa energię, a to zabójcze dla twojego samopoczucia.

Co robić? Narzekacze powtarzają swoje skargi w nieskończoność głównie z jednego powodu: wydaje się im, że nikt ich nie słucha. No cóż, mają rację... Spróbuj więc dać im to, czego potrzebują. Gdy zaczynają litanie żalów, nie przewracaj oczami ani, broń Boże!, nie pocieszaj, że przecież nie jest tak źle. Pozwól im skończyć, patrząc na nich w skupieniu. Większość narzekaczy nie oczekuje rozwiązań, pragnie współczucia oraz uwagi. Dlatego gdy już dasz im się wygadać, nie spiesz się z radami, ale powiedz coś w rodzaju: "Ogromnie mi przykro, że cię to spotyka", "Podziwiam, że mimo wszystko się trzymasz!". Możesz jeszcze dodatkowo zadać pytanie, świadczące o tym, że zrozumiałaś ich fatalne położenie. To bardzo skuteczna metoda, choć nie działa natychmiast i na początku wymaga poświęcenia szkodnikowi trochę więcej czasu. Przekonasz się jednak, że gdy poczuje się należycie zaopiekowany, będzie skarżyć się rzadziej. Szczególnie gdy od czasu do czasu zagadniesz, czy noga córki już się zrosła.

Mądrala

Ponieważ wie lepiej, czuje się upoważniony do dawania rad i komentowania twojej pracy. Nie lubi słuchać cudzych argumentów, a krytykując, nie owija w bawełnę. W głębi duszy jest niepewny, toteż przy każdej okazji stara się dowieść swojej wyższości. Pół biedy, gdy pracujecie osobno. Lecz użeranie się z nim w jednym zespole będzie cię kosztować dużo nerwów. Mądrala nie cierpi ustępować i jest gotowy postawić na swoim wbrew zdrowemu rozsądkowi. Uwielbia publicznie wytykać pomyłki, więc nie zawaha się podważać twoich decyzji w obecności przełożonego.

Co robić? Biurowi krytycy nigdy nie tracą czujności. Świat to dla nich pole do rywalizacji, dlatego im bardziej będziesz próbowała udowodnić, że nie mają racji, tym mocniej ich zdenerwujesz. Co może ich rozbroić? Fakt, że sama umiesz przyznać się do błędu. Gdy znów cię zaatakuje, powiedz: "Racja, gdybym zachowała zimną krew, klient nie złożyłby reklamacji". Mądralę zbije z tropu twoja szczerość. A ty pokażesz, że popełnienie pomyłki to nie tragedia.

Nie zawsze warto schodzić z drogi tym, co wiedzą lepiej, bo mogą się rozzuchwalić. Wiedząc zawczasu, że zaczną kwestionować twoje postępowanie, przygotuj się do dyskusji. Przemyśl dobrze to, co chcesz zrobić, uzbrój się w argumenty i panuj nad emocjami. Mądrala nie może stracić twarzy, daj mu więc szansę wycofania się z honorem. Gdy widzisz, że zdobywasz przewagę, zaproponuj czas do namysłu. Możesz podsunąć też jakąś alternatywę, której jeszcze nie zdążył oprotestować. Jeśli utkniecie w martwym punkcie, zamiast dalej się spierać, zwróć się do przełożonego, by was rozsądził. Nie oceniaj drugiej strony, podkreśl tylko, że macie inne punkty widzenia.

Fałszywa przyjaciółka

Udaje życzliwą, ale to pozory. W rzeczywistości robi wszystko, by ukazać cię w złym świetle. Gratuluje wyników, za plecami sugerując, że sprzyjało ci szczęście. Celuje w złośliwościach, pilnując, byś nie mogła zarzucić jej złej woli. Kiedy przemykasz się spóźniona do biurka, krzyczy na cały korytarz: "Nareszcie przyszłaś! A już się martwiłam!". Pod pozorem troski przekazuje ci przykre plotki na twój temat albo udziela rad, które w rzeczywistości mają cię pogrążyć. To jeden z groźniejszych biurowych przeciwników. Po pierwsze dlatego, że mija trochę czasu, zanim ją zdemaskujesz, a po drugie - jej intrygi mogą ci pokrzyżować plany, na przykład utrudnić awans.

Co robić? Kiedy się zorientujesz, że wpadłaś w sidła fałszywej przyjaciółki, jak najrzadziej przebywaj z nią sam na sam. Nie proś jej na stronę, żeby wyjaśnić wątpliwości lub robić wyrzuty. Manipulantom zależy na dobrej opinii i pozorach, dlatego boją się konfrontacji przy świadkach. Nie działaj jednak spontanicznie i nie pozwól, żeby złość wzięła górę. Zadawaj rzeczowe pytania: "Podobno uważasz, że mój pomysł jest zły. A wczoraj twierdziłaś, że mnie poprzesz". Nie podnoś głosu, nie oskarżaj, spokojnie poczekaj na odpowiedź. Pamiętaj, że tak naprawdę nieważne, jak się wytłumaczy. Bardziej zależy ci na ujawnieniu jej obłudy przy kolegach. Niech otoczenie samo wyciągnie wnioski.

Sprawdzaj cokolwiek manipulant ci powie. Podobno ktoś nie chce z tobą współpracować? Idź do tej osoby i zapytaj wprost, czy to prawda. Zaniedbałaś projekt? Miej zwyczaj zapisywania dokładnego czasu, jaki spędzasz nad zadaniami. Zachowuj ważne e-maile, na bieżąco informuj szefa o swoich działaniach. Kombinator sprytnie wykorzystuje wszelkie niedomówienia. Upewnij się, że na wszystko masz dowody, tak, by uniknąć oczerniania i w razie potrzeby rozwiać niejasności.

Maria Barcz

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje