Turyści po życiu

Brać z życia pełnymi garściami, kolekcjonować wrażenia i witać zmiany uśmiechem. Kto by nie chciał? Podróżować od przystanku miłość do stacji praca marzeń, a po drodze zdążyć na samolot do Los Angeles. Ile kosztuje ten nowoczesny przepis na szczęśliwe życie? Bardzo drogo...

Dziewczyna w ciemnych okularach pod ścianą blaszanego slumsu. Pstryk. Cienka czerwona linia szosy ciągnąca się po horyzont. - Ten biały punkcik, o tutaj, to ja - mówi Grażyna. Pstryk. Palmy w deszczu i kolorowe postacie pod parasolem. To podróż po Meksyku. A teraz Kalifornia - Grażyna otwiera następny plik. Łagodne wzgórza usiane dachami domów, jachty na wodzie gładkiej jak obrus. Piękne. Ręka Grażyny prowadzi kursor na "zakończ". Na ekranie seria podpisanych ikon: Sylwester 2007, Paweł, Marcin, Mieszkanie, Konie, Berlin. - Całe moje życie - mówi Grażyna. - Posegregowane, zarchiwizowane. Na wypadek, gdybym zapomniała, jakie było cudowne. Właśnie rozstała się z Przemkiem, on też ma swoją ikonkę w folderze Moje obrazy. Jest tam z 200 zdjęć, sekswideo, którego nie chce mi pokazać, i minifilm z zaręczyn: akcja rozgrywa się w ogrodzie, ciemne sylwetki, światła świec, odgłos pocałunków. Pstryk.

Reklama

- Marna jakość - mruczy Grażyna, a ja zastanawiam się: mówi o filmie czy o związku? - Było, minęło - dodaje Grażyna, ale nie ze smutkiem, raczej ze złością. - Znasz takie powiedzenie, że zmiana jest jedyną pewną rzeczą na tym świecie? Wkurza mnie to. Te zdjęcia to właściwie wszystko, co mi zostało po 20 latach dorosłego życia! Masz pojęcie? Żyłam wirtualnie czy co?
Świat, czyli bar sałatkowy
Miasteczko Tłuszcz, parterowy dom z ogródkiem. Ojciec - pediatra w przychodni, mama w okienku na poczcie. Tego nie ma na zdjęciach. - Wyjechałam stamtąd, obiecując sobie: moje życie będzie inne - opowiada Grażyna. - Sami mnie nakłaniali: baw się, jesteś młoda. Tato zachęcał: "Nie ciułaj grosza tak jak my, liźnij świata, córeczko". Liznęła. Studia handlowe w Warszawie, wakacje w Szwecji, stypendium w Holandii. Wypad do Pragi, miłość w Berlinie. Kitesurfing na Helu, jazda konna na Mazurach. Wreszcie podróż życia, Ameryka.

- Nic nie dziwiło mnie bardziej niż dyskusje na temat wejścia Polski do Unii: jak można nie chcieć być Europejczykiem? Pamiętam taki moment: zakochana po uszy siedzę z Pawłem (pierwszym narzeczonym) przy śniadaniu w hotelu. Śmiejemy się, że świat jest jak ogromny bar sałatkowy, tylko od ciebie zależy, z jakich składników skomponujesz sałatkę - swoje życie. Moja miała cudowny smak. - Świat stwarza nam dziś niebywałe możliwości. Możemy wybrać styl życia, dokupić do niego modne dodatki i usługi. Chcesz być kosmopolitą, pragmatykiem czy buddystą? Logomaniakiem czy ekologiem? Zarabiasz, więc wybierasz według gustu i smaku, a oferta jest szeroka. Czy można z niej nie skorzystać? - mówi antropolog kultury dr Waldemar Kuligowski.

Dowiedz się więcej na temat: socjolog | świat | miłość | styl życia | turyści

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje